Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

(Nie)dobra kontrola

graf. Karolina Lubaszko

Przez ścianę dało się słyszeć dźwięki telewizora. Nie były uciążliwe, ale wystarczająco wyraźne. Znów serial. Pewnie coś lekkiego, niewymagającego. Takiego na ‘odmóżdżenie’. Na stole talerz z niedojedzoną kanapką, niedbale posmarowaną masłem z białym serem od Pani Krystyny. Serem z prawdziwego mleka, od prawdziwej krowy, robionym przez prawdziwą gazę. Zawsze jadła go z pomidorem i odrobiną soli. Obok talerza kieliszek z jakimś winem. Nawet nie miała ochoty już go dopijać.

Znów to zrobiła. Znów czuła się w ten sposób. Wiedziała już co będzie za chwilę, za godzinę, jutro. Schemat działał i miał się świetnie. Autopilot na najwyższych obrotach. Mózg znów o siebie zadbał. Znów się nie napracował. Zaoszczędził energię.

I ona. Półleżąca – w pozycji niby relaksacyjnej, ale nie odpoczywała. Niby sączyła wino, ale nie miała ochoty go kończyć. Kanapka finalnie niedojedzona.  A w jej głowie pędzące myśli:

Kurczę, ale jestem głupia. Znów nic nie powiedziałam. A przecież miałam pomysł, nawet całą koncepcję. I najlepsze, że wystarczyło rzucić im jedno słowo, a oni zrobili z tego całe hasło. Tylko mi w ogóle nie o to chodziło. Ten ich slogan łysy jakiś taki, pusty, niemięsisty. Dlaczego tego nie powiedziałam? Przecież nie miałam nic do stracenia, a tyle do zyskania. Po co ja się tak kontroluję!?

I to nie tylko w takich sytuacjach. Ja przecież robię to ciągle i wszędzie.  Jednak najczęściej wtedy, kiedy mam się podzielić na forum jakimś swoim pomysłem, swoją koncepcją, własną perspektywą.

Myślała dalej…

Pewnie to się wiąże z tym, że boję się, co pomyślą inni… Prawdopodobnie boję się odrzucenia. Mój wstyd nie pozwala mi być sobą. Chciałabym się odważyć, ale co wtedy? Właśnie. Co wtedy? Tak właściwie, co najgorszego może się stać?

PO CO JA SIĘ TAK KONTROLUJĘ? Wybrzmiało już mocniej…

Gdy ponownie usłyszała w swojej głowie to pytanie, pojawiły się kolejne i kolejne:

Czego mnie to pozbawia?
Co mi to odbiera?
Ilu możliwości przez to nie wykorzystuję?
Ilu ludzi nie poznaję?
Jak ta kontrola mnie ogranicza?
Na co mi nie pozwala?
Czego tak naprawdę się boję?
Czy taka postawa pozwala mi realizować moje cele bliższe lub dalsze?
Na ile zachowując się w ten sposób, czuję się tak jak chcę?
Na ile jestem sobą?
Ile jest mnie we mnie?

Kiedy zadała sobie te pytania poczuła, że coś w niej pękło. Poczuła, że nie wie jeszcze jak to zrobi, ale wiedziała, że coś się zmieni. Wiedziała, że nie chce marnować już ani chwili na to, aby nie wyrażać siebie. Uzmysłowiła sobie, że większość rzeczy, które sobie wyobraża w ogóle nie następują. Zobaczyła, że jej umysł to przebiegły typ. Zobaczyła, że poza głosami, które unieruchamiają ją w działaniu, w odsłonięciu się, w nazywaniu tego, co potrzebuje, mówieniu o sobie i ważnych dla niej rzeczach są jeszcze inne głosy. Troszkę cichsze. Troszkę mniejsze. Ale są.

To głosy, które od tej chwili postanowiła wzmacniać

Głosy, które jak się pojawią – poświęci im uwagę. Zadba o to, aby były bardziej słyszalne. Nie zbagatelizuje ich, jak robiła dotychczas.

Będzie pielęgnować w sobie wdzięczność za to kim jest, co umie, co wie, skąd pochodzi, ile osiągnęła do dziś. Nie będzie też (tak często) porównywać się z innymi, tym samym umniejszać swojego obrazu przed samą sobą.

Postanowiła też być dla siebie bardziej wyrozumiała. Stwierdziła, że zmieni kilka rzeczy w postrzeganiu rzeczywistości. Jeżeli spontanicznie przyzna sobie jakąś zasługę, doceni się za coś, czy ucieszy – to będzie uważnie patrzeć czy po chwili nie ma ochoty umniejszyć przed sobą tego sukcesu.

Zdecydowała też, że chce okazywać sobie więcej empatii, kiedy właśnie w pierwszym odruchu wybierze surowość i osąd względem samej siebie. Obdarzy siebie też większą łagodnością.

Zdecydowała też, że nie chce już więcej „koić się” takim ‘pustobyciem’ jak w ten wieczór. Zdała sobie sprawę, że chce bardziej świadomie wybierać, co ogląda, je i pije. I postanowiła bardziej się przyjrzeć emocjom. Czuła podskórnie, że ten serial, kanapka i wino spełniały tu jakąś funkcję. Zobaczyła, że jest to efekt, a nie wybór. Bo przecież nie ma nic złego w lekkim serialu, kanapce z pysznym serem i lampce wina. Ryzyko pojawia się wtedy, kiedy te wybory nie są jej decyzją, tylko emocji będących efektem niebycia ze sobą w zgodzie. W tym wypadku niezadbania o siebie i użycia kontroli w niezgodzie z intencją. I już nigdy nie powie do siebie: „ale jestem głupia”.

Zrozumiała, że to myśli kreują jej rzeczywistość. Zrozumiała, że choć to niełatwe, prawdopodobnie jeszcze wielokrotnie ulegnie własnej samokontroli, wbrew temu czego potrzebuje.  Ale zrozumiała też, że ma wpływ na te myśli. I ma wpływ na to jak pod ich wpływem chce działać.

A jak ty odnajdujesz się w tej historii?

Doświadczasz sytuacji, w których z różnych powodów używasz kontroli, w efekcie czego nie wyrażasz siebie?
Jeżeli tak – co się dzieje potem?
Kiedy natomiast kontrola ci służy?

Komentarze
Komentarze do:

"(Nie)dobra kontrola"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję