Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Ich troje w związku i co w związku z tym

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Spotyka się dwoje ludzi. Zakochują się w sobie i żyją w tym błogostanie przez pewien okres. Po jakimś czasie pojawia się (w wielu przypadkach) ktoś trzeci. I wtedy następują zmiany. A to wszystko przez nie: dziecko. Różowiutkie, słodkie, pachnące maleństwo. Niestety, rzeczywistość we troje nie zawsze bywa taka różowa. Ponieważ wiem, o czym piszę, postanowiłam przedstawić swoją wersję wydarzeń bez instagramowego filtra.

Wydawać by się mogło, że 9 miesięcy to wystarczający czas, aby oswoić się z nadchodzącymi zmianami. Prawda jednak jest taka, że nie można się na nie do końca przygotować. Można kupić najlepszy wózek, skompletować zestaw praktycznych i pięknych ubranek, przeczytać wszystkie mądre książki na temat ciąży, porodu, w końcu wychowania dziecka oraz wysłuchać milionów historii innych rodziców. Na nic to wszystko. Bo każdy z nas jest inny, każde dziecko jest inne i każdy związek jest inny. Narodziny dziecka to moment przełomowy dla każdego związku. Choćby nie wiem jak banalnie to brzmiało – już nigdy nie będzie tak samo jak „przed”. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że każda zmiana to jakiś rodzaj kryzysu. A pojawienie się na świecie potomka (zwłaszcza pierwszego) jest zmianą ogromną, prawdopodobnie jedną z największych jakich doświadcza człowiek. Burzy ona dotychczasowy porządek i z rozsypanych puzzli na nowo trzeba budować swój wspólny świat.

Kolejna rzecz to zmęczenie. Naprawdę duże wyczerpanie fizyczne spowodowane zaburzonym rytmem dnia i nocy, dostosowanym do rytmu życia dziecka. Do tego zmęczenie psychiczne, bo wszystko jest nowe, wiele czynności wykonuje się po raz pierwszy, odczuwając stres czy na pewno robi się to dobrze i bez szkody dla malucha. Jak wiadomo, potrzeba snu, odpoczynku jest tą jedną z najważniejszych, podstawowych i niezaspokojona może powodować szkody w organizmie. Nie pozostaje też bez wpływu na relacje w związku. Bo jeśli mamy wybrać: przespać się chociaż godzinę czy porozmawiać z partnerem – raczej nie będzie dylematu. Gwarantuję. W późniejszych etapach życia dziecka jest już więcej pewności co do jego obsługi, jednak nadal bezwzględnie wymaga ono rodzicielskiej opieki, ochrony i czasu.

No właśnie. Brak czasu. To jest to, co osobiście odczuwam bardzo mocno. Kiedyś wydawało mi się, że mam go mało, ale byłam w błędzie. Brak czasu dla siebie samej/samego i dla siebie nawzajem to także jedna z bolączek młodych rodziców. A jeśli ze sobą nie rozmawiamy, nie spędzamy razem czasu to trudno oczekiwać, że więź będzie się umacniać. Z brakiem czasu łączy się też pewna utrata wolności i decydowania o sobie. Mężczyzna i kobieta muszą odnaleźć się w nowych rolach i nowych obowiązkach, co już jest dużym obciążeniem i może być punktem zapalnym pomiędzy partnerami.

Dziecko wywołuje różne emocje. Nie zawsze pozytywne. Długotrwały płacz, marudzenie, wielokrotne budzenie się w nocy może powodować frustrację, bezradność i złość obojga rodziców. Emocje te często znajdują ujście w konflikcie z partnerem. Do tego dochodzą sprzeczne poglądy na temat wychowania dzieci, czasami podsycane przez innych członków rodziny.

Uff… To chyba wygląda bardzo źle, prawda? Nie jest aż tak, ale nie chciałam przedstawiać cukierkowych wersji rodzicielstwa serwowanych w reklamach. Poza tym, na całe to zło jest kilka lekarstw. Najważniejsze – wzajemne wsparcie partnerów. Bycie dla siebie czułymi, troskliwymi, pomocnymi. Na tyle, ile się da. Nikt przecież nie wymaga od nas cudów. Ponadto korzystać z pomocy wszystkich chętnych osób, odpoczywać w czasie kiedy ktoś może zająć się  dzieckiem. Wyjście tylko we dwoje jest cudowną odmianą i powrotem do czasów bezdzietnych. A jeśli nawet nie we dwoje, samotny odpoczynek też sprawia, że jest się w lepszej formie do stawiania czoła codzienności.

Miało być o tym, jak dziecko wpływa na relację pomiędzy partnerami. Nie napiszę więc, że dziecko samo w sobie jest największym i najpiękniejszym cudem, że jego uśmiech potrafi wzruszyć do łez, ani o tym jak wielką radością jest obserwować jego rozwój i pierwsze kroki. Nie napiszę też, że bez niego nie byłabym w pełni szczęśliwa. Choć gdybym to wszystko napisała, nie skłamałabym w niczym.

Ostatnio usłyszałam od pewnej mądrej osoby, że dziecko jest częścią dojrzewania. Na pewno w moim przypadku jest to prawda, bo nie mogłabym w pełni dorosnąć nie będąc matką. Ale jest też czynnikiem powodującym dojrzewanie związku, jego transformację, dającym możliwość sprawdzenia siebie i swojego partnera w sytuacjach nowych i trudnych. Dziecko nie sprawia że w związku automatycznie pogarsza się albo poprawia. Jest po prostu inaczej. A że nie chciałabym mieć wkładu w obniżanie wskaźnika przyrostu naturalnego w naszym kraju, na zakończenie napiszę: bardzo bym sobie życzyła, aby mój syn miał w przyszłości rodzeństwo, bo (mimo wszystko) warto i polecam!

Komentarze
Komentarze do:

"Ich troje w związku i co w związku z tym"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję