Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Spontaniczność a rzeczywistość

graf. Urszula Zabłocka

Współczesne rozpędzone społeczeństwo łaknie spontaniczności, jak dostępu do Internetu, jak wegańskich burgerów i hipsterskich lemoniad oraz promocji na Spotify. Mówiąc ogółem, jest ona istotnym i modnym elementem szalonej młodości, młodości, która może trwać tak długo, jak długo zdołamy oszukać siebie i innych użytkowników Facebooka, Instagrama, Snapchata. Ta spontaniczność to klucz do sukcesu, niezbywalna składowa kreatywności, a w końcu cecha ludzi, mówiąc kolokwialnie, fajnych. I choć imprezowe zdjęcia “z ręki” są szalone i kipiące przypadkowością, a kadry pijackie, to mimo wszystko każdy wygląda na nich zaskakująco dobrze. Przynajmniej tyczy się to autora i osób z tą formą twórczości obcykanych, co może wynikać zarówno z regularnie nabywanych umiejętności, jak i z wciąż rozwijanej technologii w dziedzinie współczesnej fotografii popularnej, a nawet już trochę ludowej. Przyglądając się ostatniej dekadzie fotografia cyfrowa przeszła prawdziwą rewolucję. O ile niegdyś portret był efektem drobiazgowej pracy profesjonalisty, w pracowni przy użyciu lamp i statywów, o tyle teraz zyskuje wymiar ontologiczny – nieistotny jest kadr, kompozycja, kreacja modela czy kolorystyka, liczy się przede wszystkim uchwycenie własnego istnienia, które w najbardziej prymitywnej interpretacji reprezentowane jest przez twarz. W ten sposób twarzy jest teraz zatrzęsienie. Niegdyś na ekranie mogliśmy zobaczyć lica niewielu, jak Grety Garbo czy Poli Negri. Dziś to już praktycznie każdy, przy czym niektórzy ze schematu się wyłamują, obierając strategię Kim Kardashian – twarzy można mieć wiele, ale pupa jest tylko jedna.

Dzięki mediom społecznościowym obserwujemy całkiem nowy wymiar spontanicznego egocentryzmu. Ja i moja obecność przebywamy nad morzem w obecności moich znajomych. Opalamy się i mimo woli cykamy spontaniczne foty, dodam, jeśli ktoś nie zrozumiał przesłania. W tym punkcie warto jeszcze spojrzeć na fenomen zdjęć robionych zaraz po wstaniu z łóżka, których główna idea nie śniła się nawet młodzieńcowi niezwykłej urody Narcyzowi. Spójrzcie, właśnie wstałem, przypadkiem uwieczniłem telefonem moją zaspaną twarz, ale jestem wystarczająco atrakcyjny, aby ogłosić to światu poza moją sypialnią. W tym przypadku spontaniczność odgrywa rolę legitymizacji własnej wartości, co więcej pozostawiając pewien niedosyt samym odbiorcom. W końcu skoro na porannym autoportrecie wygląda tak olśniewająco, to co się dzieje, kiedy się nasz młody bóg ubierze i uczesze?

Spontaniczność stała się, więc bardzo sprawnym narzędziem budowania wizerunku, sugerując, że skoro pozornie przypadkowa tablica na Facebooku jest tak atrakcyjna i kolorowa, to całe życie musi takie być.

Jednak abstrahując od roli spontaniczności w uniwersum mediów społecznościowych, warto zastanowić się czym ona właściwie jest w świecie realnym. Definicja słownikowa odwołuje nas do pojęć odruchowości, braku przemyślenia lub emocjonalnej reakcji. W tej sytuacji można stwierdzić, że każdy człowiek w jakimś stopniu takie zachowania przejawia, często nieświadomie. Ci, którzy spontaniczności się wystrzegają, chcąc swoje życie w jak największym stopniu uzależnić od własnych decyzji, natrafiają jednak na zjawisko bardzo przewrotne. Bo takie osoby, w tym ja, ilekroć tworzą plan wykluczając pierwiastek spontaniczności, kończą z wynikiem dokładnie odwrotnym od zamierzonego. Świadome, przemyślane decyzje stają się przypadkowe, wydarzenia spoza harmonogramu (korek na trasie Toruńskiej, ptasia kupa na kurtce, rozgnieciony banan w torebce) niszczą wszystko, a do tego wszystkiego nikt nie robi tych cholernych zdjęć.

W ostatecznym rachunku życie osób beztroskich, pozbawione punktu odniesienia w postaci schematu wydaje się tym względnie zorganizowanym. Może ta spontaniczność to jednak nie jest dodatek Premium do osobowości, tylko broń na okrutną codzienność?

Komentarze
Komentarze do:

"Spontaniczność a rzeczywistość"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję