Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Kontrola – niezbędny składnik w byciu freelancerem

Czyli o tym, że chilloucik to my mamy na deser. 

Bycie freelancerem kojarzy się ze swobodą, możliwością rozporządzania swoim czasem i korzystaniem z nadarzających się okazji. np. na jakąś podróż. Racja, ale to bardzo nieliczne momenty – takie nagrody za zwarcie i gotowość. Podstawą działalności freelancera jest kontrola. Co i kogo należy kontrolować?

graf. Aleksandra Zieniuk

Najbardziej – kontrola siebie

Swoje chcenie i niechcenie, wenę, chęć (np. na dostrzeganie potencjału współpracy) i profesjonalizm. Kiedy jest się swoim własnym szefem, trzeba oczekiwać od siebie znacznie więcej. W dużej mierze to ty masz wpływ na wysokość swoich zarobków, atmosferę podczas pracy i to, czy wciąż robisz wszystko zgodnie ze swoją misją, czy już po łebkach. Niezbędna jest umiejętność planowania, a także ustalania priorytetów. Możesz odpoczywać oglądając seriale pod kocem, ale w tym samym czasie ktoś może ci sprzątność zlecenie sprzed nosa. Bycie freelancerem to osiągnięcie złotego środka pomiędzy nadążaniem za zleceniami, a poczuciem, że może się wszystko, a nic nie musi. Kiedy jesteś osobą początkującą, masz oczy dookoła głowy i sądzisz, że nie ma takiej rzeczy, na którą nie możesz mieć wpływu. Miotasz się więc, tracąc resztki entuzjazmu. Kiedy już wypracujesz sobie markę i masz możliwość decydowania o tym, z kim, jak i za ile pracujesz – ogarnia cię uczucie przeładowania i zamiast wybierać te najlepsze zlecenia, wycofujesz się w imię nabrania dystansu. I tracisz. Na jakości, na sprężystości.

Po części – kontrola swoich klientów i środowiska

Bez znajomości aktualnych trendów, stawek i wymogów względem kogoś takiego jak ty, daleko nie zajedziesz. Chyba, że jesteś ikoną branży. W przeciwnym razie uznają cię za szaleńca, wyceniającego się nierównomiernie do przewidywanych rezultatów, które obiecujesz osiągnąć. Bycie freelancerem wymaga od ciebie doskonałej znajmości sytuacji i potrzeb klientów oraz nastrojów wśród swojej konkurencji. Dzięki temu możesz wyczuć moment, zaprojektować sobie niszową usługę, coś odkryć. Tak, to trudna umiejętność – zbliżyć się do „wroga” jakimi są ludzie zarabiający na życie tak samo jak ty. Obecność w strukturach networkingowych (nawiązywanie kontaktów) wymaga nie lada taktu i wyczucia. Wiara w te same idee, zbliżony styl pracy i miłość do wolności – zbliżają ludzi. Jeśli trafisz na odpowiednich, możesz nawet coś z nimi stworzyć, wypracować – połączyć siły. Mi się to zawsze udaje. Myślę, że to kwestia czystych intencji, intuicji i otwratych kart. Rzadko kiedy jesteśmy sami na freelancerskim boisku, połączenie mocy przerobowych zwiększa zasięg dotarcia do potencjalnych klientów i zwiększa poziom motywacji.

graf. Aleksandra Zieniuk

Jakość i kondycję swojej marki

Tobie się może wydawać, że jest wyśmienicie. Pracujesz sobie (w schronieniu przed światem w jakiejś chatce przy lesie, albo mając możliwość wychodzenia co wieczór i spania do południa) i jakoś to się kręci. Przyjaciele chwalą twoje projekty, nie masz zaległych rachunków, a nawet od czasu do czasu możesz pozwolić sobie na coś szczególnego (np. podróż na Cyklady – jak ja). Do tego klienci, którzy cię cenią, wysyłają ci na tyle pracochłonne zlecenia, że zaprzestajesz szukać nowych. Przez to twoja marka staje się nieuaktualnianym strachem na wróble, z brandingiem, który już nawet nie pasuje do tego, czym się trudnisz. Tak było ze mną – niespójność, niejasna oferta, takie zapyzienie. Tylko uczucia, które wzbudzała marka, przekonywały klientów do rozpoczęcia współpracy.

Freelancerem jesteś dla siebie – to fakt, daje ci to pole do popisu. Ale nie możesz zapominać, że gdy wchodzisz między jakieś wrony – musisz krakać tak jak one. Wybrzmiewać profesjonalnie, być osobą wiarygodną i budzić zaufanie. Freelancing to nie jest bunt na „prawdziwą” (etatową) pracę. To nie jest droga ucieczki, nikt się tobą nie zaopiekuje na końcu drogi. To nie jest wyjście dla ludzi, dla których „nie ma pracy po studiach”. Freelancing to wybór. Sposób na życie żądający od ciebie wytrwałości, zaangażowania i dyscypliny, w przeciwnym razie kawę ze ‚Starbunia‘ będziesz oglądać tylko przez szybę, a jej koszt przeliczać na bochenki chleba. Cokolwiek robisz, twoja marka powinna komunikować autentyczne wartości i ukazywać niezakłamany proces twórczy. Klient nie może odczuć, że zajmujesz się czymś tylko dlatego, że jesteś niereformowalnym hipisem (albo zmęczonym życiem entuzjastą kopania ogródka). Jego obchodzą tylko jego cele i to, czy ty potrafisz je osiągnąć.

Kontrola do duże słowo. Jeśli rozłożysz je na nadążanie, sprawdzanie, trzymanie ręki na pulsie i realizowanie swojej misji, praca będzie ci szła przyjemniej.

Z życzeniami przyjemnej pracy,
Justyna.

Komentarze
Komentarze do:

"Kontrola – niezbędny składnik w byciu freelancerem"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję