Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Kocham cię ciało!

Nasze ciało jest ważne tak samo jak dusza. Wbrew opiniom, że wartościowe jest tylko to, co wewnętrzne i duchowe, a to, co na zewnątrz – płytkie i bez znaczenia. W Centrum Nauki Kopernik zakończył się niedawno Festiwal Przemiany poruszający temat Pokusy Nieśmiertelności. Na niewielkiej wystawie towarzyszącej festiwalowi można było zobaczyć pracę Agi Haines, artystki której tematem zainteresowań jest właśnie ciało. Jej praca zaskakiwała. Patrząc z daleka, widoczna była tylko zewnętrzna obudowa gabloty, dopiero podchodząc bliżej, nagle i niespodziewanie ukazywały się wewnętrzne organy przedstawione w sposób niezwykle realistyczny. Jak gdyby przed chwilą wyjęte z żyjącego organizmu. Praca stanowiła „spekulację na temat możliwości bioinżynierii, która w przyszłości pozwoli nam być może na łączenie komórek różnych organizmów w taki sposób, aby stanowiły one żywe systemy.”[1] Artystka zaprezentowała trzy organy będące mutacjami komórek zwierzęcych, które wszczepione do ludzkiego organizmu, mogłyby na przykład ostrzegać przed zbliżających się zawałem. Zarówno ta praca, jak i cała twórczość Agi Haines zmusza do refleksji, czym właściwie jesteśmy i czy rozwijając w nieskończoność naukę, która pozwala w sposób sztuczny zmieniać nasze ciała oraz ich funkcje, nadal pozostaniemy sobą, nadal ludźmi?

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

W naszej kulturze dominuje pogląd o odrębności ciała i umysłu, w którym umiejscawiamy duszę. Uważamy, że ciało umiera, a dusza wciąż pozostaje żywa. Ale czy może istnieć jakieś ciało bez umysłu lub umysł bez ciała? Często określamy naszą wartość umysłem, pozbawiając ciało znaczenia. To doprowadza do katowania ciała dietami, obciążania nadmiernym, ekstremalnym wysiłkiem i deformowania operacjami plastycznymi. Z drugiej strony równie mocno odmawiamy jakiegokolwiek dbania o nie – obciążając nieumiarkowanym jedzeniem, które nas nie karmi, ale napycha, brakiem ruchu, niedoborem snu oraz brakiem troski.

Idąc za słowami Wojciecha Eichelbergera, że „[ciało] jest bliżej wzniosłości i świętości niż przesiąknięty fałszywymi poglądami umysł”[2], można tej duchowości doświadczyć w sposób niezwykle prosty. Wystarczy przytulenie drugiego człowieka. Jeśli jest nam bliski jak matka lub ojciec, przyjaciel, małżonek, brat lub siostra, przytulmy się w najprostszy z możliwych sposobów. Bez zagadywania, a więc w milczeniu, bez wykonywania ruchów, a więc trwając tylko w dotyku. Swobodne i proste przytulenie. Pozwólmy sobie poczuć ciało drugiego człowieka, jego ciepło, energię, która płynie w naszym kierunku oraz poczuć to, co wypływa z nas. Odważnie, z dobrymi intencjami, ale ze spokojem i otwartością na wszystko, co się wydarzy.

To z pozoru łatwe „ćwiczenie” dla wielu osób, które mają silne blokady, może stać się niewykonalne nawet w najbliższej relacji. Owszem, przytulamy się na powitanie i pożegnanie, ale towarzyszy temu sporo różnych ruchów i słów, które wychodzą na pierwszy plan, a sam dotyk staje się niezauważanym gestem. Niektórzy nie doświadczają czułości na co dzień i w takim przytuleniu mogą odczuwać wzruszenie, ale też strach, odepchnięcie czy chłód. To pokazuje, że „duchowość jest tak naprawdę życiem naszych ciał.”

Duchowość ciała nie jest odkryciem współczesnej psychologii, ale już w starożytności, w takich systemach filozoficznych jak joga, widziano związki między ciałem i umysłem. Joga będąc medytacją w ruchu, pozwala na docieranie do umysłu poprzez ciało i do ciała poprzez umysł. Choć jest to złożony i bogaty system, jego podstawą staje się odpowiednia praktyka asan. Osoby regularnie praktykujące znają uczucie otwierania się ciała na emocje. Gdy nie uświadamiamy sobie własnych uczuć i spychamy je do podziemi udając, że ich nie ma, tworzą się w naszym ciele blokady. W naszych mięśniach niczym zastygnięte w bursztynie owady, zamrożone zostają wszystkie trudne emocje jak złość, gniew, strach, smutek, ale też niewypowiedziana wdzięczność czy miłość. Regularna i uważna praktyka jogi pozwala te blokady uwolnić i wypuścić niczym motyle wszystko, co zastygło. Dlatego zdarza się, że podczas praktyki osoby płaczą, wzruszają się, odczuwają złość czy strach.

Duchowością ciała zajmował się i szeroko o tym pisał Alexander Lowen (1910 – 2008), amerykański psychiatra i psychoterapeuta. W książce Depresja i ciało pokazuje, jakich uczuć doświadczamy, gdy energia swobodnie płynie przez nas, gdy nie blokujemy się i nie wypieramy emocji. Gdy jednak nasze ciała usztywnione i twarde nie mają energii, stają się martwe. „Tłumienie (…) uczuć poprzez chroniczne napięcia mięśni buduje lodowy mur, który więzi serce i uczucie miłości. Swoim więźniem czyni również ducha” [3]. I dalej „pojęcie «złamanego ducha» nie jest metaforą czy terminem ukutym przez psychologów. Oddaje ono raczej fizyczną rzeczywistość w ciele jednostki. Jestem przekonany, że każda osoba, której duch został złamany, nosi w sobie stłumioną wściekłość zamkniętą w napięciu mięśni górnej części pleców i barków. Napięcie to możemy dostrzec jako załamanie naturalnej linii pleców, jako przesadną wypukłość poniżej barków albo też w dolnej części pleców, jako lordozę.”[4] Przytoczone fragmenty wskazują na to jak silny jest związek tego, co duchowe z tym, co materialne i manifestujące się poprzez ciało.

Ciało zawsze mówi do nas o nas. A jednak tak trudno nam dopuścić je go głosu. Lowen twierdził, że „[pacjenci] czują, że ciało ich zdradzi. Nie ufają mu i nie pokładają w nim żadnej wiary. Boją się, że jeśli ciało dojdzie do głosu, to obnaży ich słabość, zdyskredytuje ich pretensje, ujawni ich smutek i da upust złości. Owszem, tak się stanie. Ciało zburzy fasadę, którą człowiek wznosi, by ukryć swoje prawdziwe ja – przed samym sobą i przed światem. Ale jednocześnie otworzy przed nim nową głębię egzystencji i uczyni jego życie tak bogatym, że w porównaniu z tym wszystkie skarby świata wydadzą się niczym”[5].

Innym terapeutą, który poświęca uwagę ciału jest dr Arnold Mindell. „Wprowadził on do swojej praktyki pojęcie «śniącego ciała» i rozszerzył w ten sposób jungowską pracę ze snami na pracę z ciałem. W kolejnych latach rozwinął własną metodę pracy, która obejmowała nie tylko sny i ciało, ale także pracę z ruchem, z relacjami i ze światem (…) Intencją Arnolda Mindella było stworzenie takiego sposobu pracy, który nie wykluczałby żadnego ludzkiego doświadczenia, a poprzez rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów, prowadził do życia zgodnego z naturą danej osoby i pełnego korzystania przez nią z tego kim jest.”[6]

Ciało źle traktowane zarówno narcystycznie jak przedmiot, ale też całkowicie zaniedbywane, odpłaca nam się tym samym. To jak traktujemy swoje ciała jest wyrazem tego, jak traktujemy siebie samych. Zaniedbane ciała mówią do nas przez choroby, tak jakby nasze głębokie ja krzyczało do nas i domagało się uwagi, a za narzędzie komunikacji służyło mu właśnie ciało.

Za bohaterów uważamy ludzi, którzy ignorują sygnały płynące z ciała. Sportowcy, którzy walczą o medale mimo poważnych kontuzji, stają się dla nas wzorami do naśladowania, chociaż ich ciała mówią: „Dosyć! Nie chcę!”. Nasza kultura nie docenia tych, którzy troskliwie zajmują się sobą, czasem uważamy ich za miękkich i tych, co się poddają. Ale bezkarnie nie można niszczyć ciała, ponieważ to, co robimy sobie sami i tak do nas wraca.

Ważne dla jakości życia staje się to, byśmy usłyszeli swój głos płynący z ciała i odpowiedzieli na niego prostymi metodami jak ruch fizyczny, wartościowe jedzenie, sen, higiena, dotyk drugiej osoby. Nie pomoże zażycie pigułki na wszelkie dolegliwości, o czym uparcie przekonują nas reklamy leków. Tu potrzebna jest autentyczność z samym sobą.

[1] Opis pracy prezentowanej podczas wystawy W Centrum Nauki Kopernik, wrzesień 2016 r.
[2] Strona magazynu Zwierciadło
[3] Alexander Lowen Duchowość ciała, Jacek Santorski & CO Wydawnictwo 1994, s. 79
[4] Ibidem, s. 80
[5] Aleksander Lowen, Depresja i ciało, Wydawnictwo Czarna Owca 2012, s. 282
[6] Strona ośrodka terapii małżeńskiej Nowe Wzorce

Komentarze
Komentarze do:

"Kocham cię ciało!"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję