Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Żyć własnym życiem

O tym, że C’est la vie śpiewał Andrzej Zaucha, wtórowały mu słowa Życie, życie jest nowelą Ryszarda Rynkowskiego, a wcześniej przewidywał to Jean Ferrat w Ma môme. Mruczeć te słowa pod nosem może też Michelle – bohaterka najnowszego filmu Paula Verhoevena. W końcu, jak głosi stare przysłowie, we Francji wszystko jest dozwolone, nawet to, co zakazane. Dlatego Elle staje się tragedią, w której rezygnuje się z fatum. Na rzecz życia, oczywiście.

Kadr z filmu "Elle", źródło: imdb.com

Kadr z filmu „Elle”, źródło: imdb.com

Portret owalny

O własnym losie decydowała także jedna z najsmutniejszych bohaterek francuskiej kinematografii, Nana. W filmie Jeana-Luca Godarda wnioskowała o to, by Żyć własnym życiem, niezależnie od sposobu. Dlatego rzuciła pracę, chłopaka, dziecko i została prostytutką. Michelle przypomina podejmowanymi przez siebie decyzjami Nanę. Brak jej jednak tej dziecinnej dawki naiwności i liryzmu, które ozdobiły bohaterkę Godarda. Paul Verhoeven do roli dominującej, pewnej siebie i dojrzałej kobiety nie mógł wymarzyć sobie lepszej aktorki. Isabelle Huppert od lat przeistacza się w specjalistę do spraw zagmatwanych ról. Jako Michelle maluje własny portret, w którym nie ma miejsca na rysę niepewności. Mimo że zostaje ofiarą gwałtu, przykleja uśmiech, idzie do pracy i chłodno kalkuluje rozkręcającą się grę video. Wieczorem skrada się do własnego mieszkania, zasypia z młotkiem, a budzi się z przerażeniem. Jednak w zakamarkach jej uśmiechu kryje się chęć poznania oprawcy. Rozpoczyna się gra, w której kobieta działa zupełnie przeciwnie do stereotypowych ról matek, przyjaciółek i kochanek. Im dłużej udaje przed resztą świata, tym bardziej nabiera blasku. W końcowych scenach Żyć własnym życiem kochanek Nany czyta fragment Portretu owalnego Edgara Poe. W opowiadaniu malarz wpatruje się w obraz ukochanej, a gdy zauważa, że „Zaiste, to życie samo!”, panna młoda już nie żyje. W Elle życie zaczyna się dopiero po duchowej śmierci uwikłanej w relacjach Michelle.

Niebezpieczne związki

Po czterdziestce nie ma co marzyć o lekkim życiu. Były mąż wybiera młodą instruktorkę jogi, matka przystojnego Ralpha, a syn chciwą i wredną dziewczynę. Michelle nie kryje niechęci do każdego z nowych przybyszów, ale toleruje ich z ogromną dozą elegancji. W końcu jak pisał Leszek Kołakowski: „We Francji, domami tolerancji’ nazywało się kiedyś burdele, a nazwa podsumowała sugestię, że jest to urządzenie niedobre, ale które jednak lepiej jest, z rozmaitych powodów, tolerować”. Dlatego bohaterka organizuje przedświąteczną kolację. Przypatruje się nieszkodliwym wrogom, ubliża matce, a w wolnej chwili muska pod stołem nogę sąsiada. Tak, by jego religijna żona, siedząca tuż obok, niczego się nie domyśliła. W Michelle kryje się jednak dawka ponurego fatalizmu. Wszystkie jej decyzje stają się dziwaczne, wyrastają poza przyjęte granice moralności. Zostawiła męża, bo ją uderzył, a cierpliwie czeka na kolejny cios od oprawcy. Mimo to ciekawi, co zrobi ze swą niespożytą dawką energii. Sprawca naruszający intymność kobiety powraca. Najpierw w myślach, potem w mieszkaniu z niezliczoną ilością okien.

Ziemia, planeta ludzi

Elle staje się diagnozą współczesnego człowieka, w którym zło nabiera przyjemnego blasku. Michelle skrywa bowiem tajemnicę, która boleśnie wywarła wpływ na całe życie. Zadrą staje się ojciec, schorowany już, ale psychopata, kilkanaście lat wcześniej mordujący bezbronne rodziny. Kobieta rozkoszuje się dawnymi wspomnieniami, próbując w tym samym czasie pogodzić się z sytuacją. W pamięci pozostało własne zdjęcie wykonane przez dziennikarzy. Małej, bezbronnej, umorusanej dziewczynki, córki zbrodniarza. Dlatego tak bardzo nie chce udać się na policję po ataku. Dlatego tak bardzo zastanawia się, czy sama nie ma zdolności masowego ranienia ludzi.

Na powiernika wybiera sobie sąsiada – młodego, wysportowanego mężczyznę, który coraz mniej zainteresowany jest żoną dewotką. Michelle doskonale wie, w jaki sposób uwodzić i rozkołysać zmysły. Dzwoni do niego w potrzebie, daje obandażować nogę i przymila się podczas kolacji. Mężczyzna chce jednak więcej i więcej. Michelle daje mu to, początkowo pozostając bierną. Jej serca nie wzrusza zbytnio śmierć matki, kłótnia syna z dziewczyną, a zwłoki ojca wywołują obrzydzenie. Jednak to pod wpływem tych wydarzeń Michelle akceptuje swój mroczny pierwiastek, próbując szybko i boleśnie naprawić inne kategorie życia. Staje się podobna do pilota z Ziemi, planety ludzi, którego fascynuje świat widziany z perspektywy ptaka – odrealniony, absurdalny i niesatysfakcjonujący. Michelle iluzję wspólnoty z innymi zamienia na ćwiczenia próbne własnej moralności. Przemoc, która wdarła się do jej życia, traktuje jako potrzebną część egzystencji.

W końcu życie to nie zabawa, a thriller domaga się ogromnej ilości wydarzeń, wysypujących się reżyserowi z kieszeni. Nie zmienia to faktu, że Isabelle Huppert w roli Michelle warto zobaczyć. Niektórzy będą mieli także okazję na żywo, bo aktorka za rolę w Elle nominowana jest do Europejskich Nagród Filmowych. Ceremonia odbędzie się, po raz drugi, w Polsce. Natomiast Verhoeven udowadnia, że pasjonujemy się strachem, jeśli nie przynależy do naszego własnego, skrycie chronionego, życia.

Komentarze
Komentarze do:

"Żyć własnym życiem"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję