Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Przez intuicję do rodzicielstwa

Kiedy w rodzinie pojawia się dziecko, wszyscy przeżywają rewolucję. Kobieta, partnerka, żona staje się również mamą. Mężczyzna, partner, mąż – staje się tatą. Starsze dziecko staje się dla kogoś bratem lub siostrą… Zmienia się perspektywa, z jakiej widzimy i oceniamy swój styl życia, sposób żywienia. Możliwe, że zmienia się także to, jak postrzegamy siebie. Przeobraża się nasza tożsamość, a od momentu narodzin dziecka, każdego kolejnego dnia zadajemy sobie (i wujkowi Google!) mnóstwo pytań. Chcemy poznać swoje dziecko jak najlepiej i znaleźć „swoje miejsce” w byciu rodzicem. Nieustannie – albo przynajmniej dość często – weryfikujemy, czy jesteś w tym wszystkim „wystarczająco dobrzy”.

14339827_10154495476799770_1584469083_o

fot. Linda Grześkiewicz-Strumidło

Chcę wam opowiedzieć o tym, jaką rolę w tej drodze może spełnić chusta do noszenia dzieci. Nie zdziwcie się, jeśli oprócz chustonoszenia zarażę was też ideą budowania relacji w rodzinie ze zwróceniem uwagi na emocje i przeżycia każdego z jej członków. Przyznaję wprost – owiane różną sławą rodzicielstwo bliskości jest po prostu tym, co dla całej rodziny opłaca się na przyszłość!

Rodzę się i potrzebuję…

Mimo, że ludzki noworodek już po przyjściu na świat potrafi bardzo wiele (np. odróżnia głos i zapach matki od głosu i zapachu innej osoby), przez pierwsze trzy miesiące swojego życia jest fizjologicznym wcześniakiem – ten okres często nazywa się czwartym trymestrem ciąży. Dziecko nie jest jeszcze gotowe na pełne eksplorowanie świata – jego zmysły są niedojrzałe. To, czego potrzeba mu najbardziej to zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, przez ciągłą opiekę i jak najczęstszy – jeśli nie stały! – kontakt fizyczny z rodzicem, masaż, kołysanie (kluczowe dla harmonijnego rozwoju układu nerwowego!), karmienie piersią na żądanie (gdy dziecko zasygnalizuje głód, a nie gdy wybije godzina karmienia), spokojny sen. Po to, by maluch mógł dojrzewać w swoim tempie i powoli oswajać się ze światem, zupełnie innym od tego, który znał przez 9 miesięcy życia w brzuchu mamy (tam było ciemno, ciepło, ciasno i słychać było nieustanny szum!). Przyznaj, że trudno by wam było uczyć się nowego języka, gdyby ktoś nieustannie mówił jak słabo wam idzie – nie ufając swoim kompetencjom i nie czując się bezpiecznie nie moglibyśmy się rozwijać. Różnica jest taka, że dla was i dla waszego dziecka definicja poczucia bezpieczeństwa brzmi troszkę inaczej. Dzieci, którym rodzice nie oszczędzali kontaktu fizycznego, skóra do skóry, są znacznie spokojniejsze, mniej płaczą i rzadziej doświadczają tzw. kolek (1). Dzieci, które są karmione na żądanie aktywnie biorą udział w „rozkręcaniu” laktacji i doświadczają tak ważnego dla ich przyszłości poczucia sprawczości. Dzieci, których płacz spotyka się z wrażliwą odpowiedzią rodzica, budują zaufanie do siebie i najbliższych osób, budują przekonanie o tym, że świat jest ogólnie dobrym i bezpiecznym miejscem do życia. To podstawa dla silnego poczucia własnej wartości i ufnej więzi emocjonalnej. Są one ważne, jeśli zależy nam na tym, by nasze dziecko w dorosłości nie bało się wyzwań, było niezależne, samodzielne, empatyczne i aby budowało satysfakcjonujące relacje z innymi ludźmi (2).

Jestem Mamą, jestem Tatą

Każdy z nas inaczej przeżywa czas, w którym zostaje rodzicem. Wielu rodziców mówi, że „raz jest łatwiej, a raz trudniej”, że są momenty zalewającej miłości do dziecka i takie, w których czujemy się zagubieni i sfrustrowani. Każde moment złości czy frustracji jest ważnym sygnałem o tym, że jakaś „dorosła” potrzeba daje o sobie znać. Czasem wystarczy wyjść na samotny spacer, a czasem potrzeba dłuższej rozmowy z kimś, kto nas wysłucha bez oceniania i złotych rad. Pojawienie się dziecka rozpoczyna proces dużej zmiany w obrębie tożsamości rodziców.

Rodzice, którzy czują się kompetentni i są przekonani do swojego postępowania względem swoich dzieci, łatwiej budują z nimi ufną więź. Ich spokój, zaufanie do siebie i swojej intuicji jest dokładnie tym, w czym „przeglądają się” ich dzieci – jak w lustrze. Bardzo ważne jest też najbliższe otoczenie rodziny, tzw. „sieć wsparcia” stworzona z osób, które wspierają, nie narzucając swojej wizji pomocy, lecz raczej wychodząc na przeciw potrzebom rodziny. „Jak mogę ci pomóc?” – to pytanie, które wielu rodziców usłyszy z ulgą i radością.

Umiejętność zaspokojenia podstawowych i najważniejszych potrzeb swojego dziecka dzięki noszeniu go w chuście sprzyja budowaniu poczucia sprawczości mamy i taty, a dodatkowo pozwala właśnie ojcom poznać lepiej swoje dziecko i daje szansę na nawiązanie bliskiej relacji (3). Dzięki chuście możecie kontynuować wiele wspólnych aktywności (np. chodzić po górach, wspólnie gotować, iść na wieczorny spacer czy wspólne zakupy) i jednocześnie, wasze dziecko może być traktowane podmiotowo, być częścią społeczności, w której żyje. Może poznawać świat swoich rodziców obserwując go i w ten sposób przygotowywać się do własnego, dorosłego życia – dokładnie do tego jest przygotowane ewolucyjnie. Jak twierdzi J. Liedloff w książce „W głębi kontinuum” – często płacz dziecka jest wyrazem potrzeby towarzyszenia „silnym, zajętym swoimi sprawami, zajmującym centralną pozycję dorosłym” (s. 17), a nie bycia w centrum uwagi.

Nosić bezpiecznie

Warto wiedzieć, że już w latach 70. XX wieku Bernhard Hassenstein dostrzegł, że wraz z innymi naczelnymi tworzymy wśród ssaków grupę „noszaków” – nasze dzieci są biologicznie przygotowane do bycia noszonymi przez swoich rodziców. Rodzą się bezbronne i niesamodzielne, bliskość dorosłego i nieustanna opieka to dla nich gwarancja przetrwania, a jednocześnie mają wykształcony odruch chwytny. Podnoszone do góry naturalnie podkurczają i układają nóżki tak, by objąć nimi rodzica. To wszystko sprawia, że noszenie w chuście stanowi część takiej opieki, która idealnie zaspokaja potrzeby ludzkiego noworodka.

Dodatkowo, bezpieczna pozycja w chuście, tzw. pozycja zgięciowo-odwiedzeniowa, sprzyja harmonijnemu rozwojowi kręgosłupa i stawów biodrowych. Miednica jest podwinięta, kręgosłup naturalnie zaokrągla się i jest odpowiednio odciążony przez napiętą chustę. Głowa nie uciska na niego, tylko opiera się na klatce piersiowej rodzica (w chuście optymalne jest noszenie w pionie brzuchem do brzucha, dające gwarancję symetrii ułożenia ciała dziecka, jednak nie jest to pionizowanie!). Odpowiednie ułożenie nóżek gwarantuje też właściwe, centralne położenie kości udowej względem panewki stawu biodrowego. Noszenie w bezpiecznej pozycji w chuście sprzyja też prawidłowej pracy układu mięśniowego i pozwala dziecku na samodzielne regulowanie stymulacji z otoczenia – zawsze można się wyciszyć i wtulić w mamę czy tatę. Coraz większa liczba fizjoterapeutów i ortopedów poznając temat chustonoszenia zaleca je jako element codziennej opieki. Badania naukowe pokazują, że w kulturach, w których nosi się dzieci z odpowiednim, nie za dużym odwiedzeniem nóżek, odsetek dysplazji stawów biodrowych jest znacząco niższy niż w regionach, gdzie ciasno spowija się dziecięce biodra. Należy pamiętać, że każde wiązanie w inny sposób oddziałuje na pozycję dziecka. Warto wybrać sposób noszenia adekwatny do etapu rozwoju dziecka i naszych potrzeb. Odpowiednio zawiązana chusta odciąża również nasz kręgosłup i daje nam pełen komfort!

No dobrze… ale ile i do kiedy wolno nosić?

Na pytanie o to, ile czasu dziecko powinno spędzać w chuście, najbardziej słuszna odpowiedź jest taka: tyle, ile wszyscy potrzebujecie. Oczywiście, stabilne i twarde podłoże jest równie potrzebne maluszkom do prawidłowego rozwoju motorycznego, jednak apetyt na ten rozwój jest tym większy, im lepiej jest zaspokojona dziecięca potrzeba bezpieczeństwa i bliskości. Jesteście osobami, które znają swoje dziecko najlepiej – korzystajcie więc z chusty tak często, jak tego potrzebujecie! Jeśli zaś chodzi o limity wiekowe czy wagowe… To też bardzo indywidualna kwestia. Niektóre dzieci rezygnują z noszenia wcześniej, inne później. Noście tak długo, jak długo wam to służy – a jeśli zaczynacie czuć dyskomfort przy wiązaniu dość ciężkiego już dziecka – skonsultujcie się z doradcą. Być może warto zmienić wiązanie? A może też, jeśli dziecko siada już samodzielnie, wygodniej wam będzie w miękkim nosidle?

***

Dzisiejsi młodzi rodzice mieli zazwyczaj mało doświadczeń związanych z opieką nad malutkimi dziećmi. Nierzadko, ich dziecko jest pierwszym noworodkiem, jakiego widzą z bliska, nie mówiąc o trzymaniu na rękach i całej reszcie pielęgnacji. Zrobienie kroku w stronę własnej intuicji, w stronę bycia z własnym dzieckiem jest bardzo trudne – najczęściej wpadamy w pułapkę intelektualizowania i poszukiwania odpowiedniej metody wychowawczej. A jednak – jakaś część nas wciąż pragnie porozumienia, relacji pełnej zrozumienia, akceptacji, empatii. I choć wiem, że w praktyce tak trudno o nie zadbać – zachęcam was: poznawajcie siebie i to, co odkryjecie dajcie swoim dzieciom. Nie ma nic cenniejszego jak osobisty kontakt z drugim człowiekiem – on jest jak złoto, ukryte w kopalni pod warstwami wyuczonych regułek, technik wywierania wpływu na nieposłuszne dziecko i metod poskramiania zbuntowanego dwulatka czy nastolatka. Powracajmy do naszej intuicji!

Polecam do poczytania:
Liedloff J., „W głębi kontinuum” wyd. Mamania, Warszawa 2010
Gonzales C., „Mocno mnie przytul” wyd. Mamania, Warszawa 2016
Juul J., „Twoje kompetentne dziecko” i inne tytuły.

Gościnnie dla Magazynu Przestrzeń: Linda Grześkiewicz-Strumidło
Psycholog dziecięcy i doradca noszenia ClauWi®, prowadzi potrzebnyblog.pl. Jej dotychczasowe doświadczenia zawodowe były związane ze wspieraniem rozwoju dzieci i młodzieży z całościowymi zaburzeniami rozwojowymi. Macierzyństwo skierowało ją ku filozofii rodzicielstwa bliskości. Myśląc o dziecku i jego rodzicach, myśli przede wszystkim o relacji, jaka ich łączy. Myśli o uważności na siebie nawzajem, o wzajemnym zaufaniu i szacunku do swoich potrzeb. Myśli także o tym, co i jak mówimy  – bo często sposób komunikacji decyduje o tym, jak się czujemy, a to, jak się czujemy i co z tym robimy wpływa na naszą komunikację.

Komentarze
Komentarze do:

"Przez intuicję do rodzicielstwa"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję