Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Nic nie znaczy

SŁOWO – za jego pomocą określa się wszystko to, co realne i wszystko to, co abstrakcyjne. Słowo to znak języka, zespół dźwięków mowy ludzkiej będący symbolicznym oznaczeniem pojęcia. Wiele słów składa się na mowę.

No i fajnie – teraz czas na konkrety. Wyżej przedstawione SŁOWA to przecież tylko – albo aż – definicja, za którą dziękuję Wikipedii, bo jako studentka polonistyki zawsze będę miała już problemy, by zebrać swoje myśli, przekonania i wiedzę w jednym zdaniu. O SŁOWIE już nawet nie marzę.

A przecież szkoda, co? Wielu z nas o tym właśnie marzy. Marzy, by usłyszeć od drugiej połówki słowa kocham cię. Marzy, by ktoś okrzyknął go najlepszym pracownikiem, powiedział, że jest wartościowym i dobrym człowiekiem, zapowiedział mu dobrą nowinę (jakąkolwiek).

Karmimy się słówkami, spijamy je sobie z ust, potem nieraz gorzko przełykamy i gdy zgłodniejemy, czekamy na drugi danie, podwieczorek, kolację. Carte blanche przychodzi wraz z nowym dniem i tak to jakoś nam zlatuje.

Ale że po co? – ja się pytam. Nie zapytałabym o to, fakt, jeszcze z dwa tygodnie temu, gdy słowa dziennikarka, fotoreporterka i pisarka były dla mnie jedynym słusznym celem i nieustannie, nieustępliwie i nieubłaganie kroczyłam – nie: podążałam – by je złączyć ze sobą.

Ze mną, czyli z kim? Słowa, czyli co?

Słowa, zdania i przekazy słowne to taka mikstura, taka masa, która dla każdego z nas składa się  z różnych składników, i czasem tylko jeden z nich – tzw. tajemny – przesądza o tym, jak zostanie intencja odczytana.

Tajemny składnik to może być równie dobrze wychowanie, światopogląd, charakter, jak i środowisko, uwarunkowania społeczne i psychiczne, czy poczucie humoru.

Myślałam, że odpowiedzialnie i świadomie zmierzam do osiągnięcia wyżej wymienionych…  no właśnie. Nie było to nic innego, jak ETYKIETY. Chciałabym, by podpisywano mnie w rubryczce per reporterka czy też polska pisarka. Jednak, czy przez ten czas – równolegle, dwutorowo – zastanawiałam się nad tym, jak chcę to osiągnąć i właściwie po co to mi jest?

słowa

fot. Magazyn Przestrzeń, JH

Dopiero książka A. de Mello, pt. „Przebudzenie”, otworzyła mi oczy. I nakłoniła, ale bez perswazji, by przestać w ogóle używać etykiet i przestać myśleć za ich pomocą. Zdaję sobie sprawę, że nie do wszystkich ta książka i mądrości w niej zawarte mogą trafić. To śmieszne, bo gdy ja ją pierwszy raz miałam w rękach, w ogóle nie byłam świadoma, po co to robię. Dowiedziałam się o niej dzięki wykładowcy od historii filozofii, dotarłam do niej i już później nie mogłam się od niej oderwać.

To takie śmieszne, gdy współbratymcy z wydziału patrzyli na mnie z politowaniem, międlili w dłoniach Orzeszkową, i w ogóle nie mogli uwierzyć, że „Przebudzenie’ ma jakąkolwiek wartość. Ja nie wiem, może oni sobie wymyślili, że to jakiś hinduski coaching, mądrości faceta żyjącego w klasztorze. No ja nie wiem, nie wiem – skreślili, nim się zapoznali.

Z wielką rozwagą nie użyłam stwierdzenia „ocenili” w miejscu „się zapoznali”. Gdy już coś ocenisz, nie jesteś w stanie tego dokładnie poznać; masz uprzedzenia, nie będziesz już nigdy „w pełni” dla danego zagadnienia.

Przebudzenie, którego nie chcesz, to twoje zbawienie

Nikt z nas nie chce zmieniać przyjemnego azylu, w którym się już zadomowił i który już zna, na coś zupełnie nowego, nieraz mocno niewygodnego, doskwierającego. I de Mello właśnie o tym pisze: jeśli naprawdę pragniesz swojego przebudzenia, to chciałbym, abyś najpierw zrozumiał, że w gruncie rzeczy nie chcesz się przebudzić.[1]

Sprawa, tak przedstawiona, wygląda na dużo bardziej skomplikowaną, niż jest w rzeczywistości. Wierzcie mi lub nie, a jeśli nie – sięgnijcie po tę pozycję i przekonajcie się sami.

Uprzedzam: to nie jest żaden mistyczny coaching, co zresztą ciekawie zestawiałoby się z mowami współczesnych mówców motywacyjnych.

Ciężko jest zrezygnować na własne życzenie z tzw. pewności. Nie każdy jest na to gotowy, nie każdy tego potrzebuje. Co z tymi, którym jest dobrze? Nie zazdroszczę, nigdy tak nie miałam, ale i tak – nie zazdroszczę. Te ciągłe rozterki, poszukiwania, niepewność – są straszne, to fakt, ale czy nie… inspirujące?

Wracając jednak do aspiracji – po co określać je słowami? Czy nie lepiej… do nich dążyć? Nie wiem, może i nie lepiej, bo – jak to mówią – lepiej gonić króliczka, niż go złapać. Ja nic nie chcę łapać, nic nie chcę chwytać, biegać też mi się za bardzo nie chce.

Halo, przepraszam, czy tutaj wolno chodzić?

Nie chce mi się biegać, bo to jest w modzie, a ja w modzie nigdy niestety (?) nie będę. W sumie, to ja się bardzo z tego cieszę, ale ludzie tego nie rozumieją. Sama nie wiem dlaczego. Może nie chcą, może to nie leży w ich interesie.

Chodzenie jest super. Można wziąć za rękę drugą osobę, można wdychać zapachy, można patrzeć na bok i na nic się nie wpadnie. Bo jak się biega, to człowiek taki rozkojarzony jest, nie myśli dokładnie o tym, co widzi, a skupia się na tym, by dobrze kontrolować oddech, by utrzymać wyprostowaną sylwetkę. Masakra.

Jak człowiek chodzi, to czuje, słyszy i zaobserwuje więcej. Taka prawda. I tak też jest w życiu – się zwolni, się ma: i siebie więcej, i czasu, i ludzi, a w końcu i świata. Polecam.

Teraz powinnam robić rzeczy potrzebne innym, wpisujące się w jakiś kanon życia dwudziestoletniej studentki z wielkiego miasta. Szablon sukcesu, wykres narzuconego samospełnienia.

No, ale nie robię, bo spisuję te przemyślenia, rzucam okiem na inne książki i czasopisma, które czekają na mój dotyk i zainteresowanie. Robię milion rzeczy, za które moje sumienie nieustannie mnie gani,a ja znów nie mogę pojąć, jaki widzi w tym cel. Tak musi być i to chyba oznacza…

[1] „O właściwym rodzaju egoizmu” w: [Przebudzenie], Anthony de Mello, Poznań 1992r., s. 13

Komentarze
Komentarze do:

"Nic nie znaczy"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję