Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Dojrzewanie po kawałku

graf. Karolina Lubaszko

Wszystko pasuje – na jakiś czas

Dzień jak co dzień. Budzik, pobudka, kawa, lekkie śniadanie, makijaż, ubranie, błysk w oku, garaż, droga do pracy. Teoretycznie zaczynała od godziny 9:00, ale nie lubiła wpadać na ostatnią chwilę. Dlatego była zazwyczaj już po 8:00 na sali. Miała przed sobą kolejny dzień szkolenia z obsługi klienta z uwzględnieniem asertywnej komunikacji i negocjacji. Lubiła to. Szczególnie energię jaką wytwarzała się podczas szkoleń. Atmosferę uczenia się i dzielenia się wiedzą. Lubiła ludzi. Lubiła jak przy niej rozkwitali, rozumieli, że mogą więcej niż myśleli, jak się doskonalą, jak są zmotywowani, jak chcą wziąć jak najwięcej z tych szkoleń, bo często dopiero wchodzili na rynek pracy, mieli marzenia, cele, życie zawodowe w rozkwicie. Czuła się spełniona. Była doceniana. Wiedziała, że pracuje zgodnie z tym, co umie robić najlepiej, do czego ma dryg i serce. Miała świetny zespół, z którym po pracy też lubili spędzać czas. Zawsze we wszystko mocno się angażowała, trochę nie umiała inaczej, trochę nie chciała. Bardzo dbała o każdy szczegół. Od estetyki i logistyki sali, materiałów, przez siebie swoją wiedzę, przygotowanie, wygląd, wypoczęty świeży umysł, po ostateczny efekt i jakość szkoleń. Delikatny powiew perfekcjonizmu. Ta praca wymagała dużo energii, ale równie dużo jej dawała.

Jeszcze za wcześnie, już za późno

Jednak z biegiem lat, kiedy zrobiła mnóstwo szkoleń i rozmaitych projektów rozwojowych, w podobnym trybie, na podobnie bardzo wysokich obrotach, coś zaczęło się zmieniać. Zobaczyła, że niektóre rzeczy robi wręcz mechanicznie, rutynowo. Niby to zawsze było coś innego, bo odmienni ludzie, nowe grupy – ale poczuła, że ona już w tym nie jest taka sama. Wciąż była zaangażowana, ponieważ nie mieściło się w jej etyce zawodowej to, że można robić to, co ona na pół gwizdka. Że można szkolić na “odwal się”, byle zrobić, byle było. No nie. Nie można. Kiedy, z jednej strony jest pracodawca, który ma założenia biznesowe, z drugiej grupa ludzi, która potrzebuje wysokiej jakości szkolenia, a z trzeciej ona i jej silne poczucie odpowiedzialności za pracę jaką wykonuje. Więc dawała z siebie 110%. W międzyczasie czując, że potrzebuje odmiany, rozwoju, nowego, świeżego spojrzenia na to, co robi. Rozmawiała z pracodawcą o różnych opcjach, które dałyby jej możliwość nowych wyzwań. Nie było takiej możliwości, bo są setki nowych osób do przeszkolenia. Na nowe aktywności – nie było możliwości. Na ciekawe projekty – nie było możliwości. Na lepsze pieniądze – nie było możliwości. Bo to. Bo tamto. Ludzie z jej zespołu zaczęli odchodzić. Atmosfera poszarzała. Ona zaczęła tracić energię, zapał. Zaczęło być byle jak. Doszło do tego, że wykonywała swoje obowiązki z przymusu. Zaczęła być apatyczna, bardziej nerwowa. Stres najłatwiej było zajeść, czy stłumić snem. Do pracy zaczęła przychodzić kilka minut przed 9-tą. Czuła dysonans i rozbicie, że to, co tak całkiem niedawno niosło ją w górę – teraz zaprasza ją w dół.

Szukając, znajdując

W końcu zmieniła pracę. Miała robić ciekawe, rozwojowe rzeczy za godne wynagrodzenie – okazało się, że jest inaczej. Odeszła. Potem założyła z koleżanką własną firmę. Jakiś czas było fajnie. Jednak okazało się, że mają inne spojrzenie na biznes, pracę i życie. W międzyczasie odszedł jej tata. Wtedy przyszedł czas na macierzyństwo – oddała się temu całkowicie. Dużo wtedy myślała. Analizowała. Zaczęła skupiać się na innych rzeczach. Zaczęła dostrzegać inne, nowe, równie inspirujące wymiary życia, doświadczania, odczuwania. Wtedy zaczęła żyć w większej uważności. Zaczęła angażować się także w siebie – nie tylko w innych. Wciąż żyła z energią, radośnie, ale już nie pędziła w tempie sprinteskim. Zaczęła widzieć i rozumieć swoje potrzeby. Dała sobie także pozwolenie na takie myślenie o sobie. Że ją to też dotknęło – przewrotnie, właśnie wtedy, kiedy tak mocno zatracona była w pasji, kiedy nią zarażała, kiedy ta ją niosła. I dopiero wtedy z dystansu i w ciszy zobaczyła, że nie chce już nigdy być wypalona.

W zgodzie ze sobą

Dziś jest szczęśliwa, uważna i słucha siebie. Dziś jest od-rodzona. W pewnym sensie narodzona na nowo. Tak to czuje. Dziś jej misją jest praca z kobietami poszukującymi swojej drogi zawodowej. Z kobietami na rozdrożu. Wspiera w dotarciu do punktu, w którym to, co umiesz, chcesz i możesz robić – przekłada się na Twoją wymarzoną pracę. Pomaga odnaleźć talent, mocne strony, by na nich budować spełnione życie zawodowe. Dziś wie, że świadomość tego, co kochasz robić i czego potrzebujesz do spełnienia w pracy, to wielkie szczęście. Wie także, że to szczęście ma swoje cienie. Zna te cienie i już wie, czego zabrakło, aby przeciwdziałać swojemu ówczesnemu wypaleniu zawodowemu.

Dlatego to dziś czytasz. Dlatego, by twoje od-rodzenie wynikało z odkrywanej doświadczeniem świadomości czego chcesz, a czego nie chcesz robić. Dlatego byś wiedział/a, że nie koniecznie trzeba się od-rodzić w tym sensie, że coś wcześniej musi umrzeć i tak bardzo boleć. Możesz nieco wcześniej słyszeć siebie. Możesz obserwować jak się czujesz, jak myślisz. Możesz dbać o poziom tego, co cię stresuje i jak sobie z tym radzisz. Bohaterka tej historii długo nie dostrzegała symptomów, a raczej nie chciała ich dostrzec. A sygnały płynęły zewsząd. Z wewnątrz – stan fizyczny i komunikaty z ciała, stany psychiczne, emocje, oraz z zewnątrz – otoczenie, ludzie, miejsca, sytuacje.

Przed wypaleniem można się zabezpieczyć, można mu przeciwdziałać i jest to absolutnie i całkowicie możliwe.

Jeżeli miałbyś czytelniku wynieść z tego tekstu tylko jedną rzecz, to wynieś to: tkwienie w warunkach wypalenia zawodowego nie przyniesie zmiany, zaś zmiana to jedyny skuteczny sposób na nie.

Życzę ci swobodnego, uważnego odradzania. Świadomego. Żegnającego z wdzięcznością to, co już jest nie twoje, z czym ci nie po drodze, co uwalnia przestrzeń na nowe, spójne z tobą. Jeżeli życzysz sobie rozwoju – to ja życzę by był uważny i by nigdy nie był zamiast.

Komentarze
Komentarze do:

"Dojrzewanie po kawałku"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję