Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Potencjał do kochania

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

„Czy kryjówka pozostaje kryjówką nawet wówczas, gdy nikt się w niej w danym momencie nie ukrywa?”. Pytanie pewnego profesora z wykładów na pierwszym roku studiów, pomimo upływu 5 lat, wciąż tkwi w mojej pamięci… i chociaż ma ono dosyć słaby związek z tematem dzisiejszego artykułu, skłoniło mnie do pewnej refleksji dotyczącej miłości. Wielu ludzi zadaje sobie pytanie: czy miłość naprawdę istnieje? Wielokrotnie możemy usłyszeć hasła: „miłości nie ma”, „miłość jest i stanowi w życiu najważniejszą wartość”, „jeżeli ten związek nie przetrwał, to na pewno nie była to miłość”. Myśląc o „miłości” często rozpatrujemy ją w kategoriach abstrakcyjnego pojęcia, trochę „oderwanego” od obserwowalnej rzeczywistości. Czy tak naprawdę, analogicznie do wcześniejszego pytania, „możemy mówić o miłości, pomijając istotę, która miłuje (podmiot sprawczy)?”. Wracając do naszej kryjówki – czym ona jest, kiedy nikt się w niej nie kryje? Możemy powiedzieć, że stanowi pewne miejsce, które ma potencjał by stać się dla kogoś schronieniem. Dopóty jednak nie pojawi się w nim jakaś osoba, nie jest ono wykorzystane, marnuje się. Podobnie jest z miłością, człowiek posiada potencjał by kochać. To od nas zależy, w jaki sposób ten potencjał rozwijamy. Tak naprawdę nie istnieje jakiś uchwytny punkt, który możemy nazwać „szczytem miłości”. Stanowi ona raczej pewne kontinuum. Wydaje mi się, że obserwując związki łatwo możemy dostrzec pewne „poziomy” rozwoju człowieka. Ich wskaźnikiem mogą być kryteria wyboru partnera. Każdy z nas ma pewne standardy dotyczące różnych aspektów funkcjonowania. Kształtują się one na podstawie doświadczeń, częściowo wynikają z uwarunkowań biologicznych czy kulturowych. U niektórych ludzi są one stosunkowo stabilne przez całe życie, u innych ulegają zmianie (w obu kierunkach – zarówno rozwój, jak i regres). Zmienia się również „środek ciężkości” czyli to, co w danym momencie jest najistotniejsze. We wcześniejszych latach duże znaczenie może mieć dla nas atrakcyjność fizyczna. Później ważniejszy staje się charakter, intelekt, moralność. Dla niektórych istotne kryterium stanowią: status materialny, wykształcenie – ale moment, chwileczkę… gdzie tu jest miłość? Ale jaka miłość?  Miłość bezwarunkowa, która jest w stanie przetrwać wszystkie trudności. Miłość, która przekracza granice ludzkiego życia. Miłość transcendentna jest pewną ideą. Warto jednak traktować ją jako pomoc przy określeniu ogólnego kierunku dążenia, nie zaś jako konkretny cel. W pewnych sytuacjach jesteśmy gotowi zdobyć się na wykraczające powszechne standardy poświęcenie, altruizm. Wyzbycie się jednak całkowicie swojego egoizmu (a co stanowiłoby warunek konieczny dla miłości bezwarunkowej) nie jest możliwe. Nasze ego prędzej czy później przypomni o sobie, zacznie oceniać, wartościować, analizować, kalkulować… Czy zatem miłość nie istnieje? Myślę, że jak najbardziej jest ona nieustannie obecna w naszym życiu. Zaś jej transcendentność polega na ciągłej próbie wykraczania poza granice własnych możliwości, pokonywania ograniczeń. Nie bez powodu mówimy, że dzięki drugiej osobie możemy stać się lepszym człowiekiem. Odrzućmy zatem myślenie dychotomiczne, ponieważ tak naprawdę nic nie jest do końca czarne albo białe. Każdy człowiek ma potencjał, aby kochać. Każdą próbę, w której zaś staramy się zmniejszyć wpływ oddziaływania naszego ego, możemy nazywać aktem miłości wobec drugiego człowieka.

Komentarze
Komentarze do:

"Potencjał do kochania"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję