Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Niech jazz zbawi świat

„Pierwszy raz zdarzyło mi się to w styczniu. Arktyczny mróz, minus dwadzieścia, śnieżyca, mrok, poniedziałek. Skrzętnie schowane małe podwórko w centrum Warszawy, zmrożona kałuża lodu przed wejściem, strome schody w dół. Schodzi się i nagle człowiek ląduje w innym świecie. Pierwsze uderza ciepło, potem dym papierosów, gwar ludzi. Kiedy już minie dziewicze wrażenie, umysł trochę trzeźwieje od nadmiaru wrażeń – nadchodzi najgorsze, bo najbardziej zgubne w tym miejscu. Do uszu biednego tułacza zaczyna napływać jazz. Nie jakiś tam jazz puszczony z płyty, ale jazz prawdziwy, grany ze sceny przez muzyków o niemałym talencie. Jazz nagi w swej okazałości, głośny, pełen pasji, sekundowych pauz, solówek. I nie jest to zapewne wydarzenie dla ludzi o lekkim guście i  ograniczonej wyobraźni, bo nienasycenie trzeba czymś dopełnić, dopowiedzieć zanim zwariuje się w oczekiwaniu na kolejny poniedziałek… kiedy znów będzie można się zachłysnąć.”

jazz

Te słowa napisałam na swoim blogu po tym, gdy pierwszy raz uczestniczyłam w poniedziałkowym Funk&Jazz Jam Session w klubie Barometr (dawniej Dobra Nocka) w Warszawie. Jest to wydarzenie cykliczne, które w czerwcu 2014 roku świętowało swoje trzecie urodziny. Schemat jest zazwyczaj ten sam – na początku rozgrywają Marcin Pendowski (bas), Michał Sołtan (gitara), Marcin Kajper (saksofon tenorowy) oraz Tomasz Waldowski (perkusja). Z czasem na scenę zapraszani są śmiałkowie, chętni spróbować swoich sił: instrumentaliści oraz wokaliści. Jest to impreza typu jam session, co oznacza, że wykonawcy improwizują na temat popularnych standardów jazzowych lub zaproponowanej tonacji. Muzycy urozmaicają swoje partie, przez co wynik końcowy nigdy nie jest z góry przesądzony. Proces twórczy dzieje się na naszych oczach, a powstająca muzyka jest nieprzewidywalna, ma własne życie i kształt. Widz nie jest tu biernym słuchaczem, ponieważ musi dać się wciągnąć, być uważnym, śledzić rozwój wydarzeń. Można także spróbować swoich sił na scenie i stać się częścią tego niezwykłego wydarzenia.

Podczas ostatniej wizyty na poniedziałkowym jazzie, zaintrygowana i zafascynowana postanowiłam poszukać odpowiedzi na pytanie, jak to wszystko się zaczęło. W czasie przerwy udało mi się złapać Marcina Pendowskiego i chwilę z nim porozmawiać. Spytałam o początki i o znaczenie, jakie ma dla nich to cykliczne wydarzenie. Marcin mówił, że ich drogi z chłopakami w pewnym momencie się zbiegły, poznali też Janusza Piątka (współpracował wtedy z klubem Time Cafe, potem Dobra Nocka, Barometr) i tak zrodził się pomysł, aby zapoczątkować jamy. Głównym ich celem jest propagowanie jazzu: „Jazz nie jest muzyką łatwą, jest dla osób wrażliwych i inteligentnych, myślę jednak, że jazz może zbawić świat i mocno w to wierzę. Póki nie zabraknie mi tchu będę robił wszystko, aby go rozpowszechnić” wyjaśniał Marcin. Opowiadał o tym, że jamy dają im możliwość wytworzenia intymnych relacji na scenie, są dzięki temu jak jedna wielka jazzowa rodzina, która wspiera się we wspólnym celu. Poza Funk&Jazz Jam Session mają na co dzień inne projekty (Marcin Pendowski współpracuje m.in. z Moniką Borzym, Fish Emade i The Positive, Tomasz Waldowski m.in. z zespołem LemOn, Marcin Kajper z kompozytorem i wokalistą Rayem Wilsonem, Michał Sołtan jest liderem Imagination Quartet), ale jamy są dla nich okazją wypróbowania własnych utworów i zobaczenia jaki jest ich odbioru wśród publiczności. Zazwyczaj muzycy improwizują na zadany temat, a powstający utwór często grają po raz pierwszy. Spytałam jak to możliwe, że tworzą coś tak niezwykłego i spójnego, że to w ogóle ma rację bytu: „Trochę już się znamy – siebie nawzajem oraz własne style. Mamy też pewną wprawę i warsztat, który umożliwia nam rozmawianie na scenie za pomocą instrumentów. Dziś na przykład zadałem temat, którego wcześniej nie graliśmy i nigdy nie ćwiczyliśmy, ale zazwyczaj poruszamy się wokół znanych standardów jazzowych czy pewnych motywów. W jam session chodzi właśnie o improwizację, potrafimy się też przy tym dobrze bawić. Czasem efekt końcowy zależy od naszego samopoczucia i humoru, jednak jamy dają nam przede wszystkim poczucie wolności”. Muzycy mają świadomość, że jazz jest muzyką trudną, obecnie nieciesząca się zbyt dużą popularnością. To jednak nie powstrzymuje ich przed robienie tego, co kochają i w co mocno wierzą. „Mam wszystko, czego mi potrzeba, jestem w stanie utrzymać rodzinę” podsumowuje Marcin. W 2014 roku miał premierę jego debiutancki album pod tytułem „Pendofsky”, który jest mieszanką funky i jazzu.

funk&jazz jam session

Obecnie Funk&Jazz Jam Session odbywa się w Piwnicy po Harendą na Krakowskim Przedmieściu 4/6  w każdy poniedziałek od godziny 20.30.

Płyta Marcina Pendowskiego jest do posłuchania tutaj.

Pendofsky

Komentarze
Komentarze do:

"Niech jazz zbawi świat"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję