Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Dziewczyny z Jerozolimy Wschodniej – Rudaina

fot. Klaudia Sara Kalwasińska

fot. Klaudia Sara Kalwasińska

Rudaina, 26 lat
Mężatka

Nastoletnie życie

Rudaina urodziła się w tradycyjnej rodzinie arabskiej wyznania mahometańskiego. Jej korzenie pochodzą z miasta patriarchów- Hebronu. Wyrastała w domu pod opieką ojca o silnym i surowym charakterze, w towarzystwie ośmiu sióstr i trójki braci. Była bardzo pilną i wzorową uczennicą- do tej pory lubi i ceni sobie zgłębianie wiedzy. Nastoletnie życie Rudainy toczyło się głównie w dwóch miejscach: domu rodzinnym i szkole. W wieku szesnastu lat marzyła o tym by „zobaczyć co to znaczy żyć”- jak to jest wychodzić na zewnątrz, poznawać ludzi, studiować, pracować. Czuła też, że powoli staje się młodą kobietą i dlatego zaczęła modlić się o męża. Wyśniła sobie romantyczne zakochanie, opiekuńczego ukochanego – troszczącego się o nią oraz dbającego o potrzeby jej i ich wspólnych dzieci. Nie lubiła siedzieć w domu. Wspominała historię ciotki, która wyszła za mąż i wyglądała na „taką bardzo szczęśliwą”.

Zaręczyny

Zjawił się niespodziewanie, jak to książę, wybawiciel we wszystkich romantycznych bajkach dla dziewcząt. Mimo że byli pierwszymi kuzynami – Rudaina nie miała z nim zbyt wiele kontaktu. Jak przystało na dziewczynę „z dobrego domu” – jedynymi mężczyznami, z którymi przebywała, byli do tej pory ojciec i bracia. Usłyszała od rodziców – „zrób co chcesz”. Na pierwszej „randce” (w jej domu, w obecności innych osób) mogła nareszcie sama przyjrzeć się kandydatowi i w ciągu kilku minut poczuć „czy to ten”. Zapytała go wtedy o dwie ważne dla niej rzeczy. Jako religijna i wierząca osoba wysoko ceniłaby sobie skłonność przyszłego męża do modlitwy. Chciała też upewnić się, czy on sam ją sobie wybrał, czy nikt go nie przymusił do tego ożenku. Po odpowiedziach była najwyraźniej usatysfakcjonowana – zgodziła się. A może przekonała ją pewna doza nieśmiałości w zachowaniu młodego, bo osiemnastoletniego narzeczonego? Po tym jak powiedziała „tak” odbyły się oficjalne zaręczyny, czyli przyjęcie dla okolicznych znajomych, gdzie zostało ogłoszone, że ten i ten mężczyzna taką i taką kobietę sobie bierze. Narzeczeni mieli wtedy czas na lepsze poznawanie siebie – oczywiście w obecności innych. Po dziewięciu miesiącach para wzięła ślub.

fot. Klaudia Sara Kalwasińska

fot. Klaudia Sara Kalwasińska

Życie po ślubie

Rudaina zamieszkała z rodziną męża. Uwolniła się tym samym „spod opieki” srogiego ojca. Kontynuowała naukę w szkole średniej – nadal miała tylko szesnaście lat. Starała się nie zrażać do młodego męża, chociaż większość czasu spędzał on z kolegami poza domem. Czuła też na sobie presję związaną z przyszłym macierzyństwem. Nieustannie i wielokrotnie powtarzane przez rodzinę pytania: „jak się czujesz?”, „czy już jesteś w ciąży?” były dla niej męczące i dlatego poczuła ulgę kiedy trzy miesiące po ślubie dowiedziała się, że oczekuje dziecka. Problem zaczął się jednak wtedy, kiedy mąż postanowił nadać imię córce ku wspomnieniu swojej pierwszej miłości – koleżanki Rudainy z równoległej klasy. „Ona bardzo mu się podobała” – tłumaczyła dziewczyna – „i okazało się, że wcześniej prosił o jej rękę. Rodzina jednak stwierdziła, że to zbyt młody kandydat, ale jako punkt honoru poleciła mu nazwać dziecko ku czci niedoszłej towarzyszki życia – jako dowód swojego uczucia do niej”. To było dla naszej bohaterki bardzo bolesne przeżycie. Płakała i prosiła, ale mąż był nieugięty, a ona sama nie mogła już nic więcej zrobić. „Nie umiałam się bardziej postawić, nie umiałam zagrozić, że wrócę do domu ojca”. Po tym wydarzeniu bardzo trudno było jej patrzeć na męża tak przychylnie, jak wcześniej. Nieoczekiwanie po dziewięciu miesiącach mała dziewczynka zmarła – „Bóg dał, Bóg zabrał” – mówi Rudaina.

Dzieci

Mimo że Rudainie nie przychodziło łatwo uczyć się w szkole średniej i nosić pod sercem dziecko – zdecydowała się na kolejną ciążę. Wyprowadzili się też z mężem z dawnego domu, zamieszkali sami. Na świat przyszła Radość (bo tak rodzice nazwali córkę), a potem jej siostra. W kulturze arabskiej mężczyźni bardziej pragną chłopców, choć Rudaina mówi, że mąż cieszy się też ze zdrowych córek. Ona sama chciała uszczęśliwić go jeszcze bardziej i dlatego zdecydowali się na zapłodnienie metodą in vitro. Wcześniej bowiem nie mogła zajść w kolejną ciążę. W religii islamu nie jest to zabroniona metoda, jeśli nasienie będzie pochodzić od męża kobiety. Rudaina jest tego pewna, bo studiuje obecnie islam.

Niuanse rodzinne

Religia rodzinna głosi, że dopuszczalne jest, by mężczyzna był mężem czterech żon. Jeśli małżonek Rudainy chciałby związać się z kimś jeszcze – owszem złamałoby jej to serce – ale musiałaby się na to zgodzić, jako wierząca muzułmanka. Tego zdania jednak nie podzieliła jej ciotka i teściowa zarazem, nie godząc się na ponowny ożenek swojego męża z matką Rudainy (po śmierci jej ojca). Historia dosyć skomplikowana – choć jej realizacja na Bliskim Wschodzie możliwa – wywołała prawdziwą wojnę w rodzinie naszej bohaterki. Odbijało się to na jej codziennym życiu, jako że była córką nowej wybranki swojego teścia. W tym jakże niełatwym okresie Rudaina znalazła pokrewną duszę, która była w stanie wysłuchać jej cierpień i wesprzeć ją swoim ramieniem. Był to mężczyzna poznany w Internecie, z którym spotkała się kilkakrotnie na rozmowę. Zakochali się w sobie. Zdecydowała się opowiedzieć o tym swojemu mężowi. Była gotowa się rozwieść, co (jak twierdzi) jest dopuszczalne w religii islamu, kiedy mąż nie zaspokaja potrzeb swojej żony.

fot. Klaudia Sara Kalwasińska

fot. Klaudia Sara Kalwasińska

Odmiana losu

Mimo sporej sumy pieniędzy oferowanej przez zakochanego w Rudainie mężczyźnie, mąż nie zgodził się na rozwód. Ona sama stanęła przed bardzo trudnym wyborem pomiędzy swoim szczęściem a szczęściem dzieci. Islam z góry zakłada, że wszyscy potomkowie należą do mężczyzny – wobec tego nie mogłaby wychowywać swoich małych córek. Co więcej, nie miałaby wpływu na to, kto i jak będzie się nimi opiekował, bo czy obca kobieta będzie umiała pokochać je jak własne? Rudaina podjęła decyzję. Została z mężem. Postanowiła poświęcić swoje życie dla dzieci. Co ciekawe, dostała teraz od małżonka pozwolenie na studiowanie i pracę. Zgłębia wiedzę w zakresie swojej religii, za dwa lata będzie mogła wykładać. Pracowała też przez jakiś czas na pół etatu. Obowiązki sprawiają, że ma poczucie bycia zajętą. Jest z tego naprawdę zadowolona. Nie ma czasu, by się niepotrzebnie zastanawiać. „Ale wiesz, mój mąż też ukarał mnie za to, co zrobiłam. Widziałam, że czatuje z innymi kobietami”.  Rudaina jednak nie zaprząta sobie tym szczególnie myśli.

Plany na przyszłość

Nasza bohaterka pragnie teraz najbardziej prowadzić ciepły i bezpieczny dom rodzinny dla swoich córek. Chce, by wychowywały się bez poczucia strachu i zagrożenia, dlatego zależy jej na dobrych kontaktach z mężem. „Chciałabym, żeby miały takie piękne życie! Może chciałabym, żeby jedna została lekarzem, a druga może nauczycielką. I żeby same wybrały sobie tego, z którym chcą spędzić resztę życia!”. Rudaina niekoniecznie pragnie tradycyjnej drogi małżeństwa dla swoich córek. Bardzo nie chciałaby, aby popełniły ten sam błąd, co ona – wyszły za mąż w tak młodym wieku bez ukończonej edukacji.

„Mam takiego męża. Takie dzieci. To jest moje życie. I muszę je zaakceptować” – podsumowuje Rudaina.  Odnoszę wrażenie, że rozmawiałam z kobietą świadomą swoich wyborów i pogodzoną ze swoim życiem.

Komentarze
Komentarze do:

"Dziewczyny z Jerozolimy Wschodniej – Rudaina"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję