Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Miłość „good enough”?

milosc2

graf. Urszula Zabłocka

„Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje (…)” – słowa św. Pawła z Tarsu z I Listu do Koryntian bardzo często możemy usłyszeć przy okazji zawierania chrześcijańskiego sakramentu małżeństwa. Zawsze zastanawiało mnie, jak pogodzić to wezwanie do idealnej miłości, z trudami i przeciwnościami codziennego życia. Jak grzeszny z natury człowiek, może odrzucić całkowicie swój egoizm i czy to właśnie wiara w ten transcendentny wymiar miłości (bez znaczenia, jakiego jesteśmy wyznania, jakie są nasze poglądy) stanowi jedyną gwarancję przetrwania związku dwojga ludzi.

Badania psychologów nie są optymistyczne. Wyróżnili oni 5 naturalnych faz trwania związku: zakochanie, romantyczne początki, związek kompletny, związek przyjacielski oraz związek pusty. Poszczególne jego etapy różnicuje obecność oraz natężenie 3 podstawowych składników miłości: namiętności, intymności oraz zobowiązania.1 W zakochaniu dominującym elementem jest namiętność utożsamiana z mieszaniną bardzo silnych emocji (tęsknotą, pożądaniem, zazdrością), objawiających się fizjologicznym pobudzeniem organizmu. Namiętność wielokrotnie bywa porównywana z uzależnieniem. Jej dynamikę charakteryzuje: bardzo szybki wzrost natężenia (występuje tu mechanizm dodatniego sprzężenia zwrotnego), gwałtowny spadek z krótką stabilizacją na niższym poziomie, aż do ostatecznego zaniku. Zanim to jednak nastąpi związek przejdzie jeszcze dwie kolejne fazy: romantycznych początków, gdzie do namiętności dołączy intymność oraz związku kompletnego, składającego się ze wszystkich elementów miłości: namiętności, intymności oraz zobowiązania. Intymność w związku odpowiedzialna jest za poczucie bliskości, szczęścia, wzajemnego zrozumienia, wsparcia oraz poszanowania. Zanik intymności stanowi początek ostatniej fazy, czyli związku pustego. Obecny w niej składnik miłości, jakim jest zobowiązanie, podlegający świadomej decyzji, w każdej chwili, może zostać wycofany, co jest równoznaczne z całkowitym rozpadem relacji. Możemy wnioskować zatem, że miłość dwojga ludzi, pozostawiona „sama sobie”, ostatecznie musi się skończyć. Nadzieją pozostaje trwanie w związku przyjacielskim, który jest najdłuższym, wciąż dającym satysfakcję etapem.  Jego podtrzymanie wymaga od partnerów wiele pracy i wysiłku, bowiem nie może on już liczyć na energię pochodzącą z namiętności, która do tej pory stanowiła istotny procent jego siły napędowej.  Główną misją staje się pielęgnowanie intymności, na którą „polują”: egoizm, brak tolerancji i wsparcia, nuda, problemy materialne, agresja (nie tylko fizyczna!) oraz zdrada. Musimy zachować ostrożność. Pomimo przekonania, że nasze postępowanie wynika z troski o dobrą relację, nie zawsze jego efekt przynosi pożądany rezultat. Istnieje bowiem szereg „pułapek intymności”, które sabotują nasze działania:

Systematyczne nagradzanie
Dla osób pozostających w związkach, istotne jest poznanie sposobów sprawiania przyjemności drugiej osobie. Bez względu na to, czy zdecydujemy się na mówienie komplementów, dawanie upominków czy wyręczanie w nielubianych obowiązkach, warto zastanowić się jak silnie obciążające będą dla nas te zachowania. Wysoka wartość nagradzająca takich działań dla partnera z czasem może ulec znacznemu spadkowi. Zgodnie z mechanizmem habituacji (przyzwyczajenia), partner nie tylko przestanie doceniać nasz trud i wysiłek, co może spotęgować naszą frustrację, ale również dużo silniej odczuwać jakiekolwiek zaniedbanie z naszej strony. Nie bez powodu mówimy, że nikt nie jest w stanie zranić nas tak bardzo, jak najbliższa osoba. Jak zatem postępować, by nie popaść z jednej skrajności w drugą? Zachowania wymagające od nas wysokich nakładów (emocjonalnych, materialnych itp.) warto praktykować w sposób nieregularny, niespodziewany. Zwiększamy wówczas szansę, że nasz wysiłek zostanie odpowiednio doceniony przez partnera, co z kolei wzmocni naszą chęć do podejmowania takich działań w przyszłości.

Poczucie obowiązku
Traktowanie związku oraz miłości jako obowiązku wynikającego z nakazu kulturowego czy moralnego przyczynia się do osłabienia motywacji wewnętrznej. Ludzie wykazują tendencję do poszukiwania sensu swojego zachowania najpierw w czynnikach narzuconych z zewnątrz, dopiero później tych pochodzących z wnętrza (np. przyjemność z samego faktu wykonywania jakiejś czynności) i na ogół poprzestają na tych pierwszych. Miłość i jej okazywanie z natury są uczuciem silnie nagradzającym. Kiedy jednak skoncentrujemy się na motywacji zewnętrznej – poczuciu obowiązku (np. wynikającego z posiadania dzieci), możemy stwierdzić, że jest to czynnik w zupełności wystarczający. Co prawda, pozostaniemy w związku, ale to, co kiedyś było dla nas wartością samą w sobie, stanie się kolejnym zadaniem do wypełnienia.

Święty spokój to podstawa
Unikanie konfliktów możemy przyrównać do zjadania kawałka czekolady w chwilach emocjonalnego napięcia. Przynosi ono natychmiastową gratyfikację, jednakże nie usuwa źródła problemu. Z czasem ludzie stają się sobie coraz bardziej obojętni, nie znają siebie, nie mają wypracowanych wspólnych strategii radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych.

Sprawiedliwość musi być
Związek dwojga ludzi możemy przyrównać do transakcji handlowej. Jesteśmy w nim szczęśliwi, dopóki nasze subiektywne poczucie, że to, co dajemy, jest odwzajemniane przez drugą osobę (nie musimy się martwić o bilans zysków i strat). W przypadku załamania tej równowagi, istnieje tylko jedno rozwiązanie umożliwiające utrzymanie relacji: odpowiedzieć pozytywną reakcją na negatywne zachowanie partnera. W innym wypadku, możemy doprowadzić do serii zachowań odwetowych typu „oko za oko, ząb za ząb”. Oczywiście, istnieje ryzyko, że nasza dobra wola oraz rezygnacja z rewanżu, pogłębi tylko egoistyczną postawę drugiej osoby. Wówczas sami musimy zdecydować, gdzie będzie przebiegać granica naszej pokory.

Na intymność, stanowiącą najważniejszy składnik związku przyjacielskiego czeka wiele zagrożeń.  Jej podtrzymanie wymaga od partnerów wiele wysiłku, pokory, wyrzeczenia się egoizmu. Ale czy dla ludzi XXI wieku, wychowanych w kulcie miłości romantycznej (spontanicznej, nie wymagającej myślenia ani świadomego oddziaływania, pełnej pasji i erotyzmu) taka miłość „good enough” wystarczy?

Bibliografia:
Wojciszke, B.(2013). Psychologia miłości. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Komentarze
Komentarze do:

"Miłość „good enough”?"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję