Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Moda na samotność

Hasło stara panna w polskim Internecie istnieje głównie w kontekście popkulturowym tzn. stara panna nie zasłużyła na miejsce w Wikipedii, ani w słowniku języka polskiego. Stara panna króluje za to jako problem kobiecych forów, temat testów parapsychologicznych, obelga w stronę feministek, apogeum kobiecej niezależności lub po prostu bohaterka memów. W dużym uproszczeniu jest obiektem kpiny lub pejoratywnym określeniem na kobietę samotną, która nigdy nie zaznała uroków małżeństwa. Powstaje pytanie czy w XXI wieku pełnym zmian zarówno tych społecznych, jak i technologicznych, parom zamężnym jest czego zazdrościć?

Źródło: unsplash.com

Źródło: unsplash.com

Zdaniem Japońskiego społeczeństwa niekoniecznie. Od kilku lat Kraj Kwitnącej Wiśni przeżywa syndrom celibatu (ang. celibacy sydnrome; jap. sekkusu shinai shōkōgun). Sytuacja z naszej perspektywy nie tylko wynaturzona, ale i groźna dla przyszłości japońskiego społeczeństwa. Perspektywa wyginięcia naszych braci z Dalekiego Wschodu to tylko jedno z najbardziej złowieszczych proroctw. Jednak problem nie dotyczy jedynie instytucji małżeństwa, z czym zmaga się większość krajów rozwiniętych. Kiedy w Europie dziewczynki nie marzą już głównie o białym ślubie z ich rycerzem z bajki, na główny plan wchodzą też inne priorytety, jak pielęgnowany kult kariery i niezależności finansowej, Japonia idzie o krok dalej. Małe Aiko, Hisako i Yōko nie tylko odrzucają idee ślubu, ale i nocy poślubnej, lub w ogóle nocy w jakimkolwiek wydaniu. Sexless Japan krzyczą nagłówki zagranicznych gazet, sami Japończycy reagują różnie. Zdaniem antropolog Tomami Yamaguchi bardziej niż sytuacja Japonii, interesująca jest reakcja amerykańskich i brytyjskich mediów. Dlaczego ludzie interesują się życiem łóżkowym innych ludzi, kiedy to zupełnie nie jest ich sprawa. Według innych to teoria wyssana z palca na podstawie specjalnie wybranych danych, której celem jest tworzenie wizerunku dziwacznej Japonii. Niemniej Yoshiwara, słynna od XVII wieku dzielnicy czerwonych latarni w Tokio, świeci pustkami, a profesjonalne dominy, takie jak Ai Ayoama, przekwalifikowują się na terapeutów od związków i relacji seksualnych.

Powodów dla Sekkusu shinai shōkōgun może być wiele. Za jeden z nich uznaje się  zachwianie relacji damsko-męskich, które do XIX wieku opierały się na tradycyjnym podziale ról oraz uległości kobiety wobec małżonka. Przełom w ustroju władzy zwany Restauracją Meiji, nadał kobietom m. in. prawa do żądania rozwodu czy dostęp do podstawowej edukacji. Kolejne znaczące zmiany nadeszły wraz z zakończeniem II wojny światowej – były to równość płci w świetle konstytucji i prawa wyborcze. Pomimo następującej popularyzacji feminizmu, Japonia nadal postrzegana jest jako kraj nierówności płciowej. Szczególnie tyczy się to zatrudnienia, objawiając się poprzez różnice w wynagrodzeniach oraz niechęć wobec pracujących matek. Same Japonki nierzadko odkładają życie prywatne z obawy przed ostateczną utratą pracy w momencie zajścia w ciążę. Niektóre brak partnera tłumaczą rozwojem kariery, a przede wszystkim wynikającymi z niego możliwościami samodzielnego zadbania o własne potrzeby. Wygodne, przyjemne życie, modne ubrania, rozrywki, wszystko staje się tymczasowym substytutem związku z mężczyzną. Kto by pomyślał? Pozostaje pytanie jak rozpatrywać nurt feminizmu w Japonii, czy jest to myśl wyrosła wśród japońskiej społeczności, czy raczej pomysł zapożyczony z Zachodu, zinterpretowany i dostosowany do Wschodniej rzeczywistości? Przykład Japonii przywodzi nam na myśl jeszcze jedną refleksję. Co jeśli społeczeństwo musi funkcjonować według pewnej harmonii, a zatem zrównywanie pozycji kobiet w społeczeństwie wymusza analogiczne zmiany u mężczyzn, ale na płaszczyźnie naturalnej. Mama zostaje bossem wielkiej firmy, tata stara się o dofinansowanie na sztuczną macicę, a polityka prorodzinna kwitnie.

Oczywiście hipotetyczna wina nie leży jedynie po stronie młodych Japonek. Płeć przeciwna wychodzi z założenia, że potencjalne partnerki są po prostu zbyt silne. Ze zjawiskiem syndromu celibatu łączy się bowiem pojęcie herbivore man, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza roślinożernego mężczyznę, natomiast w przenośni odnosi się do osobników nieasertywnych, obojętnych wobec potrzeb cielesnych, pozbawionych ambicji zakładania rodziny, angażowania się w stałe relacje, a także realizowania stereotypowej męskości. Według japońskiego filozofa Masahiro Morioka taki model zachowania spowodowany jest okresem pokoju i prosperity w Japonii po II Wojnie Światowej. To akurat dyskusyjne. Zdaniem innych wspomniana niechęć wynika z jeszcze innego zjawiska. Pokolenie urodzone w latach 60. i 70. swoje życie rodzinne opierało na tradycyjnym modelu wzbogaconym o pewnego typu dla XX wieku modyfikacje. Żona – strażniczka domowego ciepła i matka; mąż – agresywny samuraj biznesu (jap. Sarariman), w domu właściwie nieobecny. Być może dzięki takiej postawie Japonia znalazła się w czołówce najbogatszych i najlepiej rozwiniętych państw świata. Być może brak ojca w domu zakrzywił dzieciom obraz małżeństwa, a tym samym charakter relacji damsko-męskich. Pojawiła się tendencja do postrzegania małżeństwa jako mordęgi (jap. Mendokusai). Single, osoby samotne zyskały przywilej wolności, braku zobowiązań i presji.

Skoro wszyscy dookoła są samotni to czy samotność nie traci swojego pierwotnie pejoratywnego znaczenia? Społecznie akceptowane staropanieństwo (lub starokawalerstwo) powoli przyczynia się do zmiany struktury społeczeństwa. Ludzie żyją oddzielnie. Zarówno w aspekcie mentalnym, jak i cielesnym, co bezsprzecznie może mieć wpływ na rozwój zbiorowej seksualności. Zaraz obok tendencji małżeństwa mendokusai pojawia się niechęć do idei romantycznej miłości, a także postrzeganie seksu jako dosłownie niefajnego (ang. uncool). Chciałoby się rzec, że zupełnie odwrotnie niż w realiach europejskich.

Życie obok siebie wiąże się także z rozwojem technologii. O te chore media społecznościowe, okropne strzelanki i przepełnione złymi treściami ‘internety’  – takie zarzuty brzmią jak kiepski slogan, element kampanii oskarżającej Counter Strike’a o konflikt w Afganistanie lub The Sims o wzrost tendencji sadystycznych. Jednak pojęcie wirtualnej rzeczywistości w Japonii jest rozumiane i odczuwane inaczej niż na Zachodnim podwórku. W kulturze japońskiej granica między rzeczywistością i wyobrażeniem to zjawisko o wiele bardziej rozmyte i niekonkretne. Dowodem na to jest chociażby dużo większe niż w Europie czy Stanach zainteresowanie grami oferującymi wirtualną rzeczywistość. Massive multiplayer online game w wydaniu japońskim to już nie tylko przeniesienie relacji między graczami w rzeczywistość wirtualną, z podwórka na serwer, ale znalezienie samego substytutu dla otaczającej nas rzeczywistości, stworzenie wirtualnego życie. Przykładem jest typ gier bishōjo. Polegają one na interakcji gracza z atrakcyjnymi dziewczynami, oczywiście w stylistyce mangi i anime. Główna fabuła skoncentrowana jest wokół bohatera płci męskiej, którego zadaniem jest podejmować decyzje, wybierać odpowiednie wypowiedzi w konwersacji, a tym samym zdobywać punkty, odblokowywać obrazki i zacieśniać relacje z bohaterkami. Nie wszystkie gry zawierają aspekt pornograficzny.  Istnieje oczywiście oddzielna kategoria zwana przez Japończyków eroge, która bez ogródek przechodzi do meritum sprawy. Co ciekawe zawartość tego typu rozrywek regulowana jest przez System Oceniania Gier Komputerowych (Ethics Organization of Computer Software) ze względu na restrykcyjne japońskie prawo. To z kolej zabrania pokazywania genitaliów oraz owłosienia łonowego.

Zdaniem niektórych ograniczenia dotyczące nagości zupełnie niezwiązane z przemysłem pornograficznym wprowadzone na początku XXI wieku w sferę mediów publicznych również znacząco przyczyniły się do zmiany w postrzeganiu seksu. Stał się on w wielu przypadkach po prostu… jednoosobowy. Miłość do gadżetów i najnowocześniejsze technologie umożliwiły stworzenie akcesoriów i pozwoliły na wykluczenie ingerencji osób drugich, trzecich itd… Być może japoński kryzys małżeński oraz moda na seksualną samotność są jedynie kaczką dziennikarską, nakręconą przez ciekawskie media z Zachodu i nijak wiążą się z kryzysem demograficznym istniejącym w większości krajów rozwiniętych. Warto jednak zastanowić się nad tym czy nie jest to cicha aluzja, że rozwój gatunku ludzkiego nie może trwać w nieskończoność. Im bliżej nam do niezależności od natury, tym gorzej dla woli przetrwania.

Komentarze
Komentarze do:

"Moda na samotność"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję