Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Przestrzeń dla poetów – Marcin Stelmach

Źródło: unsplash.com

Źródło: unsplash.com

Poeta: Marcin Stelmach
Mam na imię Marcin. Mieszkam i pracuję we Wrocławiu. Pochodzę ze wschodu Polski, tam się urodziłem i dorastałem. Ukończyłem Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i jestem dyplomowanym diagnostą laboratoryjnym, ale w środku głęboko, głęboko do szpiku kości przesiąknięty humanistyką. Uwielbiam obserwować świat i ludzi. Dzielić się tym, co widzę przez zdjęcia, krótkie formy prozy, czy właśnie przez wiersze. Prowadzę bloga Algenus. Zachwyciła mnie i pokochałem ją za jej wrażliwość, a jednocześnie zdrowy rozsądek – Wisława Szymborska, która jest moim niedoścignionym autorytetem przede wszystkim w życiu. Zachwyt i rozpacz, na tych dwu biegunach staram się w życiu „bujać” i nie stracić pewnego zadziwienia nad światem.

Ciało

Nie mam nic co do mnie należy,
Oprócz oswojonego już ciała,
Które w stosownej chwili
Porzucę jak wąż śliską skórę, lub ślimak swoje ażurowe mieszkanie,
Albo jak ten wygnaniec,
Dom, mimo woli.

Nie posiadam nic prócz ciała
Danego na chwilę,
Pożyczonego w zastaw.
Tylko w zastaw za co?

Za wszelką cenę
I na wszelki wypadek?

A kiedy przyjdzie już czas,
Spłacić dług ciała oswojonego
Wśród siedmiu miliardów innych,
Obcych na ogół ciał,
To z czym stanę sam, naprzeciwko siebie?
I czy wówczas stanę w ogóle?
Jeżeli tak, to na jakich nogach?
Czy na tych prawdzie skradzionych na chwilę?
I komu znów pożyczone zostanie,
To biedne znoszone ciało,
Na z góry policzoną,
wydawałoby się, że wieczność?

 

Wyspy na wodzie

Świat tyle razy mógł się skończyć
I jakoś do tej pory nic się nie stało.
Tyle razy traciłeś grunt pod nogami,
Ale nigdy do końca.
Stabilność, acz nie do granic wytrzymałości.
Ile widziałeś zachodów słońca na bezbrzeżnym niebie,
Z których każdy tak naprawdę mógł być tym ostatnim,
Lecz żaden nie był…

Rzeka.
Czas jest jak rzeka.
Wydaje się nam że trwamy niewzruszeni w jego biegu jak skały,
Kamienie na brzegu,
A tak naprawdę płyniemy jak łódki drewniane,
Puszczane przez małych chłopców z pomostu.

Nietrwali i zmienni,
Tak wyglądamy w szerszej perspektywie,
W spojrzeniu nie naszej źrenicy.

Dla siebie pozostajemy jednak
Wciąż nieodkrytym kosmosem,
Dziką przestrzenią między wczoraj, a jutro,
Niezbadanym lądem.

My ludzie – terra incognita,
Ja człowiek – wyspa na wodzie.

 

Jacyś nie my

Ktoś, komuś, gdzieś umiera.
Gdzie indziej, ktoś inny śmieje sie komuś prosto w twarz,
albo kłamie w żywe oczy.
Jacyś ludzie w jednym z wielu miast idą mostem,
trzymając się za ręce – wilgotne i ciepłe.

W pewnym miejscu, jakiś nieznajomy ratuje innemu nieznajomemu życie.
Ktoś przyrzeka coś, komuś niby ważnemu na klęczkach, przed ołtarzem, albo w spowitej ciemnością sypialni, poza spojrzeniem wszystkich innych.

Gdzie indziej rodzi się pewnym nieznajomym dziecko,
pewnym tego, że ono wyrośnie na ludzi.

Ktoś śpiewa gdzieś piosenkę,
czuje motyle w brzuchu,
płacze,
tęskni.

Ja wędruje w myślach po jakiejś innej planecie.
Wędruje tam z tobą,
mimo, że ty teraz gdzie indziej, z kim innym i zupełnie co innego.

Własne, autonomiczne światy,
nie pasujące do jakichś tam nas.

Komentarze
Komentarze do:

"Przestrzeń dla poetów – Marcin Stelmach"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję