Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Koncert życzeń – recenzja spektaklu

Według poety Jana Twardowskiego „są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie”. Można przypuszczać, że tak też stało się z główną (i jedyną) bohaterką spektaklu „Koncert życzeń” w reżyserii Yany Ross. Około pięćdziesięcioletnia kobieta (Danuta Stenka) – stenotypistka, otoczona urządzeniami, efektownymi reklamami i opakowaniami, walczy ze swoją samotnością. Spektakl opiera się na przedstawieniu wizji jednego z wielu samotnych wieczorów kobiety. Bohaterka, jak co dzień, wraca z pracy do domu, wyjmuje zakupione produkty, sprząta, robi pranie, zjada kolację, przygotowuje się do snu – towarzyszy temu wszystkiemu monotonia, stereotypowość, nadmierna pedanteria i zorganizowanie. Szara, zwykła codzienność, do której bohaterka już się przyzwyczaiła, ale z którą mimo wszystko się nie pogodziła, przepełniona jest brakiem nadziei, że kolejnego dnia coś się odmieni.

fot. K.Schubert / TR Warszawa

fot. K.Schubert / TR Warszawa

Jedyny głos, jaki możemy usłyszeć w czasie spektaklu, to głos prowadzącego (Wojciech Mann) wieczorną audycję radiową „Koncert życzeń”, której słucha nasza bohaterka. W audycji, poza kilkoma muzycznymi utworami, przedstawiono wybrane mniej lub bardziej udane historie miłosne słuchaczy. Audycja wyzwala w kobiecie skrajne emocje, dominują jednak żal, smutek, tęsknota. Powracające wspomnienia, które bez wątpienia kiedyś sprawiały radość bohaterce, teraz doprowadzają ją jedynie do rozpaczy.

Samotność, na którą skazana jest bohaterka, rekompensowana jest poprzez codzienne oglądanie programu o rodzinie Kardashianów, a także poprzez grę w Simsy. Stworzone postacie mogą nawiązywać do przeszłości kobiety. Bohaterka kontroluje, choć nie zawsze z sukcesem, stworzony przez siebie świat, żyje nim –  nie mogąc odnaleźć się i w pełni korzystać ze świata rzeczywistego – przeżywa swoje życie w świecie wirtualnym.

Znany nam wszystkim aktor Robin Williams powiedział: „myślałem, że najgorsze w życiu to być samotnym. Tak nie jest. Najgorsze w życiu to być z ludźmi, którzy sprawiają, że czujesz się samotny”. Społeczeństwo, w którym żyje kobieta, także nie pomaga jej w rozwiązaniu problemów, skazując na odosobnienie i izolację, jej pojedyncze istnienie ginie gdzieś wśród współczesnego pośpiechu, nikt nie interesuje się jej losem, a odłożony na półkę telefon dawno nie dzwonił i długo pewnie nie zadzwoni. Znaczenia temu wszystkiemu dodatkowo nadaje niestandardowa scena, która ma kształt kwadratu, a widzowie nie siedzą, tylko stoją, chodzą, zmieniają pozycję i to oni decydują, z której strony będą obserwować to, co dzieje się w mieszkaniu bohaterki. Za niewidzialnymi ścianami odgrywa się codzienność, tragiczna codzienność, którą mogłaby odmienić obecność drugiego człowieka, ingerencja „widza”. Ale czy ktokolwiek odważy się na taki ruch? Czy kogokolwiek interesuje życie zwykłej kobiety? Kobiety takiej jak my… Zawsze łatwiej obserwować, oceniać, niż w pełni uczestniczyć w czyimś życiu.

fot. K.Schubert / TR Warszawa

fot. K.Schubert / TR Warszawa

W spektaklu bohaterka nie wypowiada ani jednego słowa, a ma się wrażenie jakby zostało powiedziane wszystko. Ekspresyjność aktorki sprawia, że widzowie czują i widzą wszystko. Jednakże oni, tak jak ludzie otaczający każdego dnia nas i bohaterkę, towarzyszący nam w codziennych czynnościach – słyszą, ale nie słuchają, patrzą, ale nie widzą…

Spektakl, którego premiera odbyła się w styczniu 2015 roku, powstał w koprodukcji TR Warszawa, nowohuckiego Teatru Łaźnia Nowa i Festiwalu Boska Komedia na podstawie tekstu niemieckiego dramatopisarza Franza Xaviera Kroetza.

Komentarze
Komentarze do:

"Koncert życzeń – recenzja spektaklu"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję