Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Rysunki z marginesu

Wszystko zaczyna się od punktu. Jak pisał Wassily Kandinsky, „punkt jest rezultatem pierwszego zetknięcia się z materialną płaszczyzną […]. Przez to pierwsze zetknięcie płaszczyzna obrazu zostaje zapłodniona”*. Punkt płynnie przechodzi w linię – od tego momentu gra toczy się między możliwościami podłoża i narzędzia a wyobraźnią autora. Ciąg dalszy często jest nieprzewidywalny. Czy istnieją jakieś granice rysunku? Odpowiedzi warto poszukać na wystawie „Les Cahiers dessinés” w Halle Saint Pierre. W samym środku turystycznego kotła u stóp Montmartre’u, paryskie muzeum prezentuje panoramę najróżniejszych rysunkowych tworów spod ręki malarzy, pisarzy, rysowników, amatorów, a także osób umysłowo chorych.

Roland Topor, Terapeuta; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Roland Topor, Terapeuta; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Wystawa „Les Cahiers dessinés” („Szkicowniki”) to efekt współpracy muzeum z wydawnictwem o tym samym tytule. Jest to największy francuski dom wydawniczy, specjalizujący się w publikacji właśnie rysunków, których selekcja nie jest ograniczona kryterium gatunku, tematu czy nurtu artystycznego. Na wystawie oglądamy ponad 500 dzieł 67 artystów – w tym wiele stworzonych niekoniecznie przez autorów działających na polu sztuk wizualnych.

Fred Deux, Bez tytułu, 1971; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Fred Deux, Bez tytułu, 1971; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Z jednej strony rysunek to podstawa zarówno dla grafiki, malarstwa, jak i rzeźby. Z drugiej, jako technika przestał już (na szczęście) występować wyłącznie jako etap pomocniczy, wstęp do „dzieła właściwego”. Co ciekawe, od wieków w autonomiczny sposób funkcjonuje także w twórczości pisarzy. Tak jest np. z prezentowanymi na wystawie szkicami Victora Hugo czy Rolanda Topora. Zaskoczeniem okazała się obecność polskiego akcentu – grafik Brunona Schulza z „Xięgi bałwochwalczej”. Wykonane w autorskiej technice cliché verre niewielkie obrazki przedstawiają sceny erotycznego upodlenia mężczyzny wobec kobiety. Fascynacja połączona z lękiem tworzy niepokojącą, oniryczną atmosferę, tak wszechobecną w schulzowskich opowiadaniach. Podobnie erotyczne zabarwienie (choć pod względem stylistki skrajnie różne) mają rysunki Mélanie Dellatre-Vogt – mojego osobistego „odkrycia sezonu”. Artystka posiada wykształcenie plastyczne oraz muzyczne. Wycyzelowane kompozycje umieszcza na białym tle kartki, często monochromatyczne, tknięte tylko niuansem koloru. Akcja odbywa się wyłącznie w ramach zamkniętej całości w centrum obrazu. Jej abstrakcyjne na pozór, zwarte kompozycje przypominają graficzne znaki. Dopiero po chwili dostrzegamy w niej kształty z realnego świata. Cielesność przepełnia te, ograniczone za pomocą linii, ramy. Rysunek jest tu delikatny, kreska prawie nieobecna, tworzy regularne płaszczyzny szarości o różnym nasyceniu.

 

Chaval, Psychoanalityk; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Chaval, Psychoanalityk; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Rysunkiem, poza punktem i linią, nie rządzi żaden kod. Niekiedy wymyka się on spod kontroli, tak jak w pracach Otto Wolsa. Jego, tworzone m.in. pod wpływem surrealizmu abstrakcyjne obrazy, pełne rozedrganych kresek i plamek, są jakby przedstawieniem ran na ciele, pęknięć, z których rozchodzą się w różnych kierunkach linie. Te korespondują z ołówkowymi obrazami Uniki Zurn czy Freda Deux, przedstawiającymi hybrydy, wijące się organiczne kształty. Swoje miejsce mają tu też Kiki Smith, Pierre Alechinsky, Tomi Ungerer… Na drugim piętrze znajdziemy także rysunki satyryczne, prasowe, ilustracje oraz komiksy najwybitniejszych francuskich rysowników – także twórców głośnego w świetle ostatnich wydarzeń „Charlie Hebdo”. Jest więc Sampé, Gébé, jest Copi, Chaval, Tetsu – francuskie odpowiedniki Mleczki i Raczkowskiego.

Kiki Smith, Teeth drawing 4, fot. Fabrice Gibert; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Kiki Smith, Teeth drawing 4, fot. Fabrice Gibert; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Znaczącą część wystawy – i główny obszar działalności samej Halle Saint Pierre – stanowi jednak „sztuka marginesu”. Nazywana również „sztuką prymitywną”, „naiwną” czy z francuskiego „art brut” – jest to sztuka uprawiana nieprofesjonalnie, przez osoby niewykształcone pod kątem artystycznym – często też przez umysłowo chorych czy osoby z zaburzeniami psychicznymi. W kontekście wystawy w HSP, rysunek stanowi dla nich podstawową formę ekspresji. Narzędzia (węgiel, ołówek, tusz, papier) są tanie, szybkie w utrwaleniu i wygodne. Tym samym tytułowe szkicowniki stanowią dla artystów intymne archiwa, osobiste zbiory pomysłów, myśli i przeżyć. James Castle w swoich pracach oprócz kredek wykorzystuje ślinę i sadzę, obrazuje wnętrza i pejzaże na tekturze lub pudełkach po zapałkach. Zainteresowana spirytualizmem Laure Pigeon wypełnione granatowym tuszem wielkie formaty traktuje jako swego rodzaju media w kontakcie z istotami ponadludzkimi. Wplata w nie pismo, często nie do rozszyfrowania – jak czytamy w opisie prac, są to teksty przepowiedni. Schizofrenik Alejandro Canale z kolei wypełnia swe malutkie obrazki mnóstwem oczu, dziwnych, groźnie wyglądających narzędzi i quasi-ludzkich postaci, odprawiających swoiste rytuały. Widoczne są one tylko w maksymalnym przybliżeniu – z daleka wyglądają jak jednolita chmura kresek. Kolejny artysta, Albert-Edgar Yersin, zmienia się w kartografa, konstruując swe obrazy na kształt mapy. Pośrednim etapem były pejzaże – na wystawie natomiast oglądamy mapy kreślone tuszem, ołówkiem, czy klejone kolażowo. Nie przedstawiają one jednak żadnego konkretnego miejsca – całość odbywa się bardziej na zasadzie mapowania myśli. Ewoluują one w kolejne formy, sprawiając wrażenie, jakby rozlewały się na kartce w coraz to nowe terytoria wyobraźni.

James CASTLE, Bez tytułu;  Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

James CASTLE, Bez tytułu; Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

W przypadku Marcela Bascoularda nie potrafię ocenić, co przyciąga większe zainteresowanie – jego rysunki architektoniczne, czy jego historia. Ten artysta-samouk w wieku 19 lat przeżył morderstwo swojej matki z rąk ojca. Musiał uciekać z domu i żył na ulicy, zarabiając przedstawieniami miasta Bourges. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w wieku 65 lat. Mimo braku wykształcenia posługuje się piórkiem i tuszem z zaskakującą biegłością, a jego poczucie perspektywy i budowanie głębi przestrzennej dorównuje „rasowym” obrazom profesjonalnych artystów.

W tym miejscu powinniśmy postawić pytanie o definicję profesjonalnej sztuki. Czy sztuka jest kwestią wyćwiczonego warsztatu? Czy naprawdę wartościowy jest, dajmy na to, obraz, nad którym artysta wypocił kilka lat swojego życia, a nie tylko „machnął kilka kresek”? Biegłość techniczna oczywiście potrafi robić wrażenie. Jednak bez jednostkowego spojrzenia, refleksji, pomysłu, ekspresji autora – jest tylko pustym narzędziem. Nośnikiem komunikatu, który nie istnieje. Artyści „niewykształceni”, „outsiderzy” określani są w języku historii sztuki mianem „prymitywów” (termin ze Słownika Sztuk Pięknych). Osobiście uważam, że to pejoratywne pojęcie jest dyskryminujące i wprowadza nieuzasadniony podział na „lepszych” i „gorszych” – podział, którego jedynym kryterium jest wykształcenie. A, jak widać na przykładzie precyzyjnych rysunków Marcela Bascoularda, brak edukacji nie idzie w parze ze słabą jakością wykonania. Gdy oglądam prace umysłowo chorych, niejednokrotnie bije z nich samotność, cierpienie, uwidaczniają się dzikie fantazje. Mam wrażenie, że jest w nich coś, czego (jak podświadomie być może każdy z nas) szukam w sztuce – autentyczność.

Marcel Bascoulard, Bez tytułu (Widok Bourges); Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Marcel Bascoulard, Bez tytułu (Widok Bourges); Dzięki uprzejmości La Halle Saint Pierre, Paris

Jak pisze w katalogu wystawy Frédéric Pajak, założyciel wydawnictwa oraz kurator „Les Cahiers dessinés”: „każdy rysownik to anarchista. Jest posłuszny instynktowi, sennemu marzeniu, życiu wewnętrznemu”. W rysunku fantastyczne jest właśnie to, że stanowi domyślny, najbardziej dostępny i natychmiastowy sposób zapisu. Często wymyka się on terytorialnym, formalnym czy ideologicznym podziałom świata sztuki. La Halle Saint Pierre zajmuje się badaniem takich właśnie nieortodoksyjnych obszarów sztuki. Choć wystawa zamknięta została 14 sierpnia, warto wybrać się znowu do HSP i zwrócić uwagę na całą jej działalność.

 

*W. Kandinsky, Punkt i linia a płaszczyzna, przeł. S. Fijałkowski, PIW, Warszawa 1986

Komentarze
Komentarze do:

"Rysunki z marginesu"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję