Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Śpiewy plemienne

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Zatem kim jestem? Skąd pochodzę? Kim jest mój ojciec i moja matka? Jaki jest zapach mojego domu? Co zaspokaja mój głód?

Na profilu artysty Adama Struga pojawił się post zapraszający na spotkanie śpiewacze do Centrum Informacji im. Jana Nowaka Jeziorańskiego. Zaproszenie mówiło o wspólnym śpiewaniu i o pieśniach miłosnych. Takie spotkania śpiewacze odbywają się już od 17 lat, ale wiedza o nich nie jest powszechna.

Adam Strug, artysta prowadzący spotkania, tworzy muzykę, którą zapewne znawcy określiliby bardzo precyzyjnie, ale dla kogoś, kto jest tylko odbiorcą, ważniejsza od gatunku staje się miara emocji. Dlatego słowo, które najbardziej do niej pasuje to „pierwotna”. Nie należy „pierwotna” odczytywać jako prymitywna, ponieważ skala artyzmu tej sztuki, to klasa sama w sobie. Sam artysta o swojej twórczości mówi tak: „…dominują tu barokowe partytury dworskie i klasztorne, które gmin przejąwszy uznał za swoje. Pomiędzy nimi odnajdujemy motywy niekłamanie ludowe, szlachetnością linii i słodkim ciężarem nieustępujące dworowi. O tej części polskiej kultury śpiewając opowiadamy.”[1]

Spotkanie śpiewacze to doznanie wykraczające poza proste odbieranie sztuki, jak ma to miejsce podczas koncertów. Krzesła ustawione są w krąg, pośrodku jedno – dla artysty prowadzącego. Każdy otrzymuje słowa pieśni. W tym przypadku kurpiowskich, zapamiętanych, odnalezionych, spisanych przez Adama Struga. Nie są to proste słowa, bo gwara kurpiowska stawia wyzwania i trzeba wtajemniczenia w te śmieszne, wiejskie zwroty. Ale warto podjąć wyzwanie dla  niecodziennego uczucia współśpiewania.

Sprawa nie jest prosta podwójnie, bo nie ma tu rockowych zaśpiewów, do których tak jesteśmy przyzwyczajeni. Chodzi raczej o czyste, proste i właśnie „pierwotne” dźwięki. Nie sposób tego wytłumaczyć, ale będąc na spotkaniu, łatwo poczuć różnicę między tym, co „pierwotne” i co z wnętrza, a tym, co przyszło z zewnątrz.

Powrót do pierwotnej Wspólnoty

I tak współśpiewając, otwiera się dostęp do własnych korzeni. Pojawia się poczucie bycia na miejscu i dotarcia do ważnego punktu. Jest tak, jakbyśmy właśnie wrócili do domu, do znajomego zapachu łąki, pierogów, jaśminu; do czegoś, co znamy od zawsze. Niespodziewanie jesteśmy w miejscu naszego pochodzenia. Niby naiwne słowa piosenek ludowych, ale otwierają prawdę o tym, skąd pochodzimy, do czego w całości przynależymy. Jest to poczucie dopasowania i ulga, że nikt nie może nam tego odebrać. Mamy prawo tam być i mamy prawo powiedzieć, że ta „pierwotna” muzyka i „pierwotna” kultura to jest miejsce, z którego pochodzimy. I ta muzyka powstała tu, czerpiąc z ziemi i przyrody oraz wnętrza ludzi.

W spotkaniach śpiewaczych ogromną rolę odgrywa poczucie wspólnoty. Kluczowa jest wspólnota śpiewania z ludźmi, którzy mówią tym samym językiem, jedzą te same pierogi, słyszą ten sam śpiew ptaków, widzą te same chmury. Taka wspólnota budzi Tożsamość. I choć na Tożsamość składa się szereg różnych elementów, to Tożsamość Kulturowa staje się punktem zakotwiczenia w świecie i pozwala na poznawanie innych kultur, bez ślepego zachwytu nad nimi i ich kopiowania. Bez Tożsamości stajemy się tylko przybyszami próbującymi odtworzyć kulturę innych ludzi.

Pieśni terapeutyczne

Spotkania śpiewacze to jedna z wielu działalności podejmowanych w kierunku powrotu do pierwotnych źródeł. Nie ma to nic wspólnego z folklorem, muzyką pop nawiązującą do ludowości, czy wiejską ekologią. Jest to raczej żywe i autentyczne odkrywanie Tożsamości i kultury, z której się wywodzimy. Często inicjowane przez młodych ludzi z siłą i energią do podążania w kierunku źródeł.

Przykładem takiego powrotu, na najwyższym poziomie artystycznym jest płyta Adama Struga i zespołu Kwadrofonik Requiem Ludowe. Artyści łączą barokowe melodie oraz teksty zawarte w XIX-wiecznym Śpiewniku Pelplińskim [2]. Wszystkie aranżacje, wykonania i śpiew można nazwać właśnie śpiewem Tożsamości.

Co znaczy strata, wie większość z nas. Doświadczamy jej, a nieuświadomiona i nienazwana, staje się powodem ucieczki w alkohol, adrenalinę, pracę czy depresję. Pieśni zawarte na płycie dotyczą odchodzenia i umierania, a więc straty. To swoisty przykład jak kiedyś, przed epoką terapeutów, grup wsparcia i poradników, radzono sobie z najtrudniejszymi emocjami. Nie znajdziemy tu męczeństwa i wystawiania na piedestał osoby odchodzącej. Jest dojrzałość i prostota słów, muzyki oraz wykonania. Dzisiaj również te niezwykłe pieśni mogą być wsparciem dla ludzi, którzy doświadczają straty.

Mężczyzna i kobieta w dzikiej muzyce

Przedsięwzięciem z innego krańca sztuki jest wyjątkowy festiwal Wszystkie Mazurki Świata. Odbywa się co roku w centrum Warszawy, celowo umieszczony w najbardziej miejskim środowisku. Festiwal to żywe granie i śpiewanie, gdzie nie ma mowy o odtwarzaniu muzyki dawnej, czy prezentowaniu folkloru. Jest to festiwal ludzi, którzy grają muzykę odziedziczoną po rodzicach, dziadkach, pradziadkach, ale grają ją w swoich środowiskach na co dzień. Żyją z nią.

Wrażenie robi wybuch tańca i śpiewu bez podziału na twórców i słuchaczy. Podczas występów obok sceny, na parkiecie wirują mężczyźni i kobiety w rytm mazurków i oberków. Patrząc trudno uwierzyć, że może istnieć coś takiego jak kryzys męskości. Tutaj, na festiwalowym parkiecie, widać mężczyzn silnych, pewnych, prostych w swoim tańcu, oraz kobiece kobiety. Nie ma znaczenia wiek, bo choć większość stanowią ludzie młodzi, to wirują też osoby dużo bardziej dojrzałe!

Janusz Prusinowski, skrzypek, lirnik, harmonista i animator, wieloletni dyrektor artystyczny festiwalu Wszystkie Mazurki Świata, prowadzi i współtworzy cykl programów telewizyjnych Dzika Muzyka. Sama nazwa wskazuje na charakter tej muzyki! Program pokazuje jak odradzają się tradycje muzykowania, przekazywania wiedzy, przywrócenie postaci Mistrza. Program „(…) zrealizowany w dynamiczny, nowoczesny sposób, odległy od konwencji kojarzącej się z cepelią. Tradycyjne polskie rytmy, śpiew i taniec są elementem porywającej opowieści o rodzimej kulturze. Także tej współczesnej.”[3]

Zobaczyć siebie

Jest jakaś siła wewnętrzna w młodych ludziach, która pcha ich w kierunku źródeł. Mają nieskończone możliwości wyboru zainteresowań oraz muzyki, a jednak zwracają się do swoich korzeni.

Czasem spotykamy się z pojęciem „poczucia własnej wartości”. Ale co właściwie miałoby to znaczyć: jestem wart tyle samo, co inni, a może więcej niż inni? Co przyjąć za miarę takiej wartości? Jaką skalę? I czy sam fakt wartościowania nie jest założeniem, że ktoś może być wart mniej? Tutaj bardziej odpowiednim wydaje się przywołanie właśnie Tożsamości, która nie wartościuje, ale zrównuje. Rozumiana jako odpowiedź na pytanie: „Kim jestem?”, zawiera w sobie wszystkie elementy także miejsce pochodzenia.

Podczas gdy z jednej strony globalizujemy nasze życie, z drugiej podejmujemy działania, które podkreślają naszą odrębność. Może nie chcemy wcale być identyczni? Może właśnie Tożsamość staje się bazą do zrozumienia świata? Możemy brać i przyswajać inne elementy, ale tylko wtedy, gdy wiemy kim jesteśmy my sami. Bo czy można poznać świat bez poznania samego siebie? Czy można zobaczyć drugiego człowieka nie widząc samego siebie?

Więcej na temat Tożsamości w #11 numerze Magazynu Przestrzeń.

[1] Link
[2] Link
[3] Link

Komentarze
Komentarze do:

"Śpiewy plemienne"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję