Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Kobieta silna – wywiad z Agatą Wiktorią Śmierzyńską

Agata Wiktoria Śmierzyńska – prezeska Fundacji Anioły Kultury, inicjatorka projektów „Narodzić się na nowo” oraz „Kobiety i dzieci w ogniu wojny”.  W przeszłości głęboko doświadczona przez życie, przez co jej celem nadrzędnym jest pomaganie matkom pozostającym w najtrudniejszych sytuacjach życiowych, szczególnie ofiarom wojny i terroryzmu. Prywatnie – szczęśliwa mama trójki dzieci, którą mam przyjemność znać osobiście. W wywiadzie zapytałam Agatę, jak udało jej się przezwyciężyć poważny kryzys życiowy, a także zdobyć siły na to, by z zaangażowaniem i determinacją pomagać innym. 

Źródło: aniolykultury.pl

Adrianna Anna: Z czym kojarzy ci się słowo: „odrodzenie”?

Agata Wiktoria Śmierzyńska: Kiedy dziś rano spojrzałam za okno i zobaczyłam pierwsze, wiosenne promienie słoneczne po szarej i ciemnej zimie to poczułam, że tak – to właśnie jest odrodzenie. To, co było martwe lub też poddało się hibernacji, na nowo narodziło się do życia, obudziło i rozkwitło.

AA: Czy kiedykolwiek miałaś wrażenie, że „odrodziłaś się na nowo”?

AWŚ: O tak. Zdecydowanie. W moim życiu było kilka takich momentów. Pierwszy taki ważniejszy moment to czas, kiedy miałam szesnaście lat. Ktoś skonfrontował mnie wtedy z możliwością odrodzenia duchowego. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że takie istnieje, i że ja go potrzebuję. Następnym takim momentem, bardzo trudnym, było odradzanie się po decyzji odejścia z domu pełnego agresji. W 2008 roku wraz z dziećmi, w tym półtorarocznym synkiem, znalazłam się na ulicy… bez żadnych środków finansowych, bez perspektyw na wynajęcie mieszkania…

Źródło: aniolykultury.pl

AA: Co sprawiło, że zaczęłaś się podnosić?

AWŚ: Dzieci. Moją motywacją zawsze były dzieci. W destrukcyjno-uzależniającej relacji, w jakiej się znalazłam, dzieci były jedynym bodźcem, by się nie poddać.

AA: Jak zacząć „się odradzać”?

AWŚ: Człowiek jest częścią natury ale nie tylko. Jest również częścią rzeczywistości duchowej. To, co jest naturalne nie zawsze ma wpływ na to, co duchowe, ale zależność odwrotna przebiega zawsze. Dlatego odrodzenie duchowe powinno być pierwsze.

AA: Czy można poradzić sobie samemu, czy ważna jest pomoc innych?

AWŚ: Jeśli mówimy o odrodzeniu duchowym, jako priorytetowym, to źródło pomocy również powinno pochodzić z tego obszaru. Osobiście doświadczyłam Boga jako Ojca – co dla zranionych kobiet jest niezwykle ważne. Zdecydowanie większość złych decyzji, jakie kobiety podejmują w życiu bierze się z braków albo z niedostatecznego okazywania miłości przez ich rodzonego tatę – jego nieobecność, brak aktywności. Tego rodzaju duchowa relacja uleczyła mnie, wyzwoliła z wszelkich moich obaw i dała głębokie poczucie wartości.

AA: Proszenie o pomoc jest siłą czy słabością?

AWŚ: To zależy. Może odwrotnie: czasami nie proszenie o pomoc to siła, a czasami słabość wynikająca np. z dumy. Mnie to przychodziło zawsze z ogromną trudnością. Być może dlatego tak długo tkwiłam w związku, który mnie niszczył. Nie skarżyłam się, próbowałam unieść sama konsekwencje moich decyzji, gdyż odpowiedzialność uważam za cechę fundamentalną człowieczeństwa. Ale kto nie umie brać, nie umie też dawać. Żyjemy w społeczeństwie i potrzebujemy siebie nawzajem. Silniejsi powinni podtrzymywać słabszych. Ale ci słabsi z kolei, powinni zrobić wszystko, aby znaleźć się w procesie prowadzącym ich do tego samego miejsca, w którym są silniejsi. Oczywiście, są też osobowości pasożytnicze,  roszczeniowe. Niszczą one relacje między silniejszymi i słabszymi, gdyż powodują nieufność u tych pierwszych i brak rozwoju u tych drugich. Mimo tego, gdy kobiety czują, że im lub ich dzieciom dzieje się krzywda – powinny szukać pomocy. A ludzie ustabilizowani życiowo, moim zdaniem, poprzez swoją stabilną pozycję w społeczeństwie powinni im pomóc.

Źródło: aniolykultury.pl

AA: Jak to się stało, że założyłaś Fundację Anioły Kultury? Czy ktoś ci pomagał?

AWŚ: Ze względu na to, czego sama doświadczyłam – bardzo pragnęłam pomagać kobietom i dzieciom w sytuacji trudnej, nawet gorszej niż była moja własna. Fundacja działa w Polsce, a także na Bliskim Wschodzie. Myślę, że każde początkowe dzieło rodzi na początku dystans, szczególnie kiedy jest niestandardowe i odważne. Nie było więc zbyt wielu kibicujących. Ale z czasem – kiedy przetrwało pierwsze próby czasu – sytuacja się zmieniła. I tak właśnie jest z Fundacją Anioły Kultury. Nie ma stagnacji. Od początku jej powstania rozwija się i wciąż narasta grupa sympatyków oraz pomocników.

AA: Czym zajmuje się twoja organizacja?

AWŚ: Fundacja Anioły Kultury unosi się na dwóch skrzydłach. Pierwsze z nich to programy społeczne. Mamy dwa główne projekty. „Kobiety i dzieci w ogniu wojny” to projekt adresowany do kobiet i dzieci z obszaru objętego lub zagrożonego wojną. Natomiast „Narodzić się na nowo” dotyczy pomocy polskim rodzinom niepełnym. Mamy też dwa programy – Adopcję Serca i Wolontariat. Drugim skrzydłem Aniołów są studia nad kulturą, czyli badanie związków między kulturą a społeczeństwem, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet i dzieci.

AA: Co może pomóc osobom takim jak ty, działającym społecznie?

AWŚ: Informacja. To jest chyba rzecz najcenniejsza we współczesnym świecie. I jednocześnie zła informacja oraz jej zalew są czynnikami destabilizującymi i ogłupiającymi. Potrzebujemy przekazu dobrej informacji… więc jeśli informacja o fundacji Aniołów jest dla was dobrą informacją – najbardziej pomoże nam podawanie jej dalej. Wówczas na pewno znajdą się ci, którzy w specyficznych obszarach Fundacji znajdą miejsce dla siebie. Jak rozróżnić złą informacje od dobrej informacji? To proste. Zła informacja powoduje, że nasze konformistyczne tylnie poduszki wciskają się jeszcze bardziej w fotele przed szklanymi ekranami – ale wystarczy podać dalej dobrą informację, a fotele pozostają puste!! Ludzie dobrej woli istnieją! Trzeba ich tylko znaleźć, a wy możecie nam w tym pomóc.

Źródło: aniolykultury.pl

AA: Masz jakieś rady dla osób z pomysłem, które chciałyby założyć Fundację?

AWŚ: Zacznijcie od pomagania tym, którzy już je założyli. Zacznijcie od najprostszych rzeczy, od pochylenia się nad człowiekiem na ulicy, od zapytania kogoś, kto już coś buduje „w czym pomóc”. Oczywiście, ważne jest to, aby rozeznać czy ktoś buduje własne ambicje, czy odpowiada po prostu na potrzeby. Zdecydowanie tych pierwszych będzie więcej. Ci drudzy zazwyczaj odradzają się z własnego bólu. Byli martwi, a ożyli. Przeszli przez odrodzenie. Znają z autopsji miejsce, w których są ci, którym chcą pomóc. Takich ludzi warto szukać. Bywa, że i oni zapominają kim byli. Ale to jedyna właściwa droga według mnie. W najprostszych rzeczach sprawdza się nasze serce, nasza postawa, czy naprawdę chcemy pomagać. Prawdziwe pomaganie wiąże się także z ceną do zapłacenia. Jest to cena własnego komfortu, wygody, pochlebnej opinii… Świat nie żyje wartościami tego typu, gdyby żył, czy nie byłby inny?

AA: Niedawno o twoich działaniach mogliśmy usłyszeć w audycji Polskiego Radia „Kobiety Sukcesu, Kobiety Biznesu”. Czujesz, że osiągnęłaś sukces?

AWŚ: Na naszej lodówce w domu wisi magnez z takim napisem: „Droga do sukcesu jest zawsze w budowie”. Uczę przez to swoje dzieci, że z jednej strony nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia, a z drugiej – nie ma takiego miejsca, które pozwałoby na pełną satysfakcję i laury. Natomiast sukcesem, z którym mogę się całkowicie zidentyfikować jest siła, która spowodowała, że nigdy się nie poddałam, choć byłam w ekstremum.  

Komentarze
Komentarze do:

"Kobieta silna – wywiad z Agatą Wiktorią Śmierzyńską"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję