Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Sen o utopii

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Kto słyszał o koncepcji świadomego snu (ang. lucid dream), ten chociaż przez chwilę zapragnął zanurzyć się we własnym uniwersum, uniwersum ze wspomnień wyrosłych na gąszczu swoich myśli, włochatych lub tych całkiem niewinnych o lataniu i chmurach z cukrowej waty. Uniwersum, w którym życie to pudełko szczegółowo opisanych czekoladek Forresta Gumpa, pełne słodko-słodkiej przewidywalności, każda miłość i sukces zawodowy są niczym wątki brytyjskiej komedii. Wreszcie uniwersum – przestrzeń dla naszej własnej, subiektywnej, egoistycznej woli. Istne marzenie, bo w końcu słowo dream niejedno znaczenie ma…

Teraz wyobraźmy sobie człowieka, który mimo wielu prób i treningów, wschodnich medytacji i zachodniej literatury, sen nadal ma bezwładny, obrzydliwie oniryczny, mglisty i zupełnie niejasny. Jego determinacja nie pozwala tak zrezygnować, postanawia więc, że życie przemieni w świadome śnienie. Jako, że kierują nim ideologia, żądza władzy i wiara we własną nieomylność, prędko swoje wymarzone uniwersum plasuje w całkiem realnym kraju, tym samym na zawsze zmieniając los milionów innych nieświadomych tego ludzi. Mowa o Władimirze Iljiczu Uljanowie.

Pchany własną interpretacją myśli marksistowskiej, z całego serca oddał się wcielaniu w życie ustroju, który powinien był pozostać jedynie w sferze marzeń. Wielkie silne państwo, potęga partii i nowy, lepszy, a przede wszystkim, sowiecki człowiek-aktor reżyserowanego snu. Entuzjastyczny wobec leninowskiego scenariusza. Mógłby go czytać w nieskończoność. Tylko czytać i odtwarzać i czytać i ponownie odtwarzać, byle nie krytycznym okiem. Oddany pracy i wszechstronny, w jednej osobie intelektualista i atleta, sercem, duszą i umysłem, całym ciałem w partii. Takich aktorów chciał Lenin, takich partnerów szkolił też Stalin. A perfekcyjna idea powszechnej równości, gdzie każdy żyje i pracuje dla dobra ogółu, a ogół to dobro docenia i jeszcze dobrem za dobro odpłaca, całą machinę napędzała. Niektórzy mówią, że był to terror i zamordyzm, ale kto to widział, żeby śnić o takich rzeczach. A nawet jeśli… Przecież spełnianie marzeń to niewdzięczna robota. 

Na sowiecką propagandę składało się kilka istotnych elementów. Przede wszystkim logicznym następstwem obowiązkowej równości wszystkich obywateli był kult jednostki. O ile Lenin, zapewne przez swoją wrodzoną skromność, własnego wizerunku zbytnio nie wyświęcał, o tyle Stalin podszedł do tematu z rozmachem. Zlecał budowę pomników, masową produkcję portretów, zmieniał nazwy rzek, jezior, kanałów, jezior i miast (Sankt Petersburg – Leningrad, Symbirsk – Uljanowsk) oraz zadecydował o ostatecznym spoczynku Lenina. Wbrew woli samego poprzednika i jego rodziny, na rozkaz Stalina zwłoki zmumifikowano i wystawiono do oglądania w Mauzoleum na Placu Czerwonym. Cel był prosty – dowieść o jego nadczłowieczeństwie, wedle wiary prawosławnej ciała świętych nie ulegają rozpadowi. Tak rozpoczęła się budowa sowieckiego Ikonostasu. Lud nie mógł jednak obejść się bez opium. Do Lenina dołączył oczywiście Stalin zarówno wielki następca, jak i przywódca zatroskany o dobro obywateli, ale również Aleksiej Stachanow – wybitny górnik, okrzyknięty tytułem Przodownika pracy, który podczas jednej nocy w kopalni Irmino, wykonał 1475% normy.  Intrygę stworzono na potrzebę poprawienia statystyk od dawna nierentownej kopalni oraz uratowania kierownictwa przed wysyłką do obozu pracy. Stachanow owszem rekord pobił i w pewnym sensie wydobył 102 tony węgla, ale przy pomocy sztabu pomocników od ładowania czy wywożenia urobku. Od nazwiska herosa z Donbasu, powstał termin ruch stachanowski określający socjalistycznych pracowników o szczególnie wysokiej wydajności. Zdaniem niektórych, w tym Petera Keneza, historyka i znawcy historii Rosji i Europy wschodniej, sowiecka propaganda była w swojej myśli i formie prosta i nieudolna, gdyż postrzegana przez władze jako element edukacji. Jednak percepcja człowieka urodzonego w mniej utopijnej rzeczywistości niż sowiecka znacznie jednak rożni się od tej wyrosłej na idei komunistycznego snu.

Radziecka władza już od początku dbała o skuteczne zindoktrynowanie młodych obywateli. Każdy kojarzy historię Pawlika Morozowa, chłopca, który dla dobra systemu doniósł na własnego ojca oskarżając go o kułactwo – pejoratywne określenie postawy chłopów nieprzychylnych systemowi komunistycznemu oraz przymusowej kolektywizacji wsi na przełomie lat 20. i 30. Wykreowany wizerunek małego Paszy stał się wzorem dla wszystkich radzieckich dzieci oraz archetypem pioniera, mówiąc w skrócie przyszłego wzorcowego Homo Sovieticus. Marzeniem wielu było wstąpienie do Organizacji Pionierskiej im. W. I. Lenina, w latach 40. bardzo elitarnej jednostki aktywnie zaangażowanej w życie społeczeństwa, której celem było wychowywanie w wartościach komunistycznych. Kariera młodego aktywisty zaczynała się już w pierwszych klasach szkoły podstawowej w organizacji Oktiabriata, potem następowało uroczyste przejście do wspomnianych Pionierów, z symbolicznym złożeniem przysięgi, nałożeniem czerwonej chusty i przypięciem odznaki z Leninem. Poza mistyką uroczystości, najmłodszych od początku edukacji czarowano historiami o dziecięcych bohaterach takich jak: Walia Kotik, Zinaida Partnowa, Marat Kaziej. Heroiczne czyny i walka o dobro ojczyzny, nierzadko z konkretnym wrogiem np. Nazistami, stawały się ich obsesją. Tak jak teraz dziewczynki śnią o karierze w show biznesie, w latach 50. czy 60. ich rówieśnice w ZSRR liczyły jedynie na czerwoną pionierską chustę no i… sławę i chwałę na polu bitwy. W wieku 14 lat dzieci kontynuowały działalność na rzecz systemu w młodzieżowym zapleczu KPZR (Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego) o nazwie Komsomoł. 

Marzenie Władimira Ilijcza trwało w Związku Radzieckim od 1922 do 1991, więc propaganda zdążyła wychować całe rzesze młodych działaczy i obywateli, bardziej lub mniej zindoktrynowanych, jednak przyzwyczajonych do pewnego porządku. Nieoczekiwany dramat młodzieży radzieckiej zaczyna się w momencie, kiedy komunizm w Rosji upada. Problem dla większości Polaków i innych mieszkańców Bloku Wschodniego zupełnie nieznany – u nas ideały nieudolnie wpajała okupacja.

Przyszli aktorzy-obywatele reżyserowanego przez szereg lat snu o równości i dobrobycie, tak jak bohaterowie filmu Natalii Kudriaszowej Pionierzy Marzyciele zmuszeni są funkcjonować w rzeczywistości niekomplementarnej z ich zakorzenionym systemem wartości. Gdzie Zina, Marat i Walia, wychwalana odwaga i bohaterstwo? Czerwona chustka i oznaka nic już nie znaczą, nie ma ani komunizmu, ani Prawosławia. Wszystko pozostaje senną marą, szarym, brzydkim porankiem. 

Komentarze
Komentarze do:

"Sen o utopii"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję