Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Moja codzienna rutyna

Dagmara Wawrzyniak

fot. Daniel Chojnacki

Istnieje jedna z najtrudniejszych relacji. Relacja z samym sobą. Jest ona podstawową potrzebą każdego człowieka, jednak niewielu z nas ma odwagę spojrzeć w swoje wnętrze i powiedzieć „akceptuję siebie”. Robimy wiele rzeczy, aby tę akceptację w sobie wzbudzić, a wręcz na nią zasłużyć. Są jednak osoby, które potrafią wyjść naprzeciw swoim słabościom i walczyć o to, czego pragną. Dzięki nim możemy uwierzyć, że nie istnieją żadne ograniczenia. Pokazują nam, że relacja z samym sobą jest jedną z najcenniejszych. O wyzwaniach pracy nad sobą, zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznym, rozmawiamy z Dagmarą Wawrzyniak, założycielką strony My daily routine. Dagmara opowiada o swoich codziennych zmaganiach, szukaniu samodyscypliny, słabościach, ale i o sukcesach, marzeniach. Pokazuje, że zdrowy tryb życia to coś więcej niż piękne ciało.

Joanna Niedziela: Czy możesz nam opowiedzieć, co Cię zainspirowało do założenia strony na Facebooku oraz bloga My daily routine?
Dagmara Wawrzyniak: Może zabrzmi to banalnie, ale taka jest prawda – dążenie do osiągnięcia „idealnej” według mnie sylwetki. W wieku 16-17 lat zaczęła się moja mała przygoda z modelingiem i od tego czasu sporą uwagę przywiązuję do wyglądu. Początkowo w ogóle nie ćwiczyłam, po prostu się odchudzałam i żyłam na ciągłej diecie, co stało się moim utrapieniem, a że od małego lubiłam aktywność fizyczną, stwierdziłam, że głodzeniem się nic nie zdziałam. Zaczęłam więc chodzić na zajęcia fitness, biegać, później trenować crossfit i w końcu pomyślałam, że założenie strony pozwoli mi przede wszystkim na motywowanie samej siebie. Zawsze łatwiej jest wziąć się w garść, mając świadomość, że gdzieś tam jest grupka ludzi, która Ci kibicuje i której Ty też pomagasz w jakimś stopniu. Działa to na zasadzie wzajemnego wspierania się w gorszych i lepszych chwilach.

JN: Skąd wziął się pomysł na nazwę?
DW: Uważam, że jest za dużo nazw ze słowem „fit”, a od dłuższego czasu sport i zdrowy styl życia towarzyszą mi nieustannie. Dlatego można powiedzieć, że to taka moja mała rutyna, która lubię i sprawia mi ona przyjemność.

JN: Jak wygląda twój „rutynowy” dzień?
DW: Od niespełna roku pracuję w klubie piłkarskim, więc w ciągu tygodnia mniej więcej od 9 do 17 siedzę w pracy, którą szczerze lubię, bo na co dzień sporo się dzieje. Przed albo po pracy robię trening lub biegam, wieczorami gotuję. Oprócz tego czasami dorabiam sobie jeszcze jako modelka, ale dość sporadycznie. W weekendy mam więcej czasu na relaks i spotkania ze znajomymi. Często akurat w weekend wypada mecz, więc oglądam go ze stadionu.

JN: Pamiętasz swoje początki? Często miałaś chwile zwątpienia? Myśli, że nie wytrwasz?
DW: Pytasz o prowadzenie strony? Szczerze mówiąc nie. Wstawiam to, co mi się podoba, nie mam problemu z wyrażaniem swojego zdania. Jeśli komuś to nie pasuje, nie musi wchodzić na moją stronę. Jest milion podobnych. Wiadomo, że uszczypliwe komentarze irytują, ale nie przywiązuję do tego aż takiej uwagi. Liczę się z tym, że nie każdemu da się dogodzić. Jeśli chodzi o treningi – cały czas mam chwile zwątpienia. Lepsze i gorsze okresy. Tak, jak większość osób. Nie jestem zawodowcem – zawodnikiem, który przygotowuje się do zawodów bikini fitness itp. Mam dłuższe czy krótsze okresy luzu, kiedy muszę odreagować, ale na dłuższą metę nie zamieniłabym zdrowego jedzenia na pizzę i czekoladę, bo wiem, jak to działa na mój organizm i jakie niesie za sobą skutki. Nie mówię tylko o wyglądzie, ale także o zdrowiu.

JN: Codzienne ćwiczenia i zdrowy tryb życia wymagają dużej samodyscypliny. Skąd czerpiesz siły i motywację?
DW: Szczerze mówiąc, czasami mi jej brakuje – w tym właśnie pomaga mi My daily routine. Pomagają mi czytelnicy, którym zazwyczaj przyznaję się do moich upadków. Niejedna wiadomość czy krótki komentarz potrafią dodać skrzydeł! Oprócz tego oczywiście – wiele osób może pomyśleć, że jestem próżna, ale po prostu nieustannie staram się dążyć do jakiegoś swojego „ideału”, jeśli chodzi o sylwetkę. Za sprawą tego, że przez pewien okres w życiu miałam styczność ze światem modelingu, wciąż pozostaje we mnie drobna blizna i chyba już zawsze będę przywiązywać troszeczkę większą uwagę do swojego (podkreślam!) wyglądu niż większość ludzi. Motywują mnie różne profile dziewczyn na Instagramie. Szczerze przyznam, że mają więcej samodyscypliny i samozaparcia niż ja i trochę im tego zazdroszczę.

JN: Zdarza Ci się przesadzić z ćwiczeniami?
DW: Kontuzji (odpukać) nie miałam jeszcze żadnej. Jeśli jest mi słabo czy niedobrze, to przerywam trening lub zmniejszam intensywność albo w ogóle odpuszczam i robię sobie wolne. Często jednak lubię zrobić taki trening, po skończeniu którego muszę rzucić się na podłogę z butelką wody i poleżeć kilka minut. Daje mi to satysfakcję.

JN: Myślisz, że można się uzależnić od ćwiczeń i zdrowego odżywiania?
DW: Myślę, że można. Jak od wszystkiego. Szczególnie, jeśli widzi się efekty, które nas satysfakcjonują. Ja staram się zachowywać we wszystkim umiar. Choć przyznam, że może trochę chciałabym się tak uzależnić. Miałam pewien okres, kiedy chodziłam na crossfit sześć dni w tygodniu i idealnie trzymałam się diety. Wszystko miałam zaplanowane. Jednak na dłuższą metę przy takim trybie życia i pracy jest to po prostu męczące. Tak, jak mówię – nie przygotowuję się do żadnych zawodów i uważam, że lepiej jest podchodzić do wszystkiego ze spokojem.

JN: Lubisz swój wygląd, akceptujesz siebie?
DW: Hmm… trudne pytanie. I tak i nie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wyglądam źle, jednak jestem bardzo krytyczna wobec siebie i zawsze uważam, że mogłabym wyglądać lepiej. Teraz na przykład uważam, że nie jestem w formie, nie przykładam się w 100% do regularnych treningów i ćwiczeń. Nieraz wyglądałam lepiej niż w tej chwili.

DagmaraWawzryniak

fot. Dagmara Wawrzyniak

JN: Dbając o swoje ciało jesteś dla siebie samej bardziej jak „przyjaciółka” czy „surowy kat”?
DW: Nie wydaje mi się, żebym krzywdziła swoje ciało, bo daję mu to, czego potrzebuje, ale jeśli chodzi o treningi, to bywają momenty, że czasami się katuję. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zwykle mam określony plan treningu, który staram się zrobić na pełnej mocy. Uważam jednak, że należy do wszystkiego podchodzić racjonalnie. Jeśli postawiłam sobie za cel przebiec dziewięć kilometrów, ale już na szóstym czuję się nie najlepiej, to po prostu odpuszczam. W ćwiczeniach tak, jak we wszystkim, należy znaleźć złoty środek. Czasem nie ma sensu się katować, takie doświadczenia mam już za sobą. Wszystko powinno być umiarkowane, bo zbyt intensywne treningi nie mają sensu w dłuższej perspektywie, mogą skutkować wypaleniem i zmęczeniem. W sporcie chodzi przede wszystkim o to, żeby towarzyszył nam przez całe życie, a nie w pewnym jego okresie. Powinien być przyjemnością dla organizmu, ale także psychiki i ciała. Sport jest narzędziem, które może pomóc poradzić sobie z problemami, może być odskocznią od codzienności. Podkreślam jednak, że lepiej podchodzić do niego z umiarem. Nie jestem osobą, która trenuje wyczynowo, a takie osoby muszą podporządkować sportowi całe życie. Ideą strony jest promowanie zdrowego trybu życia, który powinien towarzyszyć każdemu z nas, aby pomóc nam zadbać o siebie, o swoje ciało, ale być też przyjemnością.

JN: Gdzie jest granica, do której dążysz? Kiedy będziesz mogła sobie powiedzieć, że Twój cel został osiągnięty?
DW: Ciężko powiedzieć, bo wydaje mi się, że dążenie do ideału to nieustanna walka i dotarcie do niego jest niemożliwe. Jeśli jednak będę wyglądać w sposób, który będzie mnie w miarę satysfakcjonował – na pewno udokumentuję to na fanpage’u.

JN: Ostatnio na swoim fanpage’u napisałaś, że chcesz zawiesić czasowo prowadzenie strony. Czy to jest moment zwątpienia?
DW: Dokładnie tak, ale dzięki czytelnikom nabrałam trochę siły, choć nie jest łatwo.

JN: Trenujesz crossfit, który jest programem siłowym i kondycyjnym. Ćwiczenia wykonywane podczas niego są niebywale intensywne. Dlaczego akurat crossfit?
DW: Ponieważ UWIELBIAM się porządnie zmęczyć! Poza tym, każdy trening jest inny, każdy trening jest dla mnie sprawdzianem, a z tygodnia na tydzień widzę, że moja siła i kondycja rosną. Ten sport bardzo motywuje, bo żeby wykonać poprawnie i dokładnie trening, trzeba najpierw nauczyć się pewnych elementów i zwracać uwagę na ich precyzyjne wykonywanie. Każdy trening to coś nowego, a do tego dość szybko zauważyłam zmiany w mojej sylwetce. Poza tym, dzięki treningom crossfit zrozumiałam też, że moje ciało potrzebuje jedzenia. Pomimo tego, że jem więcej węglowodanów niż poprzednio to i tak nie przeszkadza mi to w utracie zbędnej tkanki tłuszczowej, bo dieta jest dobrze zbilansowana, a metabolizm poprzez regularne posiłki i wysiłek fizyczny, dobrze podkręcony.

JN: Czujesz się silna fizycznie?
DW: Zdecydowanie, głównie przez crossfit. Pamiętam, że początkowo jak zaczynałam trenować, nie byłam w stanie zrobić treningu ze sztangą i musiałam trzymać w ręce plastikowy kijek. Dopiero później zaczęłam dokładać już coraz więcej kilogramów na sztangę.

JN: Psychicznie też?
DW: Ciężko powiedzieć, ale myślę, że tak. W jakimś stopniu na pewno, chociaż z drugiej strony – gdybym była silna, to nie miałabym problemów z utrzymywaniem restrykcyjnej diety, a z tym bywa różnie. Chociaż muszę przyznać, że moje życie wymaga trochę zorganizowania i samodyscypliny, więc można powiedzieć, że jakoś daję sobie radę.

JN: Czy ćwiczenia dają Ci większą świadomość samej siebie?
DW: Zdecydowanie. Dzięki ćwiczeniom walczę ze swoimi słabościami i wiem, że to, co robię przyniesie skutki w przyszłości i nie pójdzie na marne. Mam świadomość, co jest moją zaletą, a w czym jestem słaba i na czym powinnam się bardziej skupić.

JN: Jak ćwiczenia wpływają na Twoje poczucie psychiczne?
DW: Wiadomo – endorfiny! Po porządnym treningu uśmiech sam pojawia się na twarzy. Jak mam zły dzień, to trening jest zawsze taką odskocznią, która pomaga w walce z codziennymi problemami.

JN: Zdrowy tryb życia to chwilowe wyzwanie czy praca na całe życie?
DW: Praca na całe życie. Tutaj głównie chodzi o zdrowie, a nie tylko o wygląd, okazało się to w międzyczasie. Mamy jedno ciało i organizm na całe życie, więc trzeba o nie dbać!

JN: Znajdujesz czas na zabawę, odpoczynek, relacje?
DW: Tak, jak tego potrzebuję, to odpuszczam trening – po prostu. Choć miałam takie okresy, kiedy trening był priorytetem. Aczkolwiek nie lubię alkoholu i hucznych imprez. Raz na jakiś czas – jasne. Ale na pewno nie co weekend.

omlet

for. Dagmara Wawrzyniak

JN: Jaki jest Twój ulubiony zdrowy posiłek?
DW: UWIELBIAM śniadania i chyba zawsze omlet białkowy będzie moim numerem jeden. Lubię też mięso na milion sposobów, ale śniadanie to ten moment w ciągu dnia, który lubię celebrować z kubkiem kawy.

JN: Na Twoim fanpage’u można przeczytać, że zdarzają Ci się dni słabości. Co wtedy najchętniej jesz?
DW: WSZYSTKO. Jestem prawdziwym miłośnikiem słodyczy. Uwielbiam czekoladę, ciastka i ogólnie chyba wszystko, co słodkie. Mam nadzieję, że kiedyś z tego wyrosnę. Moim numerem jeden jest jednak duża Milka OREO i tort truflowy od Sowy. Chociaż czekolada Tiramisu Wedla też jest genialna (śmiech).

JN: Czujesz się spełniona?
DW: Szczerze mówiąc, nie bardzo. Droga, którą podążam wydaje mi się właściwą, ale byłabym bardziej spełniona, gdybym osiągnęła coś, co mnie usatysfakcjonuje. Bardzo chciałabym zrobić kurs, aby zostać trenerem, nie pozwala mi jednak na to czas i pieniądze. Nie podjęłabym się pomagania ludziom bez wcześniejszego przygotowania, bez rzetelnych podstaw. Ostatnio mam też poczucie, że stoję w miejscu, a chciałabym osiągnąć więcej. Z drugiej strony wiem, że jestem w pewnym stopniu perfekcjonistką, więc moje dążenia mogą się nigdy nie skończyć i jestem skazana na pewnego rodzaju niespełnienie. Zrobienie kursu trenera personalnego na pewno byłoby dużym krokiem. Jednak póki co, muszę trochę poczekać i uzbierać pieniądze. Bardzo chciałabym rozwijać swoją stronę i wciąż motywować innych.

JN: A czujesz się szczęśliwa?
DW: W jakimś stopniu tak, ale nie w 100%. Jestem jednak świadoma, że wielu ludzi jest w gorszej sytuacji, ale też każdy ma swoje standardy. Ja mam wobec siebie wysokie wymagania, z tego powodu nie czuję się w pełni szczęśliwa. Realizacja wszystkich celów, jakie sobie stawiam, nie jest łatwa. To znów w pewnym stopniu łączy się z perfekcjonizmem.

JN: Jakie rady dałabyś osobie, która dopiero zaczyna swoją wędrówkę po wymarzoną figurę?
DW: Przede wszystkim najcięższą pracą jest odżywianie. Nie oszukujmy się – treningi nie będą efektywne, jeśli zaraz po nich zjemy pizzę albo w naszej diecie będą pojawiać się codziennie słodycze. Zdrowa, dobrze zbilansowana dieta to klucz do sukcesu.

JN: Dziękuję za rozmowę. PRZESTRZEŃ życzy Ci dużo motywacji, siły, ale też odpoczynku i dbania o siebie. Trzymamy kciuki i podziwiamy.
DW: Dziękuję!

Dagmarę można znaleźć na:
Facebooku
Stronie

Komentarze
Komentarze do:

"Moja codzienna rutyna"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję