Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Prosty przepis na codzienność

Obudzisz się. Weźmiesz prysznic. Z na wpół przymkniętymi powiekami skonsumujesz śniadanie, które za nic nie zechce swobodnie przecisnąć się przez krtań. Opuszkiem palca wskazującego bezwiednie powiedziesz po blacie stołu. Nie był przesuwany już od prawie roku. Nie chcesz niczego zepsuć, niczego zmieniać. Wszystko jest tak, jak było do tej pory.

fot. Magazyn Przestrzeń

fot. Magazyn Przestrzeń, JH

Nigdy nie jest łatwo coś zostawić. Porzucić. Oddać. Po prostu o czymś zapomnieć. Czasem przychodzi jednak taki czas, który nazywa się powszechnie rozstaniem. Coś bardzo długo było, aż nagle przestaje być. Odchodzi w przeszłość, ale nie w niepamięć. Rzeczywistość nagle dzieli się na tę, która była wcześniej i tę, co dopiero ma się pojawić.

Wypiera się przyszłość, ledwo się ją dostrzega, bo jak to tak – wszystko jakieś tam jest mętne, wybrakowane, niepraktyczne. Przeszłość już się wydarzyła i jest na tyle stała, by nazwać ją dokonaną. Jest przecież łatwiejsza – choćby nie wiem jak by się chciało, to się jej nie zmieni.

Rozstania nigdy nie przychodzą łatwo. Nie po to nazywa się je rozstaniami, żeby były przyjemne. Przyjemne rozstanie to uwolnienie się, odnalezienie siebie, katharsis. Człowiek jest istotą, która się jednak przywiązuje, przyzwyczaja do czegoś i niestety przychodzi mu to – na jego nieszczęście – dość łatwo. Znacznie bardziej bolesny, męczący psychicznie i degradujący jest ten drugi proces. Zapominanie dobrych chwil z nadzieją, że wtedy mniej dotkliwie przeżyje się rozstanie, przyrównać można do połykania kostki czekolady z niesmakiem na ustach i z przekonaniem, że w ten sposób się schudnie.

Po rozstaniu człowiek najpierw myśli, że jest zupełnie bezużyteczny, zupełnie do niczego, i że nic, ale to nic dobrego go już w życiu nie spotka. W ogóle porzuca się myślenie długodystansowe, przyszłościowe, czyli jak kto woli – logiczne. Logika schodzi na dalszy plan, uczucia rozgoryczenia, nieszczęścia i zawiedzenia biorą górę i czasem na dobre zadomawiają się na wierzchołku góry lodowej.

W takich przypadkach idealnym staje się prześmiewcze myślenie wobec ruchu motywacyjnego: jeśli czegoś bardzo pragniesz, przestań. Najlepsze lekarstwo musi niestety mieć ten gorzkawy i wykrzywiający twarz smak. Od zbuntowanych aniołów przeszłości najlepiej jest się uwolnić dzięki zaklęciu zapomnienia. Przepis na niego jest dość prosty: wstajesz rano, żyje się tym rano, potem żyje się popołudniem, a potem jeszcze intensywniej skupia się uwagę na magii wieczora. Rytuał powtarza się każdego dnia, z maksymalnie tygodniowym wyprzedzeniem. Gdy wpadnie się już w taki rytm codzienności, jest się wolnym.

Z biegiem czasu pojawiają się nowe chucie i ambicje; człowiek stara się planować przyszłość, wybiega myślami daleko do przodu, zaczyna marzyć… Tak, ale to już opowieść na zupełnie inną okazję.

Komentarze
Komentarze do:

"Prosty przepis na codzienność"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję