Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Uszy szeroko otwarte – Archipelag Dźwięku

Idąc przez miasto w pierwszej kolejności przeważnie zwracamy uwagę na jego detale wizualne – ulice, budynki, architekturę, kolory, rośliny, innych ludzi. Nie skupiamy się specjalnie na jego aspekcie dźwiękowym, ba, nawet nie przychodzi nam to do głowy. A gdyby tak wejść w podwórze i zastanowić się, jak zmienił się dźwięk, obejść dookoła cis, dotknąć ręką wysokiej, suchej trawy…? Miasta posiadają swoją tkankę akustyczną, która odkryje przed nami nie tylko swoje piękno, ale i złożoność, jeśli się na nią otworzymy. 

fot. Magazyn Przestrzeń, JN

fot. Magazyn Przestrzeń, JN

Niech poprowadzi cię słuch

Spacer dźwiękowy w ramach Archipelagu Dźwięku (wpisującego się w program festiwalu Archipelag Jazdów) rozpoczął się w parku przed Zamkiem Ujazdowskim. Po krótkim wstępie, wygłoszonym przez prowadzącego Daniela Brożka, wyruszyliśmy w miasto. Między spacerowiczami krążyły rejestratory dźwięku ze słuchawkami oraz decybelomierz. Z każdym krokiem (dosłownie) wsłuchiwaliśmy się w odgłosy otoczenia – szuranie butów, szum liści i fontann, szelest suchej ściółki, łamiące się patyki, hałas samochodów. Szukaliśmy obszarów zarówno najgłośniejszych, jak i najcichszych. Mieliśmy szansę zaobserwować wpływ architektury na akustykę miasta – odwiedziliśmy miejsca, w których dźwięk odbijał się i zwielokrotniał, ale i takie, które go tłumiły. Dowiedzieliśmy się, że odgłos lejącej się wody działa na nas uspokajająco. Z tego powodu na terenach narażonych na hałas tworzy się fontanny – mimo że produkowany przez nie dźwięk do najcichszych nie należy, jest on z pewnością przyjemniejszy dla ucha niż ruchliwa szosa. Daniel Brożek prowadził nas w kolejne miejsca, mówił na co mamy zwracać uwagę – dzięki temu odkrywaliśmy miasto z zupełnie innej perspektywy, uczyliśmy się uważności, tropiliśmy dźwięki i daliśmy odpocząć zmysłowi wzroku. Spacer zakończył się pod pomnikiem, który dokładnie… osłuchaliśmy. 

Spacer dźwiękowy

O definicję spaceru dźwiękowego spytaliśmy Daniela Brożka: „Idea spaceru dźwiękowego została  nakreślona w latach 70. przez R. Murray’a Schafera i jego współpracowników w ramach World Soundscape Project*, koncepcji traktującej pejzaż dźwiękowy jako wspólną kompozycją będącą efektem aktywności wszystkich żyjących stworzeń, maszyn i zjawisk przyrodniczych. Spacery dźwiękowe początkowo miały służyć uwrażliwieniu słuchaczy na zagadnienia ekologii dźwiękowej, zwrócić uwagę na poszczególne elementy audiosfery. Wiele z tych elementów, jak hałas dróg i autostrad czy szum wody, słuch ludzki pomija, umysł traktuje je jako dźwięki permanentne, nieistotne dla życia i bezpieczeństwa. Spacery dźwiękowe przywracają takie zjawiska dźwiękowe naszej uwadze, pozwalają świadomie słyszeć i oceniać ich głośność, szkodliwy wpływ na narząd słuchu i samopoczucie, jak i usłyszeć dźwięki przyrody zagłuszane przez głośniejsze, przemysłowe odgłosy. Spacery dźwiękowe dość szybko stały się również metodą pracy kompozytorów i artystów dźwiękowych, których kompozycje bazują na całości, bądź elementach brzmieniowych audiosfery. Hildegard Westerkamp, Annea Lockwood, Christina Kubisch to jedne z ważniejszych przedstawicielek tego ruchu. Odbiór ich muzyki wymaga nie tylko odejścia od narracyjnego i tematycznego paradygmatu twórczości kompozytorskiej, ale i poszerzenia świadomości muzycznej o pełne spektrum i dynamikę dźwięków otoczenia, obcych muzyce klasycznej. Spacery dźwiękowe to doskonała okazja trenowania słuchu i wrażliwości muzycznej.”

fot. Bartosz Górka, materiały prasowe CSW

fot. Bartosz Górka, materiały prasowe CSW

Kiedy dźwięk staje się problemem

Z pozoru zwykły spacer, forma zabawy, doprowadza nas do pewnych istotnych wniosków. Na dźwięki miasta zwykle nie zwracamy uwagi, szybko się do nich adaptujemy. Kiedy jednak osiągają rangę hałasu, ciężko mówić o przyzwyczajeniu. Są one nierozłącznym elementem naszej codzienności. Budujemy coraz więcej dróg, centrów handlowych i osiedli, a coraz mniej dbamy o tereny zielone: zaciszne parki czy skwery, w których można być bliżej natury, a których funkcją jest tłumienie odgłosów miasta. Normy dotyczące hałasu są stale podwyższane. Dużą wagę przy projektowaniu nowych obiektów przywiązuje się do aspektu wizualnego, a mniejszą do akustycznego. Pomija się problemy głośnych wentylatorów czy klimatyzacji. Wynikiem tego będzie poszukiwanie mieszkań cichych i spokojnych, które za jakiś czas staną się pożądanym, ale i ograniczonym dobrem – ludzie będą chcieli je chronić, zamykać, a ich ceny wzrosną. Jest to związane z potrzebą komfortu psychicznego, o którym nie możemy mówić w przypadku hałasu. Długotrwała ekspozycja na zbyt duże, nieprzyjemne natężenie dźwięku może prowadzić nie tylko do uszkodzenia narządu słuchu i występowania objawów fizycznych, ale także negatywnych konsekwencji związanych z samopoczuciem – zaczynając od zdenerwowania, agresji i problemów z koncentracją, a na zaburzeniach psychicznych kończąc. Problemy związane z akustyką, obiektywnie mniejszego kalibru, możemy spotkać także w obszarze twórczości. Muzycy przywiązują ogromną wagę do dźwięków, jakie wydaje ich instrument, poszukują nowych, nietypowych brzmień. Trud ten może zniweczyć źle nagłośniona sala koncertowa czy impreza plenerowa, a potencjalne arcydzieło zamienić w katastrofę. Przykłady tego typu można mnożyć.

Spacery dźwiękowe są okazją, aby poznać akustyczną mapę naszego otoczenia i pogłębić uważność na jego odgłosy, a także samemu być ich twórcą, kreując melodię niczym wprawiony kompozytor. Mogą stać się pasją lub metodą badawczą, a dobrze przemyślane i prowadzone – pretendować do miana sztuki najwyższej próby. Przede wszystkim uzmysławiają nam rolę ekologii dźwięków i wpływu hałasu na nasze funkcjonowanie. Skłaniają do refleksji, ale i podejmowania tematów związanych z akustycznym pejzażem miasta i możliwości zmian na lepsze – w stronę cichszego otoczenia, pełnego zieleni, fontann i odgłosów zwierząt.

Więcej o pejzażu dźwiękowym można przeczytać w numerze 26 magazynu Glissando (jednego z patronów wydarzenia Archipelag Dźwięku)

czarny latawiec

fot. Bartosz Górka, materiały prasowe CSW

Daniel Brożek (Czarny Latawiec)Aktywny na polach sztuki dźwięku i krytyki muzycznej, kurator Canti Illuminati Festival i Sceny Dźwiękowej Przeglądu Sztuki Survival. Jako Czarny Latawiec dj i producent dźwiękowy (MIk.Musik.!, B.D.T.A.). Można go znaleźć na blogu i stronie. 

 

 

 

*Murray Schafer, The Tuning of the World, Knopf, New York, 1977

Komentarze
Komentarze do:

"Uszy szeroko otwarte – Archipelag Dźwięku"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję