Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Iloraz inteligencji nie jest wzorcem metra z Sèvres

inteligencja_wywiad_72

graf. Urszula Zabłocka

Kiedy myślimy o inteligencji, w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl poziom IQ – im wyższy, tym lepiej. Jest ona jednak dużo bardziej złożonym zjawiskiem. Z jednej strony możemy mówić o inteligencji płynnej – ogólnym potencjale umysłowym, mającym uwarunkowania biologiczne. Z drugiej strony posiadamy także inteligencję skrystalizowaną, która kształtuje się poprzez doświadczenia, dzięki czemu mamy wpływ na jej poziom. Powszechnie uważa się, że inteligencja gwarantuje nasz życiowy sukces. Czy faktycznie tak jest? O zagadnieniu inteligencji rozmawiamy z profesor Anną Matczak.

Joanna Niedziela: Wielu ludzi kojarzy inteligencję z wiedzą, czy to słuszna intuicja?
Anna Matczak: Nie do końca, chociaż coś jest na rzeczy. Można powiedzieć, że wiedza jest do pewnego stopnia produktem inteligencji. Inteligencja ułatwia zdobywanie wiedzy, ułatwia jej wykorzystywanie – w tym sensie związek istnieje, ale nie są to pojęcia tożsame.

Malwina Zielińska: Czym właściwie jest inteligencja, czy możemy ją jakoś klasyfikować?
Anna Matczak: Inteligencja określana jest mianem zdolności do przetwarzania informacji. Z jednej strony można mówić o inteligencji jako o pewnym ogólnym potencjale umysłowym, który oznacza zdolność do radzenia sobie ze wszelkimi rodzajami informacji – w tym rozumieniu jest ona niesprecyzowana – nieupostaciowana (dlatego nazywa się ją inteligencją płynną). Uważa się przy tym, że ma ona uwarunkowania biologiczne. Drugi rodzaj inteligencji jest bardziej związany z wiedzą i oznacza zdolność do radzenia sobie w określonego rodzaju sytuacjach. Jest on wobec tego zależny od wiedzy. Trzeba posiadać pewne specyficzne informacje, aby inteligentnie radzić sobie z takimi czy innymi zadaniami, na przykład aby mogła funkcjonować inteligencja werbalna, trzeba chociażby znać słowa i ich znaczenia, czyli posiadać wiedzę werbalną. Żeby mogła rozwijać się inteligencja matematyczna, trzeba mieć chociażby elementarną wiedzę na temat liczb i relacji ilościowych.

JN: Czy to oznacza, że dany iloraz inteligencji nie jest wyrokiem na całe życie?
AM: W ogóle nie jest wyrokiem (śmiech). Iloraz inteligencji najczęściej dotyczy tego pierwszego rodzaju inteligencji, czyli tak zwanej inteligencji płynnej, i ta o niczym jeszcze nie przesądza – można mieć wysoki iloraz inteligencji płynnej, ale nie mieć potrzebnej wiedzy specyficznej i nie radzić sobie z konkretnymi zadaniami wskutek braku odpowiednich doświadczeń. W drugim znaczeniu iloraz inteligencji jest wypadkową rożnych zdolności szczegółowych wchodzących w skład tzw. inteligencji skrystalizowanej, i ma on takie znaczenie, jak każda średnia arytmetyczna. Może na przykład oznaczać bardzo duże zdolności w jakiejś sferze, a bardzo małe w innej sferze, co razem złoży się na przeciętność, ale ta przeciętność nie oddaje w gruncie rzeczy stanu faktycznego, bo jest tylko statystycznym artefaktem.

MZ: Jak wyglądają różnice międzypłciowe w zakresie inteligencji płynnej i skrystalizowanej i czy istnieją badania na temat różnic międzykulturowych? Czy możemy mówić o najmądrzejszym narodzie?
AM: Jeśli chodzi o różnice międzypłciowe w zakresie inteligencji płynnej, to wszystko wskazuje na to, że średnia inteligencja kobiet i mężczyzn jest taka sama. Wiele badań przemawia jednak za tym, że u mężczyzn mamy częściej do czynienia z krańcami inteligencji, to znaczy z bardzo niską lub bardzo wysoką inteligencją, a u kobiet częściej otrzymuje się wyniki przeciętne. Natomiast w przypadku inteligencji skrystalizowanej dane ujawniają przewagę mężczyzn w zakresie zdolności wzrokowo-przestrzennych i matematycznych, mówi się też, ale to nie jest już tak jednoznaczne, o przewadze zdolności językowych u kobiet. Natomiast mówienie o najmądrzejszym narodzie nie bardzo ma sens, w tym znaczeniu, że nie da się porównywać inteligencji w sposób nierelatywny. Nie ma jednego wzorca inteligencji, jak wzorzec metra, aby można było dokonać tego rodzaju porównań. Inteligencja, jeśli jest mierzona ilorazem inteligencji, zawsze jest oceniana na tle jakiejś określonej populacji, na badaniu której oparte są normy testowe. W każdej populacji średnia wynosi 100 – jest to założenie teorii testów. Mówienie, że z badań testowych wyniknęło, że inteligencja w jakimś kraju jest wyższa, to nieporozumienie, bo żeby to stwierdzić, trzeba by mieć taki test, do którego opracowano wspólne normy w badaniu obejmującym reprezentatywne próby z różnych krajów, a czegoś takiego dotąd nie zrobiono. Testy są normalizowane dla poszczególnych populacji. Jeśliby istniał jakiś powszechnie przyjęty standard jakościowy (a nie ilościowy) inteligencji, opisujący, na czym ona polega i w czym się przejawia – wtedy można by każdego z nim porównać (oczywiście przy założeniu, że inteligencja jest czymś uniwersalnym i pod każdą szerokością geograficzną to samo znaczy, co bynajmniej nie jest oczywiste).

JN: Czy popularne w ostatnich czasach pojęcie inteligencji emocjonalnej ma w  ogóle coś wspólnego z inteligencją?
AM: Ma, na przykład nazwę (śmiech). Poważnie mówiąc, jest ona pewną odmianą inteligencji skrytalizowanej. Tak jak możemy mówić o inteligencji werbalnej czy wzrokowo-przestrzennej, matematycznej, muzycznej, itd., możemy mówić też o inteligencji emocjonalnej. Różni się od tych wymienionych materiałem, na którym operuje, czyli rodzajem informacji, z którymi sobie ta inteligencja „radzi” – w przypadku inteligencji emocjonalnej są to informacje o charakterze emocjonalnym, czyli dostarczane przez emocje lub dotyczące emocji – własnych i cudzych. W przypadku inteligencji werbalnej natomiast są to informacje pod postacią słów, a w przypadku inteligencji przestrzennej – informacje dotyczące relacji przestrzennych, położenia w przestrzeni, itd. Nie jest to jednak pogląd na inteligencję emocjonalną powszechnie podzielany, bo są koncepcje, zwłaszcza te popularne, w których pod tym pojęciem rozumie się różne cechy osobowości, jak optymizm, radzenie sobie ze stresem i tym podobne, a one nie mają niczego wspólnego z inteligencją i określanie ich tym mianem oznacza nadużywanie terminu.

MZ: Na który z rodzajów inteligencji mamy największy wpływ? W jaki sposób możemy rozwijać swoje inteligencje?
AM: Myślę, że na każdy rodzaj inteligencji skrystalizowanej mamy wpływ. Natomiast nie mamy raczej wpływu na inteligencję płynną, bo ona jest biologicznie uwarunkowana funkcjami naszego mózgu. Możemy ją sobie pogorszyć przez niewłaściwy tryb życia – nadużywanie różnych środków psychoaktywnych, niewłaściwe odżywianie, przebywanie w zatrutym środowisku, itp. Może się zmniejszyć na skutek chorób. Niestety jej poziom spada także z wiekiem. Jedyne, co możemy zrobić, to dbać o nią, aby nam się przedwcześnie nie zmniejszyła, bo nie możemy jej specjalnie zwiększyć. Natomiast inteligencja skrystalizowana zależy od tego, co robimy. Każdy rodzaj inteligencji skrystalizowanej można udoskonalić, podejmując aktywność danego rodzaju, związaną z tym, co jest właśnie tworzywem danego typu inteligencji.

JN: Czy można wspomóc rozwój inteligencji u dziecka?
AM: Niewątpliwie można wspomóc, ale można też temu rozwojowi przeszkodzić. Wspomóc można dbając o kształcące daną inteligencję doświadczenia, na przykład w przypadku inteligencji emocjonalnej można ułatwiać jej rozwój, pozwalając dziecku na ujawnianie emocji, wyrażając przy dziecku swoje emocje, rozmawiając z dzieckiem o emocjach. Można też zaszkodzić, na przykład mówiąc, że emocje, a szczególnie te negatywne, są czymś, czego należy się wstydzić, że nie należy ich ujawniać, że są czymś brzydkim, nieprzystającym do płci czy wieku, itp.

MZ: Testy na inteligencję płynną charakteryzują się rosnącym stopniem trudności. Czy to oznacza, że musimy posiadać wysoki poziom inteligencji płynnej, żeby taki test stworzyć, zwłaszcza żeby stworzyć to ostatnie zadanie?
AM: Na pewno twórcy testów muszą być inteligentni, ale to nie oznacza, że muszą osiągnąć jakieś jej absolutne maksimum (które jest zresztą pojęciem czysto teoretycznym). Mniejszą sztuką jest wymyślić zdanie, a większą zgadnąć, co autor testu wymyślił. Innymi słowy, łatwiej jest stworzyć trudny test, niż rozwiązać trudny test. Tworząc test, przyjmujemy jakieś zasady konstrukcyjne i możemy wpisać te zasady w program komputerowy, który robiłby odpowiednie zadania, a co więcej mógłby te zasady mechanicznie komplikować, przez co zadania stawałyby się coraz trudniejsze, a przecież, komputer nie jest inteligentny, lecz tylko sprawny technicznie. Rozwiązujący nie zna tych reguł, ani nie ma technicznych możliwości komputera. Trudniej jest rozwiązać test, niż go skonstruować, choć niewątpliwie, żeby skonstruować test, trzeba wygenerować odpowiednio skomplikowane reguły zadań, co wymaga stosunkowo wysokiego poziomu inteligencji.

JN: Gdzie najlepiej się udać, aby poznać swój iloraz inteligencji? Czy można ufać testom dostępnym w Internecie?
AM: Należałoby się udać do psychologa, chociaż wydaje mi się, że nie ma zbyt wielu takich placówek, które by się w tym specjalizowały, może nie ma aż tak dużego na nie zapotrzebowania. Na pewno testy, które rozwiązuje się w Internecie, nie mogą być traktowane jako miarodajne. Z pewnością istnieją lepsze i gorsze, ale na ogół nic o nich nie wiemy: jak były znormalizowane, na jakiej próbie były znormalizowane, a nawet czy w ogóle były normalizowane. Być może autor zrobił badania normalizacyjne na dużej, reprezentatywnej próbie, ale równie dobrze mógł zbadać krewnych i znajomych lub wręcz uznać arbitralnie, że tu będzie „brawo”, a tu „wynik słaby”. Nie wiemy tego, dlatego nie można wierzyć w otrzymaną „diagnozę”. 

MZ: Mówi się coraz częściej, że za sukcesem stoi nie tylko inteligencja akademicka, ale też inne jej rodzaje. Czy to prawda? Które z nich najbardziej determinują sukces, taki ogólnie pojęty, np. zawodowy?
AM: Jeśli przez inteligencję akademicką rozumieć inteligencję mierzoną tradycyjnymi testami, to wszystko wskazuje, że to właśnie jednak ona ma największe znaczenie, wbrew temu, co się ostatnio mówi i pisze w literaturze popularno-naukowej, jakoby „już się nie liczyła”, a ważniejsza miałaby być ta emocjonalna, intuicyjna, „gorąca czy jakaś tam jeszcze”. Wszystkie dane wskazują, że jednak największy procent wariancji sukcesu tłumaczy inteligencja akademicka, aczkolwiek inne jej rodzaje też coś do sukcesu wnoszą. Sporo też pewnie zależy od tego, na jakim polu sukces mamy na myśli, np. inteligencja emocjonalna i społeczna są szczególnie ważne w tych zawodach, które wymagają kontaktu z ludźmi, rozumienia ich, wywierania na nich wpływu, współdziałania, itp. 

JN: Jako że w Przestrzeni piszemy także o twórczości, to o tę twórczość zadam pytanie: czy wysoki poziom ilorazu inteligencji gwarantuje powodzenie w twórczości?
AM: No nie, zupełnie nie, wygląda na to, że to są zmienne niezależne od siebie. Choć pewien progowy poziom inteligencji, prawdopodobnie przeciętny, jest dla twórczości warunkiem koniecznym, to bardzo wysoki nie gwarantuje powodzenia.
JN: Czyli może nawet przeszkadzać…
AM: Być może nawet niekiedy przeszkadzać. 

JN: A jak związek ma z twórczością inteligencja emocjonalna?
AM: Nie ma zbyt wielu danych na ten temat, ale są podstawy, by sądzić, że inteligencja emocjonalna może sprzyjać twórczości. Podkreśla się we wszystkich analizach rolę emocji w twórczości, chociaż ich znaczenie zależy od rodzaju działalności twórczej: od tego, czy mówimy np. o twórczości artystycznej czy naukowej lub architektonicznej. Jeżeli chodzi o twórczość artystyczną, to wszystko wskazuje na to, że emocje odgrywają ważną rolę jako czynnik sprzyjający tworzeniu. Zarazem jednak mogą one być źródłem problemów twórcy, gdy pojawiają się jako tzw. koszt emocjonalny twórczości. Twórczość jest obciążająca emocjonalnie, a inteligencja emocjonalna powinna ułatwiać radzenie sobie z tym obciążeniem.

MZ: Jest Pani współautorką książki nt. relacji inteligencji emocjonalnej i naszego funkcjonowania. Jak ta relacja wygląda?
AM: Trochę już powiedziałam o tym, mówiąc, że jest ona szczególnie ważna w pewnych zawodach czy na pewnych stanowiskach, można jednak powiedzieć, że wszędzie jest przydatna, chociażby ze względu na to, że ułatwia radzenie sobie ze stresem. Są dane, które pokazują, że inteligencja emocjonalna chroni przed wypaleniem zawodowym, wiąże się z zadaniowym stylem reagowania na stres. Ma nieprzecenione znaczenie w kontaktach społecznych, a funkcjonujemy na ogół w kontakcie z ludźmi. Wykazano też w badaniach, że w dużym stopniu chroni przed wpadaniem w nałogi, zmniejsza podatność młodych ludzi na wpływ rówieśników zachęcających do używek (pomaga w odmawianiu). Inteligencja emocjonalna chroni też przed poczuciem samotności, zwiększa poczucie wsparcia społecznego i ogólnie wpływa na jakość życia i samopoczucie. W końcu gdyby nawet nie dowiedziono żadnych innych pożytków z niej płynących, to fakt, że ludzie o wysokiej inteligencji emocjonalnej są po prostu szczęśliwsi, można by uznać za wystarczający dowód jej znaczenia w życiu człowieka. 

JN: Mówi się, że wśród ludzi inteligentnych nie ma ludzi szczęśliwych. Czy to prawda?
AM: Być może tak się mówi, ale w badaniach, poczynając od dawnych, klasycznych już badań amerykańskich Termana z pierwszej połowy XX wieku, okazuje się, że wbrew intuicjom osoby wysoce inteligentne lepiej sobie radzą w życiu, lepiej zarabiają i ogólnie lepiej im się powodzi. Nie potwierdziły się przypuszczenia, że ze względu na poczucie inności i samotności mogą mieć problemy w kontaktach z ludźmi i przystosowaniu. Być może tego typu problemy zdarzają się jedynie niekiedy, w skrajnych przypadkach.  Warto dodać, że i zdolności emocjonalne mają swoje „ciemne strony”, np. gdy ktoś jest za bardzo wnikliwy w odczytywaniu emocji innych ludzi, może dostrzegać wszelkie przejawy ich emocji względem siebie, nawet tych, których wolałby nie zauważyć. Takie wysoce rozwinięte zdolności emocjonalne mogą więc w niektórych przypadkach mieć negatywne konsekwencje. Ale inteligencja emocjonalna oznacza harmonię wszystkich zdolności składowych, więc można sądzić, że nawet jeśli ktoś inteligentny emocjonalnie odczyta czyjeś niewygodne dla siebie emocje, to poradzi sobie z tymi informacjami, dzięki swoim innym zdolnościom składającym się na inteligencję emocjonalną.

JN: Jaki jest mit na temat inteligencji, który najbardziej wyprowadza Panią z równowagi?
AM: Dotyczy on raczej testów, a właściwie ilorazu inteligencji. Mit ten podzielają zarówno laicy, jak i niektórzy psychologowie z tytułami naukowymi. Chodzi mi o przyjmowanie założenia, że możliwe jest porównywanie ilorazów inteligencji pochodzących z różnych testów, normalizowanych w różnych krajach i często w różnym czasie. Oznacza to niezrozumienie relatywizmu, jakim charakteryzuje się iloraz inteligencji, niezrozumienie tego, że to nie jest to coś w rodzaju wspomnianego już wzorca metra z Sèvres, lecz że odzwierciedla on wyniki określonego testu oceniane na tle określonej populacji w określonym czasie historycznym. Jaki jest charakter zadań testowych, kogo nimi badano w celu określenia norm, kiedy i w jakim kraju te badania były przeprowadzone – wszystko to ma znaczenie dla interpretacji wyniku liczbowego, jakim jest iloraz inteligencji. Dlatego mnie po prostu wpienia, jak ktoś porównuje ilorazy inteligencji np. Szwedów, Anglików i Polaków, badanych testami normalizowanymi w tych różnych krajach. Jeśli średnie ilorazy tych różnych nacji różnią się, to świadczy to tylko o źle zrobionych normalizacjach: dobre, równoważne testy wszędzie dają średnią 100. Taka jest natura ilorazu inteligencji, że średnia musi być 100, żadną miarą nie może być 105! 

 

a.matczakProf. dr hab. Anna Matczak – profesor nauk humanistycznych, psycholog, wieloletni pracownik Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, od ponad 20 lat także Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, autor i współautor wielu testów i kwestionariuszy, kierownik działu merytorycznego Pracowni Testów Psychologicznych PTP. Jej zainteresowania badawcze krążą wokół zagadnień z psychologii różnic indywidualnych: stylów poznawczych, diagnozy intelektu, inteligencji emocjonalnej, kompetencji społecznych.

Komentarze
Komentarze do:

"Iloraz inteligencji nie jest wzorcem metra z Sèvres"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję