Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numerPrzeglądaj cały numer

O zmianie i rozwoju. Osobiście i profesjonalnie

zmiana_i_rozwoj

graf. Urszula Zabłocka

 

Panta rei… i tak od zawsze

To, prawdopodobnie, znane stwierdzenie Heraklita jest bardzo brzemienne w skutkach. Już nasi przodkowi zauważyli, że w życiu wszystko płynie i zmienia się. Płynął czas, wraz z jego upływem zmienialiśmy się też my. Dawniej jednak ta zmienność była bardziej przewidywalna i łatwiejsza do okiełznania. Wiadomo było, że jak przychodził czas żeby zasiewać pola, to tak też się robiło, a kiedy przychodził czas zbiorów, to rolnicy zbierali. W życiu też zachodziły różne zmiany i przyjmowaliśmy w związku z tym różne role, na początku od bycia dzieckiem, później mężem/żoną, wybierało się fach (jeden z niewielu), a na końcu, jako starsza osoba, poświęcało się czas na opiekę nad dziećmi. Każda rola miała jasno określone zadania i była pożyteczna dla grupy, z którą się żyło. Taki rytm dawał poczucie, że coś można łatwo zaplanować na najbliższy czas, ale też na całe życie, a dzięki temu można czuć się bezpiecznie i stabilnie.

Teraz wszystko jest bardziej skomplikowane. Żyjemy w świecie, w którym zmienność pędzi jak roller coaster, a od tego łatwo o zawrót głowy. Obecnie możemy przyjmować jednocześnie całą masę różnych ról, czasami nawet sprzecznych i nie do końca jasnych. Jak je ze sobą godzić, żeby nie zwariować i jednak pozostać sobą? Rzeczywistość bombarduje nas setkami informacji w każdej chwili. Które z nich uznać za istotne?

Cały czas otwierają się przed nami różne możliwości. Zmienić pracodawcę czy zostać lojalnym? Wybrać się na wakacje na Mazury czy lecieć za granicę? Zachować się asertywnie czy ulegle? Wybrać tę osobę na resztę życia czy nie? Jak nie stracić zmysłów przy takiej różnorodności wyboru?

Na te i wiele innych podobnych pytań każdy z nas musi w pewnym sensie znaleźć swoją własną odpowiedź. Kiedyś rzeczywistość była bardziej jak płynący strumyk, a obecnie stała się rwącym potokiem przypominającym spływ typu wild rafting, podczas którego płynie się górskim, ostrym potokiem z wykorzystaniem pontonu. Ta dyscyplina wymaga nie lada umiejętności. Kiedyś zmienność i podróż przez rzeczywistość wyglądały bardziej jak spływ kajakowy Biebrzą – były spokojne, przewidywalne i podlegały kontroli.

Rozwój natomiast, to świadoma decyzja – dokąd chcę zmierzać, jaki jest mój cel i co po drodze muszę osiągnąć, żeby tam dotrzeć. To trochę jak planowanie dłuższej trasy samochodem – planuję cel, ale też chcę wiedzieć przez jakie miasta będę jechać, gdzie zjem dobry posiłek, a gdzie mogą czekać mnie potencjalne utrudnienia na drodze.

Kiedyś możliwych celów było mniej, teraz liczba możliwości jest wręcz przytłaczająca, a do tego na danym etapie może się zmieniać. Dawniej wiadomo było, że będę wykonywał jedną pracę przez całe życie, miał tę samą żonę i dzieci, to samo miejsce zamieszkania.

Wybierając się w podróż mamy do pokonania różne odcinki wyznaczonej trasy
Myślę, że podobnie jest w obecnej rzeczywistości – wyznaczamy sobie zadania do realizacji, określamy, co jest nam potrzebne, żeby wykonać postawione zadanie, ustalamy kiedy jest jego koniec, później trochę odpoczywamy i bierzemy się za kolejne zadanie. Taki sposób patrzenia pozwala mi myśleć o stałości w tym wszystkim, co tak szybko się zmienia. Kiedy wykonuję bieżące zadanie, to na nim się koncentruję, ale to też pozwala mi bardziej adekwatnie reagować na to, co dynamicznie się pojawia. Wymaga to również otwartości umysłowej oraz emocjonalnej. Aby zmierzyć się z kolejnym zadaniem muszę być gotowy, żeby cały czas uczyć się i zdobywać wiedzę, która przede wszystkim płynie z doświadczenia i uważności na to, co przeżywam angażując się w różne sytuacje.

Co nami kieruje (w kontekście zmiany i rozwoju)?
Upraszczając można powiedzieć, że ludźmi kierują dwa podstawowe zespoły sił w reakcji na zmianę.

Jedne to obawy, niepewność, dezorientacja, obrona i chęć utrzymania obecnego stanu rzeczy. Dobrze to widać na przykładzie wdrażania w firmie nowych rozwiązań, wtedy można usłyszeć od pracowników: „po co to wszystko?”, „tak jak było, było dobrze.”, „to na pewno się nie uda.”. Są to naturalne i bardzo cenne reakcje.

Jednak, gdybyśmy pozostali tylko przy tych bardzo cennych reakcjach, to niestety stalibyśmy w miejscu. Dlatego należy zwrócić swoją uwagę w kierunku drugiego zespołu sił:

  • ciekawości
  • otwartości 
  • zaufania do tego, co przyniesie nam nowa sytuacja, czego może nas nauczyć

Sztuką jest umiejętnie balansować między jednym i drugim
W firmie można usłyszeć głosy pełne obaw i niepewności w związku z zachodzącymi w niej zmianami, ale z całą pewnością znajdą się i tacy, którzy z entuzjazmem powiedzą „jak dobrze się dzieje!”, „ciekawe, co dobrego z tego wyjdzie”.

Dla mnie osobiście ważną pointą jest to, że abym mógł się rozwijać, potrzebuję bezpieczeństwa. Dobrze znam to z osobistego życia, bo trudno byłoby mi iść w kierunku rozwoju, gdybym nie znajdował oparcia i poczucia bezpieczeństwa w zaufaniu do siebie, moich przyjaciołach czy rodzinie.

Ciekawi mnie czy czujecie to podobnie?

To, co łączy nas wszystkich: zdolność do uczenia się, żeby radzić sobie ze zmianą
Skoro od najdawniejszych lat żyjemy w ciągłej zmianie, to „mądra matka” natura i jej „siostra ewolucja” musiały nas wyposażyć w jakieś narzędzie, które pozwoli dostosować się do takiej rzeczywistości i radzić sobie z nią. Mam na myśli zdolność do uczenia się przede wszystkim w oparciu o własne doświadczenie.

Oznacza to, że uczę się najskuteczniej, kiedy coś robię i później zastanawiam się nad tym. To tak, jak po zakończeniu projektu, kiedy siadam razem z moim zespołem i zastanawiamy się, co nam pomogło, czego dowiedzieliśmy się o sobie nawzajem i czego ja dowiedziałem się o sobie, co przeszkadzało, co trzeba usprawnić. Nie nauczę się zarządzać, czytając książki, muszę zacząć to robić, obserwować efekty, reagować i udoskonalać.

W prehistorii ta zdolność pozwoliła naszemu gatunkowi przetrwać, ponieważ umiejętność uczenia się i wykorzystywania efektów nauki do wytwarzania nowych rozwiązań zwiększała szansę na przetrwanie – a to brzmi jak innowacyjność! Przenosząc to na pole zawodowe, mogę trwać stale przy tych samych rozwiązaniach i liczyć, że uda mi się utrzymać na powierzchni i z całą pewnością czasami to się udaje. Mogę też aktywnie uczestniczyć w rynku, przyglądając się, jakie zmiany zachodzą, mogę korzystać z wiedzy i umiejętności osób najbliższych – po to, żeby móc obrać kierunek – czasem wręcz niespodziewany, ale pozwalający zwiększyć swoje szanse na przetrwanie. Mam takie głębokie przekonanie poparte doświadczeniem zawodowym, że ważna jest zdolność balansowania między potrzebą zachowania stałości, dzięki której wiemy, jakie wartości chronić i kiedy to robić, a z drugiej strony ciekawością i otwartością, które pozwalają nam wychwytywać szanse i przemieniać je na coś dobrego dla siebie.

Jednak postawa otwartości i ciekawości w stosunku do zmiany nie jest automatyczna, raczej to kwestia świadomej decyzji i pracy. W przypadku różnych organizacji, to praca na poziomie pojedynczych osób, zespołów i całej firmy.

Co wzmacnia taką postawę?
Wzmacnianie takiej postawy niewątpliwie wymaga pracy nad sobą w różnych obszarach:

  • budowanie pewności siebie i adekwatnej samooceny – mam przekonanie do własnych działań, ale wiem, że mogę się mylić,
  • opieranie własnego rozwoju na mocnych stronach – zamiast skupiać się tylko na brakach (dom buduje się na solidnych fundamentach, a nie na dziurach),
  • istotna jest świadomość i akceptacja takich cech, które wymagają jeszcze pracy –na przykład oddawanie odpowiedzialności, odpuszczanie nadmiernej kontroli, akceptacja własnych słabości,
  • ważna wydaje się również świadomość i zdolność do korzystania ze wsparcia bliskich osób.

Korzystanie z wewnętrznego kompasu – czy emocje mają znaczenie?
No właśnie?! Czy mają?! Odpowiedź wydaje mi się oczywista: czy tego chcę czy nie, moje emocje są ze mną wszędzie (w zasadzie towarzyszą nam w każdej sytuacji)! Dobre pytanie brzmi zatem: jak one mogą mi służyć?

Dla mnie, jako człowieka oraz osoby, która zawodowo zajmuje się wspieraniem rozwoju innych na różnych poziomach i w różnych obszarach (psychoterapia, coaching, treningi), świadomość i akceptacja własnych emocji są bardzo ważne. To emocje są moim wewnętrznym kompasem, który mówi mi dokąd zmierzam i co jest dla mnie ważne, a co powinienem odrzucić jako nieprzydatne. Wyobraźcie sobie, co zaczyna się dziać, kiedy ten kompas jest rozregulowany lub w ogóle nie mam do niego dostępu. Zaczynam działać na oślep, szamoczę się w bezradności, płynę w nieznanym kierunku, mogę poważnie uszkodzić inny okręt-człowieka lub nawet zatopić swój (siebie samego). Tę metaforę można zastosować do pojedynczych osób, ale też do grup i zespołów. Skoro ja odrzucam swoje emocje, to one muszą znaleźć gdzieś ujście. Mogę wybuchać długo skrywaną złością lub wręcz przeciwnie, tłamsić ją jeszcze bardziej i w związku z tym wycofywać się z relacji z innymi, a to i tak są najlżejsze konsekwencje unikania własnych emocji (jednak o poważniejszych stanach nie chcę tutaj pisać). Jeśli kultura danej grupy lub zespołu nie robi miejsca na emocje, to relacje w niej będą sztucznie miłe i napięte jak cięciwa. Nie będzie w niej prawdziwej wymiany na temat obecnej sytuacji i przyszłości, a to prowadzi do popełniania błędu, obierania błędnych kierunków lub w ogóle zatonięcia. Na moim polu zawodowym często widzę, jak ludzie pozbawiają się tego ważnego źródła informacji.

Dopiero wyposażeni w takie narzędzia, jak: świadomość i akceptacja swoich:

  • mocnych stron i punktów oparcia,
  • ograniczeń,
  • emocji oraz wsparcia w najbliższych,

możemy wyruszać w gąszcz otaczających nas zmian i przedzierać się przez dżunglę informacyjną, w jakiej żyjemy.

Człowiek jutra – a może to jutro już jest dzisiaj?
Na zakończenie chciałbym przytoczyć tutaj przemyślenia jednego z moich Mistrzów na temat tego, czym charakteryzuje się osoba dobrze przygotowana do życia w takiej rzeczywistości, jaka nas otacza. Jego sposób myślenia o relacjach z innymi, poglądy na porozumiewanie się między ludźmi są mi osobiście bardzo bliskie.

Carl Rogers był wybitnym amerykańskim psychoterapeutą, jednym z twórców tak zwanej psychoterapii humanistycznej. Działał również na rzecz organizacji, społeczeństw i  narodów, za co w 1987 roku został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Jednak jakkolwiek nazwać to, czym się zajmował – przede wszystkim wspierał niezliczoną ilość osób w osobistym rozwoju i wzrastaniu.

Rogers wymienił kilka cech osoby otwartej na zamianę i rozwój, oto niektóre z nich:

  • otwartość – na świat zewnętrzny i wewnętrzny. Są to osoby otwarte na nowe perspektywy, nowe idee i pojęcia;
  • autentyczność – dla Rogersa ta cecha mówi o tym, że takie osoby doceniają komunikację jako środek szczerego przekazu. Rezygnują z manipulowania i zwodzenia na rzecz budowania otwartych relacji, opartych właśnie na autentyczności;
  • pragnienie intymności – to takie osoby, które poszukują między innymi nowych form komunikacji we wspólnocie: komunikacji werbalnej i nie werbalnej, uczuciowej i intelektualnej. Umożliwiają innym porozumiewanie się na wiele różnych sposobów;
  • świadomość procesu – ta cecha mówi o tym, że osoba jest w pełni świadoma, że jedyne, co jest pewne w życiu to zmiana; jest świadoma tego, że zawsze jest w trakcie tego procesu. Otwiera się na to z zaangażowaniem i z radością go przyjmuje;
  • troska – osoba jest gotowa do wspierania innych w potrzebie. Taka pomoc jest łagodna i nienarzucająca;
  • antyinstytucjonalizm – jednostka nieufnie podchodzi do bardzo ustrukturalizowanych instytucji, które są sztywne oraz zdominowane przez biurokrację. Takie osoby są przekonane o tym, że instytucje powinny być dla ludzi, a nie odwrotnie.

Zdaję sobie sprawę, że nie posiadamy tych wszystkich cech naraz, ale uważam, że warto jest dążyć do rozwijania ich w sobie – właśnie po to, żeby z większą łatwością korzystać z tego, co przynosi nam codzienna rzeczywistość. Wydaje mi się, że obecnie podstawowym wyzwaniem jest to, jak wychodzić naprzeciw zachodzącym zmianom i motywowanie siebie nawzajem do brania odpowiedzialności za swój proces uczenia się. Jednak ludziom nie można narzucić tego, aby chcieli się uczyć. Ludzie potrzebują, aby stworzyć im warunki do uczenia się, a resztę zrobią sami przy wsparciu empatycznego i uważnego towarzysza.

Komentarze
Komentarze do:

"O zmianie i rozwoju. Osobiście i profesjonalnie"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję