Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Gdzie jest sztuka? O animacji kulturalnej i działaniach z pogranicza

Zwiedzając instytucje kulturalne takie, jak muzea czy galerie, oprócz programu wystawienniczego do dyspozycji mamy coraz więcej wydarzeń towarzyszących – oprowadzeń, warsztatów, spotkań, aktywnych działań w przestrzeni muzeum lub poza nim. Rzeczywiście, w ostatnich latach zauważalny jest wzrost znaczenia edukacji w działalności muzeum – model, w którym ogranicza się ono jedynie do prezentacji obiektów, wydaje się być przestarzały i nieadekwatny. Pracując jako przewodnik-animator, wiele razy mogłam się przekonać, że obszar aktualnej sztuki dla wielu wydaje się hermetyczny i niezrozumiały. Często przecież samo nazwanie danej pracy – instalacją? rzeźbą? akcją? – nastręcza niemałych trudności (i dotyczy to nie tylko osób niezwiązanych z „art worldem”!), a co dopiero odczytanie sensu dzieła oraz utożsamienie się z nim. Komentarz jest zatem w wielu przypadkach niezastąpiony. Jednak poza wykładem – obiektywną opowieścią „o” sztuce – istnieje jeszcze przestrzeń do interakcji – współtworzenia sztuki, nadpisywania jej znaczeń – i to właśnie jest pole dla animacji.

Yona Friedman Ikonostas: Struktura białkowa łańcuch przestrzenny 2010; fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Yona Friedman Ikonostas: Struktura białkowa łańcuch przestrzenny 2010; fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Mówiąc o działaniach animacyjnych, nie unikniemy wielkich pytań – „czym jest sztuka?”, „czym jest muzeum?” czy „kim jest artysta?”. I dobrze, bo między innymi dlatego podejmujemy dialog z odbiorcą, aby poddawać rewizji skostniałe, pozornie oczywiste terminy. Zacznijmy więc od pojęcia bliskiego tytułowi naszego magazynu – od przestrzeni, a więc samego muzeum.

Trop numer jeden. Co to jest muzeum?

W kontekście praktyk animacyjnych świetną jego metaforą jest praca Yony Friedmana „Ikonostas” z kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej (do końca sierpnia możemy zobaczyć ją na przygotowanej specjalnie dla dzieci wystawie „Działamy z kolekcją”). Prosta konstrukcja z połączonych ze sobą okręgów, które tworzą jakby szkielet zamiast trwałej zabudowy, to przykład architektury mobilnej, efemerycznej, podatnej na zmiany. Wakacyjna odsłona kolekcji to już kolejna wystawa, na której MSN prezentuje pracę Friedmana, jednak za każdym razem funkcjonuje ona w nieco inny sposób i w innym układzie. To bardziej struktura, której moduły możemy zestawiać w dowolne kombinacje oraz wypełniać – no właśnie, czym? Obiektami, doświadczeniami, znaczeniami? Paradoksalnym zdaje się fakt, że praca Friedmana, ze względu na swoją prostotę i otwarcie na otaczającą przestrzeń, opowiada bardziej o tym, czego w niej nie widać – o potencjale. To właśnie jest temat zarówno tej realizacji, jak i – poszerzając kontekst – istoty muzeum. Jest to właśnie teren, który dopiero ma być zagospodarowany – zarówno przez dzieła, artystów, kuratorów, krytyków, jak i odbiorców. Współdziałanie, tworzenie sensu pracy razem, a nie posługując się „oficjalną” interpretacją, to moim zdaniem najbardziej naturalny sposób „serwowania” sztuki. Ma ona bowiem tę fantastyczną właściwość, że „nie jest czymś uniwersalnym, stałym, danym raz na zawsze – jej sens jest lekturą otwartą. Sztuka jest znakiem pustym, który zaczyna funkcjonować w momencie odbioru, nasycając się całym kontekstem odbiorcy”*.

Trop numer dwa – kim jest autor?

Jeśli miałabym wskazać jakiś odpowiednik instalacji Friedmana w praktyce, byłaby to aktywność Laboratorium Edukacji Twórczej. Jest to autonomiczny program edukacyjny, prowadzony przez zespół Centrum Sztuki Współczesnej – Marię Parczewską i Janusza Byszewskiego. Jednym z projektów LET jest właśnie „otwarte muzeum” (tegoroczna odsłona projektu pod hasłem „Proza miasta” miała miejsce 14 czerwca w Al. Ujazdowskich). Czym zatem jest „muzeum otwarte”? To muzeum, które przychodzi do odbiorcy. Projekt LET umożliwia dostęp do sztuki współczesnej w przestrzeni publicznej. Angażuje przechodniów, spacerowiczów, turystów. Proponuje wejście w rolę partnera w działaniach twórczych proponowanych przez artystów. Zamiast eksponatów mamy sytuacje, zamiast biernego oglądania – interakcję. Każda sytuacja nastawia zarówno na odbiór sztuki, jak i jej tworzenie. Na bazie przygotowanych przez prowadzących instrukcji każdy uczestnik na własny sposób odpowiada na zadania. Często kluczowym jest element budowania relacji, uczestnictwa we wspólnym doświadczeniu – będąc różni, działamy z innymi. Znika sztywny podział na artystę i odbiorcę.

Warsztaty dla animatorów w ramach projektu LET; fot. Zbigniew Gozdecki, dzięki uprzejmości Laboratorium Edukacji Twórczej

Warsztaty dla animatorów w ramach projektu LET: Porozmawiaj ze mną o sztuce i o życiu; fot. Zbigniew Gozdecki, dzięki uprzejmości Laboratorium Edukacji Twórczej

Istotnym obszarem działalności LET są także warsztaty dla animatorów kultury, nauczycieli, muzealników i psychologów. Osobiście miałam przyjemność uczestniczyć w zeszłorocznym projekcie „Porozmawiaj ze mną o sztuce i o życiu”. Przyznaję, że doświadczenie to było niesamowicie kształcącym, ale też – tu słowo, na które chciałabym zwrócić szczególną uwagę – twórczym. Nadużywane, ciut zbanalizowane już pojęcie „kreatywności” w działalności LET powraca do swojego właściwego znaczenia. Rozumiana jako otwartość na nowe pomysły (zarówno własne, jak i innych) oraz twórcze podejście do rozwiązywania problemów (tych abstrakcyjnych i tych codziennych), stanowi kluczowy element w procesie nauczania, ale i w życiu w ogóle. Zadania wykonywane podczas warsztatów podejmują złożone tematy. Jednocześnie nie wymagają żadnego warsztatu plastycznego ani zaplecza teoretycznego – jedynie odwołania się do osobistej wrażliwości. Za pomocą minimalnych środków stwarzają pole do indywidualnej wypowiedzi. Pokazują, jak bardzo sztuka współczesna dotyka tematów, które dotyczą nas – naszych wartości, gustów, emocji.

Nie chodzi o to, żeby z każdego zrobić artystę. Jedynie (i aż) pozwolić sobie być twórczym. Uwolnić od oceny i autokrytyki. Odpowiadać na zachowania drugiej osoby, ufając sobie. Każda opinia, każda preferencja estetyczna jest uprawniona. Te postulaty wydają się oczywiste – a jednak, jeśli prześledzimy popularne, „tradycyjne” (niestety) metody praktykowane w szkołach, nieczęsto motywują one do samodzielnego myślenia. Pisanie wypracowań „pod klucz” i dopasowywanie pytań pod spodziewane odpowiedzi, rywalizacja zamiast kooperacji od najmłodszych lat, oceny za niepodlegające wartościowaniu czynności (na plastyce czy religii)… . Wszystko to tłumi w nas ufność w indywidualne spojrzenie, prowokuje strach przed zabieraniem głosu i tym samym uniemożliwia różnice zdań. A czy sztuka nie jest właśnie przestrzenią dialogu?

Animacja kulturalna wyklucza istnienie „prawd objawionych” na temat sztuki. W ich miejsce tworzy przestrzeń dla rozmowy, stawiania pytań, negocjowania sensu. Oddaje głos nam – odbiorcom (czyli również nam – animatorom).

Maria Parczewska, Przepisy na życie i sztukę w ramach projektu LET: Porozmawiaj ze mną o sztuce i o życiu; fot. Zbigniew Gozdecki, dzięki uprzejmości Laboratorium Edukacji Twórczej

Maria Parczewska, Przepisy na życie i sztukę w ramach projektu LET: Porozmawiaj ze mną o sztuce i o życiu; fot. Zbigniew Gozdecki, dzięki uprzejmości Laboratorium Edukacji Twórczej

Podejście twórców LET wyrasta z różnorodnych źródeł – m.in. teorii „kultury czynnej” Jerzego Grotowskiego czy praktyk community art – działań z pogranicza animacji i sztuki. To sztuka tworzona zwykle wraz z osobami „z zewnątrz”, niezwiązanymi ze sztuką, w ramach lokalnej społeczności. Na gruncie polskim idealnie to podejście obrazują realizacje np. Pawła Althamera, jednego z najbardziej znanych, wpływowych polskich artystów. Jeżeli jednak gest artysty oraz gest odbiorcy są równouprawnione – to kto tu właściwie jest artystą? Prace Althamera nierzadko obejmują twórczość jego bohaterów lub jej dokumentację. Trafiają do najważniejszych galerii w Polsce i na świecie – kogo jednak możemy uznać za ich twórcę? I czy sam pomysłodawca jest „tylko” animatorem, czy „już” artystą? Gdzie jest granica między animacją a sztuką?

Trop numer trzy – co to jest dzieło?

Idąc dalej – czy w odbiorze sztuki chodzi o obiekty (swoją drogą, od XX wieku coraz częściej nietrwałe, trudne w konserwacji)? Nie odpowiadając na te pytania wprost, animacja przesuwa jednak wyraźnie akcent z obiektu na osobę. W odniesieniu do praktyki LET, w centrum znajduje się „nie tyle kolekcja sztuki, ile kolekcjonowanie indywidualnych doświadczeń”**. W podobny sposób mówił o tym intermedialny artysta – Dick Higgins: „Artysta daje ci strukturę – możesz sam ją wypełnić”. Te słowa idealnie oddają zasadę działania opisywanej we wstępie konstrukcji Friedmana w MSN. Dowodów nie trzeba zresztą szukać daleko. Po miesiącu trwania wystawy „Ikonostas” zamieszkały różnego rodzaju dziecięce prace – rysunki, malunki, wyszywanki, tkaniny, rzeźby i wszelkiej maści kolorowe dziwności. Oblepiają, obwiązują i zwieszają się z metalowych okręgów. Pstrokacizna młodych „dzieł sztuki” ożywiła surową strukturę. Sprawiła, że „Ikonostas” zyskał jakby nowe życie, a cała konstrukcja stała się autonomiczną instalacją artystyczną. I czy ktoś potrafi jednoznacznie ocenić, gdzie tu jest sztuka, a gdzie jej nie ma?

* J. Świdziński w rozmowie z Grzegorzem Dziamskim, „Flash Art”, 3/1992
** J. Byszewski, M. Parczewska, Muzeum jako rzeźba społeczna, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 2012

Komentarze
Komentarze do:

"Gdzie jest sztuka? O animacji kulturalnej i działaniach z pogranicza"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję