Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Na początku zawsze jest jakiś chaos

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Od chaosu  zaczyna się kilka naprawdę znanych szlagierów tj. Mitologia Grecka, Biblia czy Zhunganzi, nieco mniej popularny w Europie, chiński traktat filozoficzny. O ile natchnieni Duchem Świętym Chrześcijanie o samym chaosie i jego funkcji w kreacji świata jedynie wspominają, Grecy idą krok dalej – stawiają pytanie o jego naturę, równocześnie sugerując zasłyszane teorie, że to istota boska, bez określonego kształtu czy  wielka otchłań, pełna twórczej siły i boskiej nasieni, jakby jedna masa nieuporządkowana [1]. Jeśli natomiast odnieść się do definicji nieco bardziej aktualnej, oczywiście nie ujmując tym ze starożytnych Aten, w słownikach języka polskiego znajdziemy hasła takie jak stan całkowitego bezładu, nieporządek [2], a także definicję z zakresu matematyki:  wrażliwość rozwiązań równań lub układów równań na niewielkie zaburzenia parametrów [3], co zwyczajowo mogłaby rozszerzać swoje znaczenie do wielu innych typów równań, szczególnie tych obowiązkowych na klasówkach i egzaminach. Współczesność spłaszczyła pojęcie do poziomu nad przeciętnego bałaganu, jedynie pogłębiając odwieczną dychotomię między pokojem posprzątanym i pokojem nieposprzątanym, tym samym wzbogacając słownictwo naszych matek tak, aby jeszcze trafniej wyrażały swoje zupełnie niepochlebne opinie i podniecały żar międzypokoleniowego konfliktu. A przecież najstarsi Grecy wiedzieli już, że chaos to początek czegoś wielkiego i boskiego, zjawiska ponad miarę! Eros należy do najstarszego pokolenia bogów, zrodził się z Chaosu, razem z ziemią i niebem [4] mówili nawiązując do najszlachetniejszych uczuć, ale po tysiącach lat ripostowano im “Bałagan w twoim otoczeniu to bałagan w twojej głowie”. Umiłowana matczyna mantra, choć nosi całkiem ciekawe znamiona filozofii poznania, otwiera również bardzo ważną dla każdego młodego twórcy polemikę. Powszechnie wiadomo, iż akt twórczy nie będzie aktem twórczym bez potrzebnych materiałów, nawet jeśli pomysł najlepszy, a twórca nie byle jaki. Z pustego i Salomon nie naleje, a co dopiero student… I choć w jego przypadku wspomniany chaos będzie nosił częściej miano po prostu otchłani, niekoniecznie pełnej jakiejkolwiek siły, tym bardziej boskiej, nie należy się poddawać. Działalność intelektualna czy artystyczna wymaga (niekontrolowanego) nagromadzenia jakiegoś bytu, czy to abstrakcyjnego – wiedzy, doświadczeń, emocji, czy całkiem namacalnego, jak stos kubków po kawie…

Jakiś czas temu uczestniczyłam w pewnej dyskusji, której to przedmiotem była sztuka pisania. Jedna z osób wspomniała o dość powszechnym problemie początkujących twórców. Czy należy pochłaniać więcej  cudzych treści czy może jednak skupić się na własnym warsztacie, starając się nie powielać obcych tematów, nie ulegać złudnym wpływom z zewnątrz. Jako nadal niewystarczająco doświadczony adept, na powyższe pytanie nie odpowiem, jednak osobiście preferuję czerpać z kodów kulturowych, gdzieś tam mając nadzieję na mój osobisty dialog z największymi autorami sceny pisarskiej. Co istotniejsze, z mojej miernej anegdoty o źródłach inspiracji wyraźnie widać, że twórca nie tylko odpowiedzialny jest za rzeźbienie w swoim chaosie, ale także za to, z czego dany chaos jest skomponowany. Dopiero z niego uzyskamy niezbywalne dla działania składniki. Chaos, jako punkt wyjścia brzmi niepokojąco, ale prawdziwy koszmar zaczyna się, kiedy już naprawdę nie mamy z czego wybierać, zbliża się koniec terminu na pracę zaliczeniową np. o sytuacji polityczno-społecznej w Algierii XIX wieku pod kątem wpływu kolonizacji francuskiej i z wyróżnieniem wpływów Muzułmańskich, w komputerze tylko kwejk i facebook, na regale plotkarskie gazetki, a w głowie… Cóż, z tego płynie daleko idący wniosek, że nie należy narzekać na istniejący świat. Niewykluczone, że sam demiurg robił, co mógł, ale jak głosi stare, umiarkowanie szlachetne i zarazem trafne przysłowie – z gówna bicza nie ukręcisz…

[1] Mitologia Grecka, tłum. J. Parandowski                       
[2] Strona SJP
[3] Wiktionary
[4] Mitologia Grecka, tłum. J. Parandowski                       

Komentarze
Komentarze do:

"Na początku zawsze jest jakiś chaos"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję