Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Seksualne konstelacje – poliamoria

Oczekiwanie społeczne dotyczy tradycyjnych potrzeb – potrzeby łączenia się w heteroseksualne pary traktujące swoją seksualność jako tabu (aby zanadto nie seksualizować przyszłości naszego narodu). Zawiera w sobie wierność, choć jej zachwianie łatwiej wybacza się mężczyznom niż kobietom.  Oczekiwanie społeczne nie pochwala rozwiązłości, choć i ta z jednych czyni macho, a z drugich rozpustnice. Jak to zwykle bywa czy rzecz dotyczy jednostki, czy społeczeństwa – rzeczywistość wygrywa z oczekiwaniami. Rzeczywistość pokazuje, że istnieją inne rozwiązania – seksualne konstelacje.

graf. Tomasz Opaliński

Odsłaniając tabu związku jako połączenia dwojga, należy odróżnić „standardowe” rozszerzenie relacji, czyli zdradę, od świadomego wyboru życia z wieloma osobami, czyli od poliamorii. O ile ta pierwsza jest złamaniem reguł, o tyle druga zakłada istnienie reguł niestandardowych. Poliamoria opisuje układ miłosny, intymny i seksualny między wieloma osobami. Pojęcie wielomiłości, pochodzi prawdopodobnie z lat 60., badać je zaczęto zaś w latach 90. Nie oznacza to jednak, że wcześniej nie tworzyły się układy angażujące więcej niż dwie osoby. W antropologii można spotkać się z francuskim pojęciem Ménage à trois (gospodarstwo domowe trojga) uważane za najstarszą alternatywną formę rodziny. Dwie osoby jednej płci i jedna przeciwnej żyły jak małżeństwo dzieląc obowiązki i łoże. Wskazuje się, że początkiem takiej relacji może być chęć odświeżenia związku, zburzenia rutyny i otwarcia się na nowe doświadczenia, jakie niewątpliwie można nabyć zapraszając trzecią osobę do świata stworzonej wcześniej intymności. Przykładów takich niestandardowych rodzin można szukać w historii – w Ménage à trois żyli m.in. Henryk II Walezjusz, Katarzyna Medycejska i Diana de Poitiers czy Wolter i małżeństwo markizów du Chatelet.

Drugi biegun wielości partnertów – hiperseksualność i promiskuityzm

Żyjąc w układzie poliamorycznym można mierzyć się z wieloma zarzutami. Wielomiłość brzmi ładniej, niż rozpusta, za którą wielu może uznać taki układ. Samo podejmowanie kontaktów seksualnych z wieloma osobami czy częste zmiany partnerów nie są dobrze odbierane. Należy jednak pamiętać o istnieniu dysfunkcji seksualnej, jaką jest hiperseksualność – nadmierny popęd seksualny i związany z nią promiskuityzm (kontakty seksualne pozbawione więzi uczuciowych, podejmowane z przypadkowymi partnerami). Hiperlibidemia może wynikać z niezdolności kontrolowania impulsów, choroby dwubiegunowej (w epizodzie manii) czy zaburzeń neurologicznych. W przypadku dysfunkcji seksualnych i norm w seksuologii w ogóle, przyjmuje się kryterium jakościowe (nie ilościowe), a więc w tym wypadku ilość odbywanych stosunków seksualnych i niemożność jej kontrolowania są przyczyną cierpienia osoby, która je podejmuje. Poliamoria nie jest więc zdradą, zboczeniem, dysfunkcją, parafilią czy orientacją seksualną (układ ten może tworzyć się zarówno wśród osób heteroseksualnych – pod pewnymi warunkami, jak i – najczęściej – biseksualnych czy homoseksualnych).

Wolność z zasadami

Poliamoria wymyka się ze wszystkich ram – związek miłosny może być oparty na układzie intelektualnym, dotyczyć seksualności części osób lub wszystkich zainteresowanych, może przyciągać nowe osoby spełniające dane kryterium (np. wzajemnej fascynacji, fascynacji swoją pracą twórczą) albo stanowić wieloletnią zamkniętą relację. Choć nie jest orientacją seksualną, również rama tego pojęcia zdaje się nie pasować do opisu takiego układu, bowiem każda z osób może identyfikować się z inną orientacją, a seksualna część związku może stanowić jedynie pewien rodzaj otwartości na doznania np. z osobą tej samej płci. Kluczową zasadą jest jednak zgoda wszystkich stron. Zasady zaczynają się tam, gdzie potrzeby – wspólne czy oddzielne randki, pojęcie zdrady, zachowania, które wzbudzają zazdrość to indywidualne kwestie konieczne do uzgodnienia. Jasne wytyczenie granic i równorzędność relacji wydają się być kluczem do przetrwania układu poliamorycznego.

Sercowe rozterki

Czy jesteśmy w stanie kochać wiele osób jednocześnie? Pytanie o miłość wydaje się być najtrudniejszym. Pojawienie się silniejszego uczucia do jednej z osób, zazdrość i poczucie odrzucenia to chyba najtrudniejsze przeszkody, jakie mogą stanąć do szczęścia w takiej relacji. W grupie łatwiej o bycie samotnym, bo trudniej o równowagę uczuć, którą przecież ciężko osiągnąć nawet w relacji dwojga ludzi. Naturalny egoizm, potrzeba bycia najważniejszym, najukochańszym i najbardziej pociągającym dla partnera to także cechy, których należałoby się wyzbyć. Kontrowersyjność poliamorii i jej sprzeciw wobec społecznych oczekiwań wynika z zaburzenia mono-normy, a więc normy uznającej monogamię za jedyny właściwy układ. Zarówno w sprawach seksuologicznych jak i miłosnych przyjąć należy jednak normę jakościową – poczucie osobistego szczęścia bez krzywdzenia innych. Rzeczywistość pokazuje, że drogi do jego osiągnięcia potrafią być różnorodne. 

Komentarze
Komentarze do:

"Seksualne konstelacje – poliamoria"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję