Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Trema może być jak zakochanie

Wystąpienia publiczne dotyczą nie tylko aktorów, muzyków czy polityków. Wielu z nas już w szkole czy na studiach musi przełamać się i zaprezentować przed większym gronem osób. Jest też sporo zawodów, gdzie jest to codziennością: trenerzy warsztatów, nauczyciele, wszystkie te osoby, które mają kontakty z klientami (oko w oko lub przez telefon). Między innymi dla tych wszystkich osób powstały warsztaty „Wygraj z tremą”. Rozmawiamy z ich pomysłodawczynią i prowadzącą – Tosią Mużdżak.

Marta Łusakowska: Skąd pomysł na projekt „Wygraj z tremą”?
wzt logoTosia Mużdżak: Pomysł narodził w 2011 roku podczas pisania pracy magisterskiej na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Chciałam w niej połączyć różne moje doświadczenia, zainteresowania i umiejętności, a przede wszystkim muzykę i psychologię. Z muzyką byłam związana już od wielu lat, ukończyłam dwie szkoły muzyczne – wiedziałam więc, że trema jest tam dosyć zaniedbanym tematem. Nie dość, że młodzi muzycy nie mają żadnych zajęć poświęconych temu czy podobnym zjawiskom, to jeszcze wielu nauczycieli uważa, że „jeśli masz tremę, to nie nadajesz się do tego zawodu”. Z tego powodu jest to wręcz temat tabu – uczniowie nie przyznają się do tremy nawet przed sobą nawzajem, nie dostają wsparcia od bardziej doświadczonych osób – są pozostawieni sami sobie. Postanowiłam wykorzystać wiedzę psychologiczną oraz zamiłowanie do prowadzenia warsztatów i zorganizować spotkania poświęcone radzeniu sobie z tremą przeznaczone dla uczniów szkół muzycznych. A moja praca magisterska poświęcona była ocenie skuteczności tych warsztatów, więc mają one naukowo potwierdzone działanie!

MŁ: Czym jest trema? Dlaczego mamy ją tak często w przeróżnych sytuacjach?
TM: Definicji jest tyle, ile osób, które zajmują się tym zagadnieniem. Dla mnie kluczowym elementem tremy jest to, że jest ona lękiem związanym z wystąpieniem publicznym, a co za tym idzie, z oczekiwaniem na ocenę jakiejś publiczności. Ten pierwszy warunek wiąże się z tym, że tak samo jak lęk – trema objawia się na trzech różnych płaszczyznach. Odczuwamy ją fizjologicznie (boli nas brzuch, trzęsą się ręce, pocimy się i mamy sucho w gardle), emocjonalnie (czujemy strach, przerażenie, ekscytację, pobudzenie) oraz poznawczo (czyli w głowie pojawiają nam się pewne określone myśli, np. „musi mi się udać” lub „na pewno się wygłupię”). Z drugim elementem definicji, czyli z publicznością jest jeszcze ciekawiej, ponieważ nie musi być ona wcale tak dosłowna. Wiadomo – inaczej się czujemy, jeśli musimy wystąpić dla siebie w domu, na próbę, a zupełnie inaczej w sali pełnej publiczności lub przed groźnym jury. Ale tak naprawdę pewną tremę możemy odczuwać także np. nagrywając swoje wystąpienie na video, gdy publiczność dopiero za jakiś czas się z nim zapozna lub nawet jeśli tylko my będziemy siebie oglądać. Czasem wystarczy otworzyć szerzej okno np. podczas śpiewania i już pojawia się delikatny dreszczyk i myśl: „a może ktoś mnie usłyszy?”. Publiczność może więc być odroczona w czasie lub nawet tylko hipotetyczna. Taki jest mój skrócony opis tego, czym jest trema. Jest on naznaczony wiedzą i doświadczeniem psychologicznym. Jednak na warsztatach jednym z ważnych elementów jest poznanie własnej tremy, poszukiwanie swoich objawów i własnych nazw lub wyobrażeń z nią związanych. Tak więc każdy może mieć swoją definicję – tak samo jak trema każdej osoby jest wyjątkowa.

wzt zdjęcieMŁ: Dla kogo przeznaczone są warsztaty i jak one wyglądają? Czy podajesz na nich magiczny przepis na zwalczanie tremy i każdy uczestnik „wygrywa z tremą”?
TM: Warsztaty są przeznaczone dla wszystkich, którzy uważają, że mogą z nich jakoś skorzystać. Często są to muzycy i aktorzy (lub uczniowie związani z tymi dziedzinami), ale także osoby, które w swojej nieartystycznej pracy muszą w jakiś sposób występować publicznie – na spotkaniach zespołu, przez telefon, w pracy z klientem, prowadząc szkolenia lub lekcje. Przychodzą także osoby, które w ramach swoich zainteresowań śpiewają, grają, tańczą, piszą wiersze lub fotografują i to wymaga od nich występów lub opowiadania o swoim hobby. Ale tak jak wspomniałam – zapraszam wszystkich. Spotkania odbywają się w grupach 6-8-osobowych i są warsztatami. To oznacza, że nie są to wykłady, na których tylko się słucha; ani szkolenie, na którym uczymy się technicznych kwestii i rozwiązania są narzucone przez trenera. Na warsztatach każdy ma możliwość, żeby lepiej poznać swoją tremę – jej objawy, czynniki, które ją nasilają lub łagodzą oraz poznać i przećwiczyć wiele metod radzenia sobie z nią, aby wybrać te, które najbardziej pasują danej osobie. I co prawda będziemy ćwiczyć głębokie oddechy i rozmawiać o odpowiednim przygotowaniu przed występem, jednak najważniejsze jest to, co siedzi w naszych głowach, a najważniejszym „sposobem” jest polubienie i oswojenie swojej tremy. Wiem, że brzmi to dziwnie, ponieważ większość osób traktuje tremę jako swojego wroga. Ale na podstawie wiedzy psychologicznej, wypowiedzi wielu artystów, którzy całe zawodowe życie spędzili (z tremą!) na scenie i wszystkich historii, które poznałam podczas warsztatów, wiem, że to jest skuteczna droga. Tak więc w pewnym sensie istnieje magiczne rozwiązanie – zrozumieć i polubić swoją tremę. Ale każdy robi to na swój sposób i na warsztatach panuje wolność i swobodna atmosfera. Oswojenie tremy jest niełatwym zadaniem i zajmuje trochę czasu. Bywa tak, że warsztaty są wystarczającym działaniem i uczestnicy oswajają swoją tremę w całości na warsztatach. Bywa też tak, że ten proces wymaga jeszcze nieco czasu, ale przede wszystkim wymaga ćwiczenia – czyli kolejnych występów, w czasie których będzie można wypróbować poznane na warsztatach podejście i sposoby. Bardzo mnie cieszy, kiedy po warsztatach – a zdarza się to bardzo często – słyszę, że uczestnicy nie mogą doczekać się kolejnych swoich występów i tego, żeby wypróbować nowo nabyte umiejętności. Przekształcenie obaw w ekscytację jest kluczowym elementem oswojenia tremy, więc takie zdanie świadczy o dużych zmianach u uczestników.

MŁ: A jeśli ktoś nie chce brać udziału w warsztatach grupowych, czy jest jakaś inna możliwość?
TM: Jeśli tylko jest taka możliwość, to zdecydowanie polecam warsztaty grupowe. Najczęściej trwają one jeden weekend i zdarzają się uczestnicy, którzy przyjeżdżają na nie spoza Warszawy, więc miejsce zamieszkania nie jest przeszkodą. Poza tym, jeśli gdzieś jest grupa zainteresowanych osób, to ja mogę przejechać potrzebne kilometry. Jest też oczywiście możliwość pracy indywidualnej. Jeśli ktoś nie jest przekonany do warsztatów, chce poznać mnie i mój styl pracy wcześniej albo – co najczęstsze – nie ma czasu, bo występ jest już niedługo i nie ma możliwości skorzystania z warsztatów, to jak najbardziej pracuję także indywidualnie.

MŁ: Czy Ty miewasz tremę czy całkowicie ją opanowałaś?
TM: Na szczęście mam! Nie chciałabym występować ani prowadzić warsztatów z takim zimnym profesjonalizmem i zupełnie bez emocji! Potrzebuję tremy, żeby wpaść w wir przygotowań, nakręcić się pozytywnie i mieć więcej energii podczas wystąpienia. Trema daje mi też kreatywne pomysły, na które pewnie bym nie wpadła, gdyby nie ten stres przed danym wydarzeniem. Wiem, że jest to opis pozytywnej tremy, ale właśnie o to chodzi – żeby nie pozbywać się jej zupełnie, tylko przekształcić tę energię w taką, która będzie nam pomagać. I zapewniam, że to możliwe, bo sama tego doświadczyłam. To nie znaczy, że trema zupełnie mi nie przeszkadza. Owszem, nadal boli mnie czasem brzuch i mam myśli, które pokazują moje wątpliwości. Ale interpretuję je jako objaw tego, że mi zależy i robię coś, co jest dla mnie ważne. I wtedy ból brzucha nie jest już tak dojmujący. Lubię porównywać tremę do zakochania. Wtedy też nasz organizm wariuje i robi różne nieprzyjemne rzeczy – także boli nas brzuch, może być nam niedobrze, pocą nam się ręce i jąkamy się. Ale chyba każdy z nas tęskni czasem za tym momentem, kiedy na świecie nie istniały żadne problemy oprócz tego, żeby dobrze wypaść na randce! I o to samo chodzi w tremie. Nasz organizm przeżywa zdenerwowanie na różne sposoby, ale interpretacja tego stanu może być pozytywna.

Wszystkich zainteresowanych tematyką tremy i udziałem w warsztatach zachęcamy do odwiedzenia strony i kontaktu z prowadzącą. Najbliższe warsztaty odbędą się w dniach 26-27 września w Warszawie. Zapraszamy!

tosia zdjęcieTosia Mużdżak:
Strona
Facebook
mail: wygrajztrema@gmail.com
telefon: (+48) 505 141 739 

Komentarze
Komentarze do:

"Trema może być jak zakochanie"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję