Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

O prokrastynacji, perfekcjonizmie, oporze i potrzebach fizjologicznych

Kiedy dostałam informację o planach prowadzenia magazynu internetowego o tematyce psychologiczno-artystycznej, od razu wiedziałam, że będę chciała się zaangażować w ten projekt. W końcu skończyłam psychologię, zawsze dużo czytałam i miałam „lekkie pióro”.

Myślałam więc, że napisanie ciekawego artykułu nie stanowi dla mnie większego problemu. W końcu tyle jest tematów do poruszenia… Po głowie krążyły mi różne pomysły: może coś o filozofii minimalizmu? A może zdam relację z pracy w szpitalu psychiatrycznym? A może o postrzeganiu czasu? Nie potrafiłam się zdecydować. Czułam, że ten pierwszy artykuł musi być hitem! Nie mogę go napisać od niechcenia. Nie mogę zawieść siebie i Asi (redaktor naczelnej), która jest dla mnie dużym autorytetem, jeśli chodzi o kwestie sumienności oraz wykonywania powierzonych zadań na 100%. Wielokrotnie (uwaga: od miesiąca!) zasiadałam przed laptopem, by stworzyć swoje idealne dzieło, z którego będę dumna i wszyscy dookoła będą je czytać z zapartym tchem. Tak… Pisałam kilka zdań… wymazywałam, po to, by za moment napisać znów to samo. Zapisywałam, otwierałam nowy dokument i tworzyłam nowy tekst na zupełnie inny temat – z nadzieją, że może tutaj poniesie mnie wena. I? Chyba już wiecie. Do dzisiaj nie udało mi się dokończyć żadnego z nich! Kiedy dostaliśmy informację od naczelnej, że pierwszy numer ruszy niebawem, zapewniałam ją, że wszystko mam pod kontrolą i prześlę jej swój tekst do końca tygodnia, zgodnie z deadlinem. Skłamałam. Spanikowana, bo właśnie dziś upływa deadline, otworzyłam swoje półprodukty z nadzieją, że któryś z nich okaże się jednak warty kontynuacji i powstanie „coś sensownego”. Z każdym kolejnym stuknięciem w klawiaturę czułam coraz większy opór.

Może wybrałam nieodpowiedni temat? Ale jak to? Przecież to mnie interesuje! Więc w czym problem? Nagle mnie olśniło! Sama siebie ograniczyłam! Wyznaczyłam sobie ramy tematyczne, zarysowałam symboliczny krąg, który tylko trzeba wypełnić literkami, całkowicie ignorując własne uczucia! Te, które napływają w tej chwili… Chciałam, by artykuł zawierał konkretne, merytoryczne informacje, by stanowił wartość dla czytelnika, pomijając całkowicie własną swobodę, luz, radość tworzenia, radość pisania, radość ze słuchania stukania w klawiaturę, radość z wpatrywania się w białą stronę w Microsoft Wordzie, która z każdym momentem zapełnia się czarnymi znakami. Skoncentrowana na formie i treści, pełna obaw wobec reakcji czytelników na moje „wypociny”, zapomniałam, dlaczego tak naprawdę chcę to robić!

W codziennym życiu mam tak samo. Stawiam sobie cele, zapisuję je na kartce, codziennie przypominam sobie, dlaczego zależy mi, aby je osiągnąć. Stosując różne metody oraz narzędzia, poszukuję motywacji. Pytanie: po co? Jeżeli lubię coś robić, nie potrzebuję sposobów, by zacząć to robić. Po prostu to robię. Po co mam wyznaczać cele, które nawet nie są moje. Choć to banalne i oczywiste, dlaczego tak często to robię? Jaki jest kierunek rozwoju osobistego? Czy ma być to przyjmowanie „wysokich standardów” z otoczenia i usilne zmaganie się z samym sobą by je zrealizować? Czy może odkrycie prawdy o sobie i pokazanie jej światu? Te pytania brzmią tendencyjnie, są tendencyjne i mówiąc szczerze, a raczej pisząc szczerze, wiem, że gdzieś na końcu głowy mam tyle myśli, które pragną ujrzeć światło dzienne, ale czuję, że chce mi się spać. Więc dobranoc czytelniku (właściwie nie wiem, o jakiej porze dnia czytasz ten tekst, więc chyba „dobranoc” mówię samej sobie)!

P.S. Tytuł dodałam na koniec, bo do końca nie wiedziałam, co tam zmaluję. I chyba dlatego życie jest tak fascynujące – nigdy nie wiemy co przyniesie kolejna chwila, jeśli tylko pozostawimy wolną przestrzeń na niezaplanowane działanie.

Komentarze
Komentarze do:

"O prokrastynacji, perfekcjonizmie, oporze i potrzebach fizjologicznych"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję