Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Sarah powraca

fot. Sarah - album prywatny

fot. Sarah – album prywatny

Dziewczyna, lat 22.

Ciemne oczy, ciemne włosy. Biała karnacja.

Imię międzynarodowe. Wprawdzie pochodzenie biblijne – hebrajskie, oznaczające księżniczkę. Ale jednak nasza Księżniczka mogłaby urodzić się w każdej innej kulturze i rozpoznana byłaby jako swoja. Może z wyjątkiem Polski w latach 90-tych.

Matka Żydówka, ojciec Szwajcar wyznania protestanckiego.

Urodzona i wychowywana w Szwajcarii – Księżniczka nie wiedziała jak tak naprawdę szwajcarskość ją określa. Zawsze była trochę inna. Trochę bardziej spontaniczna, trochę mniej skoncentrowana na przestrzeganiu reguł, z trochę innego domu. Albo zamku.

Matka stała na straży celebrowania świąt żydowskich: szabatów, sukkot, szawuot, chanuki. Księżniczka miała nawet swoją bat micwę w reformowanej synagodze, swój własny talit, swoją aliję laTora. W dzieciństwie często słyszała, że jest potomkinią Abrahama, Izaaka i Jakuba, a mury obronne zamku chronić miały przed zapomnieniem tego faktu. Mimo, że matka wcale nie była religijna.

W domu (albo na zamku) panowała również pro syjonistyczna atmosfera. Księżniczka idealizowała kraj Izraela, gdzie najczęściej spędzała wakacje, broniła go na zajęciach w szkole i przeżywała każdy konflikt polityczny bardzo osobiście. W końcu gdzieś tam w jednym z unitów walczył jej kuzyn.

Nadal jednak nie wiedziała, jak to jest żyć TAM na co dzień. Robić zakupy, jeździć transportem miejskim, dogadywać się w codziennych sprawach z ludźmi.

fot. Sarah - album prywatny

fot. Sarah – album prywatny

Pewnego dnia opuściła szwajcarski zamek, żeby to sprawdzić. Jak przystało na nowoczesną księżniczkę – zrobiła to dla studiów, nie dla księcia. Zaczęła uczyć się w Izraelu. Chciała go nie tylko skosztować, ale też przeżywać każdego dnia. Nie musiała już walczyć o zachowanie swojej tożsamości, mury obronne nie były konieczne. Nie musiała podkreślać pochodzenia poprzez zachowywanie tradycji – koszerne jedzenie czy szabaty. Tutaj wszystko przychodziło naturalnie – takie prawo kraju. Tutaj każdy jest skądś, każdy jest „kimś więcej” albo „kimś jeszcze”.

Księżniczka akurat jest jeszcze Szwajcarką. Właśnie teraz zaczęła to odkrywać i doceniać walory swojego dawnego królestwa i panujących tam „dobrych manier”. Uprzejmość i wdzięczność są jej orężem w dużo większym stopniu niż u przeciętnego Izraelczyka, który na takie zachowania reaguje komentarzem: „weź już przestań”. Opinie Księżniczki są bardziej wyważone i pełne spokoju, a ona sama bywa czasem dziewczęco onieśmielona. Zdecydowanie częściej niż inne panny. Radość sprawiają jej też powroty do Szwajcarii podczas wakacji. A takie zalety, jak dobre zorganizowanie czy skuteczność w działaniu, imponują jej bardziej niż wcześniej.

Przestała też idealizować Izrael. Bierze na warsztat stosunki międzynarodowe, by lepiej poznać drugą stronę konfliktu. Nadal jednak kocha swój kraj. Albo raczej – oba kraje. Dorosła do tego, żeby powiedzieć, że jest stopiona z dwóch części, ale one przenikają przez siebie, a ona jest całością. Nie musi wybierać między jedną a drugą połówką. Jest obiema naraz.

fot. Sarah - album prywatny

fot. Sarah – album prywatny

Niedawno zdecydowała się zrobić aliję – powrócić po wielu pokoleniach do Izraela i zamieszkać tam na stałe. Do Szwajcarii jednak będzie wracać. W sensie fizycznym.

Inaczej nie musi. Przecież nosi ją ze sobą.

Komentarze
Komentarze do:

"Sarah powraca"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję