Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

O miłości, nienawiści i ratowaniu bliskich relacji…

miłość

graf. Urszula Zabłocka

Jaki jest udany związek?
Na to pytanie każdy z nas zapewne ma swoją własną odpowiedź, a często nawet partnerzy będący razem posiadają trochę odmienne zdanie. To wydaje się być naturalne, ponieważ różnimy się od siebie pod względem wyznawanych wartości, sposobu przeżywania emocji, potrzeb, oczekiwań, a także złudzeń i marzeń na temat tego „jaki powinien być związek/małżeństwo”. Z czasem w związku odkrywamy, że nie jesteśmy wyłącznie jednością i zaczynają pojawiać się rozczarowania, a złudzenia rozwiewają się. Poza fascynacją i radością pojawiają się też inne emocje, te mniej chciane, takie jak złość, smutek, lęk a nawet nienawiść. Zaczynamy się zastanawiać „czy ze mną wszystko w porządku, że tak do niego/niej czuję?”. Oczywiście, że w porządku! To naturalne.

Na tej podstawie mogą dziać się w związku różne zjawiska, konstruktywne lub destrukcyjne. Możemy popadać w ciągłe awantury „on/ona ciągle mnie drażni”, mieć „ciche dni/tygodnie/miesiące”, możemy stracić satysfakcję z bycia razem, bo „moje potrzeby nie są zaspokojone”, może również dochodzić do zdrady. W każdym związku prędzej czy później pojawi się nienawiść, wściekłość, a nawet agresja i kryzys. Ważne, co z tymi uczuciami zrobimy, dlatego też przychodzą okresy, kiedy trzeba je wyrazić. Sposób, w jaki je wyrazimy, prawdopodobnie w głównej mierze przesądzi o powodzeniu lub porażce związku uczuciowego.  Niestety nikt nigdy nie uczył nas jak rozmawiać o trudnych emocjach, własnych potrzebach czy oczekiwaniach, więc zdarza się, że ponosimy porażkę. Jednak związek z naszą „drugą połówką” jest tak ważny, że postanawiamy go kontynuować mimo braku satysfakcji, wzajemnego żalu, roszczeń czy przeżywanej złości.

A co z miłością?
Patrząc na powyższe można zwątpić czy w ogóle warto próbować. Można zastanawiać się, gdzie w tym wszystkim jest miłość. Jeśli w ogóle jest. Ważne jest jak w naszym związku obchodzimy się z tym tematem. O miłości zostało powiedziane wiele, napisany został niejeden poemat lub opracowanie naukowe. Dlatego nie będę tutaj dogłębnie analizował zagadnienia miłości tylko zaznaczę kilka ważnych obszarów i paradoksów.

W naszej zachodniej kulturze możemy wyróżnić cztery sposoby postrzegania miłości. Pierwszy, to seks, zmysłowość, pożądanie. Drugi, to potrzeba więzi z drugim człowiekiem, chęć budowania czegoś więcej, dążenie do tworzenia. Trzeci, to uczucie, które łączy nas z serdecznymi przyjaciółmi, w głębszej formie z rodzeństwem (czasem nawet tak się mówi, że „przyjaciele, to takie rodzeństwo, które sobie wybieramy”). Czwarty, można określić czymś w rodzaju miłości do innych ludzi, gotowości do poświęcania się dla nich, troski o innych. W uproszczeniu można powiedzieć, że przeżywając miłość przeżywamy jakąś mieszankę tych wszystkich czterech sposobów rozumienia miłości.

Bez znaczenia do jak niskiej formy seks został sprowadzony w obecnych czasach, to w dalszym ciągu pełni swoją podstawową funkcję prokreacyjną, przedłużającą gatunek. Jednak jeśli nasze potrzeby w relacji z partnerem są zdominowane tylko przez ten niski rodzaj seksu, to skazujemy się na to, że nasz związek będzie pusty, w relacji będzie „czegoś” brakowało, a w efekcie skończymy rozgoryczeni i smutni, że traktujemy siebie i innych przedmiotowo- chociaż nie musimy tego wprost sobie uświadamiać. Niestety jednak mimo takiej dostępności informacji na temat seksu, nie umiemy o tym rozmawiać, krępujemy się i jesteśmy zamknięci w tym obszarze na siebie i innych. Problemem staje się również to jak bardzo chcemy się wykazać. Uważamy, że jeśli będziemy „technicznie” sprawni w kwestii seksu to będziemy bardziej kochani przez naszego partnera. Niestety paradoksalnie dzieje się na odwrót, ponieważ w momencie kiedy skupiamy się na „swojej technice”, to tracimy z oczu drugą osobą i skupiamy się na sobie oraz  na „swoich wyczynach”, a seks to przede wszystkim coś, co ma łączyć dwie osoby. Podobnych paradoksów można wyliczyć jeszcze kilka, ale to temat na oddzielny artykuł. Kluczowym wnioskiem jest to, żeby przede wszystkim nie tracić z oczu drugiej osoby i siebie.  W seksie nie może zabraknąć tego, o czym pisałem wcześniej, czyli pozostałych sposobów podejścia do miłości: żądzy, namiętności, troski o drugą osobę, odrobiny altruizmu i rezygnacji z własnego narcyzmu i potrzeby osiągnięć, pozwolenia sobie na ciekawość i wzajemne poznawanie siebie! Dlatego właśnie seks zalicza się do rodzajów miłości.

Można doświadczać dwóch rodzajów miłości: egoistycznej i nieegoistycznej. Ten drugi rodzaj miłości jest tym, na czym chcę się skupić, ponieważ doświadczając go rozwijamy się, możemy wzrastać i stawać się kimś lepszym. To taki rodzaj miłości, który jest do drugiego człowieka za sam fakt jego bycia, a nie za to, jaki jest. Miłość nieegoistyczna nie jest zachłanna, pozwala drugiej osobie być kimś odrębnym. Przeżywa się ją głębiej, ponieważ wypływa z tego, co w nas najbardziej ludzkie. Egoistycznej miłości doświadczamy bardzo powierzchownie, ponieważ skupia się jedynie na zaspokajaniu potrzeb, jeśli przestaje spełniać swoją funkcję to traci na wartości, przez co z tym rodzajem miłości wiąże się dużo lęku, że nasze potrzeby przestaną być zaspokajane. Miłość nieegoistyczna nie powoduje takiego lęku, ponieważ jest zaspokojeniem sama w sobie. Osoby kochające się miłością nieegoistyczną są bardziej od siebie niezależne, mniej zazdrosne, bardziej samodzielne, bardziej altruistyczne i gotowe pomagać tej drugiej rozwijać się i wzrastać. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko brzmi bardzo pięknie. Można liczyć na wiele przyjemności, radości ze spędzonych wspólnie chwil, satysfakcji z bycia razem. Jednak każdy związek to wymagająca współpraca między dwojgiem osób. Można powiedzieć, że miłość między dwojgiem osób posiada swoje jasne i ciemne strony.

Co kiedy ciemne strony nas przytłaczają i dominują?
Można wspólnie ratować swój związek, ucząc się zaspokajać swoje potrzeby, słuchać się wzajemnie z szacunkiem, rozmawiać o trudnych emocjach, na nowo budować współdziałanie, kłócić się w oparciu o współpracę i empatię, można nauczyć się jak budować siłę i odporność związku – przekształcając emocję destrukcyjne w konstruktywną energię.

Czasem przychodzi moment w związku, kiedy mówimy sobie „potrzebujemy kogoś trzeciego żeby NAS wsparł…”. To też jest w porządku i daje szansę na wspólne budowanie. Dzięki empatycznemu, rozumiejącemu i profesjonalnemu wsparciu terapeuty, partnerzy/małżonkowie mogą uczyć się rzeczy, które do tej pory w ich związku były nieosiągalne oraz przezwyciężać ograniczenia będące przyczyną frustracji i niezadowolenia. Dzięki współpracy z terapeutą, partnerzy mogą znowu zacząć wspólnie sięgać po zadowolenie, satysfakcję oraz radość, których nie utracili, ale które z różnych przyczyn zniknęły im z oczu.

Bywa też tak, że podejmujemy decyzję o rozstaniu się, ponieważ z różnych przyczyn nie jesteśmy w stanie budować wspólnego życia razem, ale łączy nas wiele spraw, których nie możemy ot tak, zostawić, np. dzieci, wspólni przyjaciele, kredyty lub inne zobowiązania. W takich sytuacjach terapeuta może pokazać parze/małżeństwu jak żyć i komunikować się po rozstaniu, ale z uwzględnieniem rzeczy, które łączą.

Psychoterapia par wspiera związki, które:

  • są w kryzysie (np. mają trudności w komunikowaniu swoich uczuć, potrzeb, oczekiwań, odkrywają brak satysfakcji z wzajemnej relacji, odsunęły się od siebie, etc.)
  • są w trakcie zmiany (np. oczekiwanie na dziecko, zmiana pracy, zmiana miejsca zamieszkania, utrata pracy, dorastanie dziecka, utrata dziecka)
  • stoją u progu ważnej decyzji
  • chcą zwiększyć swoją autonomię i zdolność do samostanowienia, a zmniejszyć wpływ osób trzecich na związek np. rodziców
  • wpadają w raniące kłótnie i chcą nauczyć się jak wychodzić z konfliktów wzmocnieni
  • poznały, co to znaczy zdrada, zazdrość lub brak zaufania i pomimo tego chcą budować razem wspólną przyszłość
  • chcą wynegocjować warunki rozstania się i dalszego kontaktu po nim

Korzyści z uczestnictwa w terapii par:

  • pogłębienie więzi, bliskości i wzajemnego zaufania
  • bardziej konstruktywne sposoby rozwiązywania konfliktów
  • przezwyciężenie kryzysu w relacji
  • wypracowanie efektywniejszego stylu komunikowania wzajemnych potrzeb, oczekiwań i emocji
  • poradzenie sobie ze zdradą
  • lepsza adaptacja do nowej sytuacji życiowej
  • wynegocjowanie warunków wzajemnych kontaktów po rozstaniu się
  • urealnienie swoich przekonań, złudzeń i mitów
  • bardziej realne spojrzenie na związek i zdarzenia zachodzące w nim
  • lepsze zrozumienie roli emocji i efektywne wykorzystywanie ich do budowanie związku opartego na współpracy i empatii
  • lepsza zdolność do przełamywania błędnych kół pojawiających się we wzajemnych relacjach

 

Bibliografia:
Zofia Milska-Wrzosińska- Bezradnik
Abraham H. Maslow- W stronę psychologii istnienia
Rollo May- Miłość i Wola
Jane G. Goldberg- Ciemna strona miłości
F. Schulz von Thun- Sztuka wyjaśniania. Poradnik dla prowadzących trudne rozmowy

Komentarze
Komentarze do:

"O miłości, nienawiści i ratowaniu bliskich relacji…"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję