Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

O matko! Czyli o najważniejszej (i najtrudniejszej) z relacji

martazdjecie

fot. Marta Łusakowska

„Matka jest ciepłem, jest pokarmem, matka jest pełnym błogości stanem zadowolenia i bezpieczeństwa (…) Nic nie musisz zrobić, aby być kochanym – miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem”
Erich Fromm

Kiedy byłam dzieckiem, dużą trudność sprawiało mi poranne wstawanie do szkoły. Głównie dlatego, że kładłam się spać za późno. Któregoś dnia moja mama powiedziała, że jeśli dzisiaj nie pójdę do łóżka przed 22, to mogę zapomnieć o sobotnich urodzinach koleżanki z klasy. Poszłam jak zwykle, a mama dotrzymała słowa. Pamiętam, jaka byłam wtedy na nią wściekła. A dziś jestem wdzięczna. Nie tylko za konsekwencję w wychowaniu.

Relacja matki z dzieckiem jest jedną z najważniejszych w życiu. Buduje się już od pierwszych dni, kiedy na teście ciążowym pojawiają się dwie kreski. Na początku dzieje się gdzieś pomiędzy wierszami, ponieważ dziecka fizycznie na świecie jeszcze nie ma, jednak z dniem jego narodzin staje się już całkiem namacalna. Według twórcy teorii przywiązania – Johna Bowlby’ego – więź kształtuje się w czterech etapach, a kluczowy dla jej powstania i jakości jest okres do końca drugiego roku życia dziecka. To w dużej mierze od matki zależy, jaki rodzaj przywiązania ukształtuje w tym czasie jej córka czy syn. Czy będzie to przywiązanie oparte na poczuciu bezpieczeństwa, a może przeciwnie – zbudowane z lęku czy też unikania. Jak pokazują badania, jeśli tylko nie doświadczymy w międzyczasie traumatycznego wydarzenia (np. rozwodu rodziców), znaczna większość z nas przeniesie styl przywiązania z wczesnego dzieciństwa na swoje dorosłe życie, a na jego podstawie będzie budować relacje z innymi ludźmi i tworzyć własne rodziny.

Każdy człowiek od momentu narodzin do śmierci doświadcza tzw. kryzysów rozwojowych. Są to punkty zwrotne, w czasie których nabywa on nowych umiejętności, kształtuje osobowość, wykonuje krok milowy w swoim dojrzewaniu. Etapy relacji matki z dzieckiem są ściśle powiązane z kryzysami rozwojowymi. Dobra, zdrowa więź pomiędzy matką a potomkiem ułatwia ich pomyślne przejście i przyczynia do optymalnego rozwoju psychospołecznego. Każdy z nas te etapy przechodził. Wspomnę kilka przykładowych: okres niemowlęctwa, gdy mama była dla nas jedynym stałym punktem odniesienia, dalej tzw. bunt dwulatka, kiedy wszystko było na ‘nie’ i poszukiwaliśmy autonomii, dużo później – okres lat nastu, w czasie którego autorytet rodziców ulegał zachwianiu, a centrum świata byli rówieśnicy, w końcu symboliczne oddzielenie od domu rodzinnego poprzez przeprowadzkę czy wyjazd na studia i pozostawienie po sobie „pustego gniazda”. To tylko niektóre z przełomowych momentów naszego życia, a w każdym z nich matka odgrywa ważną rolę.

Wśród psychologów krąży taki dowcip, że niezależnie od tego, z jakim problemem trafi do ciebie pacjent, zawsze można zrzucić winę na jego rodzicielkę. Coś w tym jest, bo relacja z matką ma bardzo duży wpływ na życie człowieka. Często bywa naszpikowana trudnymi momentami i niełatwymi emocjami. Jednocześnie to relacja kształtująca, budująca nas, będąca pewnego rodzaju polisą na życie. Może więc warto, Drodzy Czytelnicy, zastanowić się jak wygląda ta relacja u Was dzisiaj? Co jest w niej budującego, satysfakcjonującego, będącego kapitałem, a co wręcz przeciwnie – niszczy i frustruje? Co można zrobić, żeby ją odbudować lub poprawić? Może to dobry moment, żeby wykonać ku temu pierwszy krok?

Ja mam taki sposób, żeby zapamiętywać i gromadzić te dobre, pozytywne, wzmacniające chwile z naszego wspólnego – mojego i mojej mamy – życia. Ponieważ, jak u każdego z nas, bywają trudniejsze momenty: spory, wzajemne niezrozumienie, ostre słowa, przypominam sobie wtedy: niegaszenie światła w pokoju na noc, kiedy bałam się ciemności, codzienne drugie śniadania do szkoły, szycie pięknych kostiumów na bale karnawałowe, możliwość rozmowy o każdej porze dnia i nocy, wiele godzin przegadanych przez telefon, kiedy mieszkałam już daleko od rodzinnego domu, słowa wsparcia i otuchy w trudnych chwilach po urodzeniu dziecka. Te momenty są jak koraliki, które nawlekam na nitkę. Kiedyś utworzą naszyjnik wspomnień i drogowskazów, który będę starała się przekazywać swoim dzieciom. Serdecznie życzę i Wam obfitej kolekcji samych dobrych chwil!

Trochę na opak, bo na samym końcu, ale… witam serdecznie Czytelników Przestrzeni. Tym artykułem rozpoczynam swoją przygodę z magazynem, z nadzieją, że będzie ona dla nas wszystkich ciekawą podróżą.

Komentarze
Komentarze do:

"O matko! Czyli o najważniejszej (i najtrudniejszej) z relacji"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję