Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Niby inni, a jednak tacy sami (samotni?)

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

 

Zwykli ludzi, tacy jak każdy

Bardzo lubię spotykać się z różnymi ludźmi. Dzięki temu, że pochodzą oni z odmiennych środowisk, rozmawiając często mam okazję dowiadywać się jak wieloraki może być odbiór świata i rzeczywistości. Jednak ostatnimi czasy zaczęło zwracać moją uwagę coś zupełnie innego, ale o tym później. Najpierw chciałbym przedstawić niektóre osoby, które miałem okazję poznać.

Karolina i jej sukces

Karolina jest młodą, atrakcyjną kobietą. Pochodzi z małej miejscowości, ale w Warszawie skończyła prestiżowe studia, mieszka tu już kilka lat. Mówi, że „nie zamierza wracać do rodzinnej miejscowości, bo tutaj ma swoje życie i dynamicznie rozwijającą się karierę.” Karolina pracuje w dużej firmie w tzw. Mordorze, gdzie zajmuje stanowisko menedżerskie. Jak mówi sama Karolina: „zapracowałam sobie na swoją pozycję ciężką pracą i wieloma wyrzeczeniami”. Prawdę mówiąc dalej ciężko pracuje i rezygnuje z wielu rzeczy. Karolina miała nieraz okazję żeby wyjechać na wakacje, odwiedzić rodziców, wyjść ze znajomymi, aby się rozerwać, pójść na randkę. Jednak rezygnowała z tego wszystkiego przekonując się, że teraz musi skupić się na pracy w celu odniesienia sukcesu, a dopiero później będzie mogła poświęcić się wyjazdom, spotkaniom ze znajomymi, odwiedzeniu rodziców i w końcu pozna mężczyznę, z którym się zwiąże (czego bardzo pragnie). Jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, bo w pracy Karolina dostaje kolejne „priorytetowe projekty”, które mają pierwszeństwo nad jej potrzebami. Chociaż wielu mężczyzn proponuje Karolinie wyjścia, ona z napięciem kolejny raz odmawia, ponieważ musi dokończyć coś ważnego, poza tym nie ma nawet czasu dla znajomych, nie wspominając o poznawaniu kogoś nowego. Ona sama już tak długo odsuwa swoje potrzeby, że już prawie o nich zapomniała lub nie chce pamiętać. Często wraca wieczorami do domu i tuż po tym jak zamknie drzwi, patrzy na swoje mieszkanie spowite mrokiem i wie, że jest tu sama. Czasem z tego powodu płacze, a czasem nie ma kiedy płakać, bo ma „deadline” i wtedy z kieliszkiem wina siedzi nad laptopem i kończy projekt. 

Kamil – „półczłowiek”

Chyba każdy z nas zna kogoś takiego jak Kamil. Zawsze stara się być w centrum uwagi, przystojny, z poczuciem humoru, inteligentny, dobrze ubrany, typ „playboya”. Często chodzi na imprezy. Poznawanie nowych ludzi przychodzi mu z łatwością, dzięki czemu zawsze otacza się grupką ludzi. Jednak jego głównym celem jest poznawanie nowych dziewczyn, lubi przeglądać się w ich oczach, gdzie szuka potwierdzenia, że jest atrakcyjny. Szuka potwierdzenia siebie. Jednak Kamil w środku czuje się, bardzo niepewny siebie. Jego wysoka samoocena jest chwiejna i zależna od tego, co inni powiedzą. Dlatego Kamil dokłada tak wiele wysiłku żeby ukryć „swoje wady”, żeby inni nie dostrzegli tego „jaki jest naprawdę”. Kamil czasem mówi, że „nie chciałby należeć do klubu, który chciałby go za członka”, co myślę, że świetnie oddaje to jak on sam ze sobą się czuje. Nie lubi siebie, uważa, że cały czas musi zasługiwać na uwagę i akceptację. Gdyby popatrzeć na życie Kamila od „zewnątrz”, to można by uznać, że odniósł sukces w życiu i nic więcej mu nie potrzeba, dobra praca, otoczony atrakcyjnymi dziewczynami, łatwo nawiązuje kontakty. Jednak od „wewnątrz” życie Kamila wygląda tak, że żyje on w „świecie sędziów i rywali”, gdzie każdy go będzie oceniał lub z każdym musi rywalizować żeby udowodnić własną wartość. Nawet jeśli Kamil znajdzie kogoś, kto uzna jego „fasadę” za atrakcyjną, to jednak przeżywa silny lęk, bo tym bardziej musi starać się żeby ta osoba nie zobaczyła „co jest po drugiej stronie płotu”. Przez to Kamil nigdy nie zostanie zaakceptowany jako cała osoba ze swoimi „blaskami i cieniami”. To powoduje jego silną izolację od innych, bo nigdy w pełni przed nikim się nie otworzył, zawsze pokazywał się tylko jako „część człowieka”, ta cześć, którą on uznawał za godną uwagi, akceptacji i miłości”. Mimo że pozornie Kamil otacza się dużą ilością ludzi mogącą zagłuszyć „wewnętrzną pustkę”, to tak naprawdę jest „samotny wśród tłumu”.

Marlena – silna i niezależna

Marlena jest typem takiej kobiety, która w swoim towarzystwie uchodzi za silną i niezależną osobę. Prowadzi swój biznes, sama podróżuje, sama o sobie decyduje, nikomu nie pozwoli nic sobie narzucić, mieszka sama, bo sama tak zdecydowała. Można zwrócić uwagę, na to, że w poprzednim zdaniu kilkukrotnie powtórzyłem słowo „sama”, ale zrobiłem to świadomie. To określenie idealnie oddaje to, co Marlena robi ze swoim życiem, a mianowicie wybudowała dookoła siebie wielki mur złożony ze słów „sama” i „niezależnie”. Marlena odgrodziła się od innych, w celu uniknięcia świadomości, że może od kogoś zależeć, że ktoś mógłby coś dla niej zrobić lub mogłaby kogoś potrzebować. Wśród znajomych została przyjęta z przekonaniem, że „już taka jest”. Marlena co jakiś czas spotyka się z mężczyznami, ale te relacje nie trwają długo – dwa trzy miesiące, a później oni odchodzą. Marlena nie rozumie, dlaczego za każdym razem tak się dzieje, że kolejni mężczyźni oddalają się od niej, ale też unika takiej świadomości, że może się to wiązać z jej hiperniezależnością, która jest nadkompensacją lęku przed tym, że może czegoś od innych potrzebować. 

Opisać Andrzeja – „to wszystko straszne”

Kiedy patrzysz na Andrzeja to najbardziej charakterystyczne są jego oczy pełne smutku i autentycznego przerażenia, jego twarz jest jakby zastygła. Na pozór Andrzej funkcjonuje dobrze, chodzi do pracy, po pracy spotyka się z kochającą dziewczyną lub jedzie do domu odpocząć po wymagającym dniu. Jednak gdy obejrzysz życie Andrzeja jego oczami, to okaże się, że jest ono całkowicie puste, bez żadnego kierunku, pełne przerażenia. Andrzej poza pracą i kochającą dziewczyną nie ma nic. Całkowicie bez znajomych, bez zainteresowań i bez radości. Jeśli dopytasz Andrzeja jak to się stało, to potrafi tylko powiedzieć, że tak wyszło. Wie też, że boi się innych ludzi, przeżywa ciągłe napięcie, że ktoś czegoś będzie od niego chciał, oceni go krytycznie, co dla Andrzeja byłoby katastrofą. Czasem przeżywa tak sile napięcie i lęk, że urastają do poziomu paniki. W innym momentach Andrzej przeżywa tak potężne przygnębienie i poczucie braku nadziei, że nie wychodzi z łóżka przez dłuższy czas. Jeśli zapytasz Andrzeja czego potrzebuje, to nie będzie potrafił powiedzieć, bo zupełnie nie wie, co dzieje się w jego wnętrzu, nie zna swoich potrzeb, od dziecka musiał spełniać oczekiwania ojca, a za przejaw własnej inicjatywy był upokarzany. Jedynymi emocjami, jakie zna są przerażenie, wstyd i dojmujący smutek.

Jeśli dotarłeś/aś tutaj czytając ten artykuł, to masz prawo odczuwać zimno, smutek, pustkę, niepokój lub złość. To właśnie czują nasi bohaterowie. Ich punktem wspólnym jest samotność. Każde z nich na swój sposób przeżywa jakiś jej rodzaj.

Karolina bardzo boi się bliskości, bo czuje, że mogłoby to popsuć jej plany w staniu się kimś wyjątkowym. Musiałaby wtedy zajmować się znajomymi zamiast rozwijać karierę. Jednocześnie bardzo dotkliwie czuje brak kogoś, kto czekałby na nią w domu, do kogo mogłaby się przytulić, kto będzie życzliwy i zajmie się nią. Najbardziej potrzebuje opieki, ale nie potrafi o nią poprosić. Nie dostrzega tego, że odpycha życzliwe osoby.

Samotność Kamila polega na tym, że najbardziej przeraża go odrzucenie i upokorzenie. Właśnie dlatego stara się prezentować jak „gwiazda”, jednocześnie trzymając ludzi na dystans żeby nie dostrzegli przypadkiem jakichś niedoskonałości, bo dla Kamila byłoby to nie do zniesienia. W dzieciństwie Kamil przeżywał dużo upokorzenia ze strony rodziców-naukowców, którzy zawsze mieli od niego duże wymagania i jednocześnie nie znosili „nieudolności”, za co obrażali go. O czułości ze strony rodziców mógł tylko marzyć.

Marlena natomiast unika innych ludzi, ponieważ boi się bycia blisko kogoś, aby nie stracić swojego muru w postaci „niezależności”. W bliskich relacjach czuje się zwyczajnie bezradna i przerażona. Sama nie potrafi dać komuś czułości i opieki. Sam fakt, że ktoś miałby jej dawać miłość i wsparcie, automatycznie usztywnia się. Kojarzy jej się to z nadopiekuńczą matką, która ją zalewała swoją osobą. Marlena nie mogła poczuć żadnej potrzeby, bo matka „robiła wszystko zanim Marlena coś poczuła”. Przez to właśnie nie mogła nauczyć się jak dawać innym opiekę, a z drugiej strony przytłacza ją i dusi, kiedy ma dostawać to od innych.

Andrzej ma inną trudność. Jego dramat polega na tym, że nie wie czego chce, nie wie co czuje. Jedyne z czym się kontaktuje to strach i napięcie. Przez to właśnie nie wie kim jest i dokąd dąży dopóki ktoś nie da mu wskazówki lub informacji, że jest „w porządku”. Matka Andrzeja zawsze miała pomysł jaki Andrzej ma być, kochała go bardzo, ale potrafiła to okazywać tylko kiedy Andrzej robił to, co ona chciała, a kiedy tego nie robił, odbierała mu swoją miłość.

Osoby opisane powyżej cierpią z powodu samotności. Jednak jest dla nich szansa, żeby się z niej wyrwać. Warto w takich sytuacjach zgłosić się na psychoterapię żeby znaleźć ukojenie.

Życzliwy psychoterapeuta pomoże zerwać łańcuchy, które nas wiążą i wesprze nas w rozebraniu muru, który odgradza nas od innych.

Warto sobie pomóc, bo JESTEŚ WAŻNY/A.

* Dane opisanych osób zostały zmienione, w celu zachowania ich anonimowości.

Komentarze
Komentarze do:

"Niby inni, a jednak tacy sami (samotni?)"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję