Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Wybieram bramkę numer… O tym jak dobieramy się w pary

dobieranie_sie_w_pary

graf. Urszula Zabłocka

Szansa na wygranie „szóstki” w lotto wynosi 1 do 13 983 816. Może być ciężko. Wydaje się, że znacznie łatwiej trafić na swoją drugą połówkę. Patrząc jednak na statystyki rozwodów w Polsce (66 tys. w roku 2013), zastanawiam się, czy aby na pewno. Kiedyś słyszane opinie typu „związek to ciężka praca”, „trzeba nauczyć się chodzić na kompromis” – wydawały mi się pustymi frazesami. Dzisiaj wiem, że to (niestety) prawda. Nie zawsze jest lekko, łatwo i przyjemnie. Kiedy już jednak odnalazło się tę właściwą osobę, to chyba warto. Tym bardziej, że bywa to proces pracochłonny i kosztujący wiele emocji. Co bierzemy pod uwagę i czym się kierujemy, a co kieruje nami podczas miłosnego polowania?

Po pierwsze biologia, czyli ewolucyjne mechanizmy dobierania się w pary, określane przez niektórych jako intuicja, instynkt czy chemia. Nie zawsze są to aspekty uświadomione. Psycholog ewolucyjny David M. Buss wyodrębnił, na podstawie wieloletnich badań, kryteria, którymi kierujemy się przy wyborze partnerów. Kobiety zwracają uwagę między innymi na zasoby ekonomiczne, pozycję społeczną, wiek, inteligencję i zdrowie. Dla mężczyzn natomiast ważne są młodość, kształt ciała i inne aspekty wyglądu fizycznego. Brzmi mało romantycznie, ale jest to oczywiście powiązane z naturalną biologiczną potrzebą przedłużania naszego gatunku.

Ciekawe w tym ewolucyjnym aspekcie wydaje się podejście obu płci do kwestii wierności. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni uznają ją za cechę bardzo istotną i poszukiwaną u przyszłego partnera. Dlaczego? Największą obawą mężczyzny jest wiążące się z niewiernością partnerki inwestowanie zasobów (różnego rodzaju) w dzieci, których nie jest biologicznym ojcem. Kobiety z kolei wiedzą, że konkurencyjny związek jej mężczyzny (i jego ewentualne nowe potomstwo) oznacza zagrożenie utraty korzyści, które do tej pory uzyskiwała od partnera. Wierność oznacza więc zaangażowanie w związek w aspekcie nie tylko wyłączności seksualnej i genetycznej, ale także poświęcenia emocjonalnego i materialnego.

No dobrze, dość o biologii. Bo przecież oprócz tego, co umownie nazwę sercem, mamy także rozum. Ci, którzy z niego korzystają, zwracają u drugiej osoby uwagę na kilka istotnych aspektów, które mogą (choć nie muszą) przyczynić się do powstania trwałego, szczęśliwego związku. Dość ważne są na przykład wartości, którymi kierujemy się w życiu, nasze priorytety – w tym także poglądy religijne i polityczne. Czyli to, o czym na początku, w fazie zakochania, nie bardzo się myśli (albo myśli się, że jakoś to będzie, ułoży się samo), a co na późniejszych etapach może być przyczyną kryzysu. Nie jestem pewna czy warto liczyć, że partner zmieni się pod wpływem miłości. Można się srogo zawieść. Kolejna rzecz to podobieństwa i różnice w osobowościach i charakterze. Niepokojąco często jako przyczynę rozwodów podaje się tzw. niezgodność charakterów. Jednak dla niektórych z nas taka odmienność partnera sprawia, że długo jesteśmy siebie ciekawi, wzajemnie atrakcyjni, a związek zyskuje na dynamice. Prawda leży zapewne gdzieś pośrodku.

Jest jeszcze rodzina. Ta nasza pierwsza, generacyjna rodzina, od której dostajemy walizkę wartości, poglądów, doświadczeń, cech fizycznych i psychicznych. Nie bez powodu mówi się „jeśli chcesz wiedzieć jaka będzie w przyszłości twoja żona, to spójrz na swoją teściową”. Dobrze, że mamy silne instynkty biologiczne, bo w przeciwnym razie rodzaj ludzki byłby poważnie zagrożony wyginięciem. A pewnie równie często, choć także nieświadomie, wybieramy partnerów podobnych do naszych rodziców. I bądź tu człowieku mądry i planuj życie usłane różami.

Jane Austen w „Rozważnej i romantycznej” pisała: „Byłoby z nich dobre małżeństwo, bo on bogaty,
a ona ładna”. Trochę bezduszna, ale za to jasna i prosta to reguła. W czasach współczesnych jest to dużo bardziej skomplikowane. A wszystko zaczyna się od dobrego lub złego wyboru.

Bibliografia:

Buss, D. M. (2014). Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Buss, D. M. (2014). Zazdrość. Niebezpieczna namiętność. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Wojciszke B. (2014). Psychologia miłości. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

Komentarze
Komentarze do:

"Wybieram bramkę numer… O tym jak dobieramy się w pary"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję