Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Dogma 95 czyli filmowe Śluby Czystości

Thomas Vinterberg

Thomas Vinterberg, jeden z twórców manifestu i autor pierwszego filmu z certyfikatem Dogma 95. Źródło: filmweb.pl

Jest 20. marca 1995 roku. W jednym z kopenhaskich pubów Thomas Vinterberg, Lars von Trier (w ostatnim czasie zawdzięczający swój komercyjny sukces kontrowersyjnej „Nimfomance”), Kristian Levring i Soren Kragh-Jacobsen, a więc grupa skandynawskich reżyserów sprzeciwia się hollywoodzkim tendencjom dominującym w kinematografii i tworzy Manifest. Manifest wyznaczający zasady, na których będą opierać się tworząc kolejne dzieła.

„Dogma 95 jest akcją ratunkową!”
Jak podkreślają sami reżyserowie, dokument został stworzony w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut. Należy więc traktować go jako artystyczny zryw, spontaniczne olśnienie, mające przynieść nową jakość. Za cel uznano sprzeciwienie się „pewnym tendencjom”, które wkradły się do kinematografii po 1960 roku. Oto, jak przedstawia się sama treść Manifestu:

Manifest Grupy Dogma 95

Założony w Kopenhadze wiosną 1995 roku DOGMA 95 jest kolektywem zrzeszającym reżyserów filmowych. 

Naczelnym celem DOGMY 95 jest przeciwstawianie się „określonym tendencjom” we współczesnej kinematografii.

DOGMA 95 jest akcją ratunkową! 

W roku 1960 powiedziano „dość!” Kino umarło i należało je wskrzesić. Cel był słuszny, ale środki błędne! Nowa fala okazała się niewielką zmarszczką na powierzchni wody, która dopłynąwszy do brzegu zamieniła się w błoto. Dzięki sloganom o indywidualizmie i wolności przez pewien czas powstawały filmy, ale tak naprawdę nie zaszły żadne zmiany. Nowa fala nastawiona była wyłącznie na zdobywanie; nigdy nie była silniejsza od stojących za nią ludzi. Film antyburżuazyjny sam stał się burżuazyjny, ponieważ fundament, na jakim powstał, oparty był na burżuazyjnej percepcji sztuki. Pojęcie filmu autorskiego – od początku oparte na burżuazyjnym romantyzmie – było błędne. 
Dla DOGMY 95 kino nie jest indywidualne! 

Dzisiaj szaleje burza technologiczna, w konsekwencji której kino ulegnie ostatecznej demokratyzacji. Po raz pierwszy w historii każdy może robić filmy, lecz im łatwiejszy jest dostęp do technologii, tym ważniejsza staje się awangarda. Nieprzypadkowo słowo „awangarda” ma militarne konotacje. Kluczem jest dyscyplina – musimy nasze filmy zuniformizować, ponieważ film indywidualny z samej definicji jest dekadencki! 

DOGMA 95 przeciwstawia się filmowi indywidualnemu, prezentując niekwestionowane reguły, znane jako ŚLUBY CZYSTOŚCI. 

W roku 1960 powiedziano „dość!” Rezultatem jest jałowość, iluzja patosu i iluzja miłości.

Warto zauważyć nieco ironiczny, typowo artystyczny czy „bohemiczny” charakter tekstu. Czytając go, nietrudno wyobrazić sobie reżyserów siedzących w kłębach dymu papierosowego, pełnych poczucia misji i chęci zmiany zastanej kondycji kina. Liczne wykrzyknienia sugerują, że sytuacja jest dramatyczna i wymaga szybkiej zmiany, wytworzenia nowej jakości. Kino ma być czyste, niezafałszowujące rzeczywistości, w czego tworzeniu mają pomóc zasady znane jako Śluby Czystości:

  1. Filmy należy kręcić poza studiem, w naturalnych plenerach. Należy także zrezygnować z rekwizytów − jeżeli jakaś rzecz jest potrzebna w danej scenie, to należy znaleźć do jej nakręcenia takie miejsce, gdzie rzecz ta występuje naturalnie.
  2. Nie należy dodawać żadnego dźwięku, który nie wynika wprost z obrazu. Muzyka może występować tylko wtedy, jeśli występuje w miejscu kręcenia sceny (słyszą ją bohaterowie).
  3. Należy zrezygnować ze statywów− wszystkie ujęcia powinny być kręcone „z ręki”. To kamera ma się ruszać zgodnie z akcją, a nie akcja dostosowywać się do kamery.
  4. Film musi być kolorowy. Zabronione jest używanie oświetlenia, poza lampą przymocowaną do kamery.
  5. Nie wolno stosować filtrów i innych przyrządów optycznych.
  6. Film nie powinien zawierać elementów sztucznie wzbogacających akcję, nie może zawierać powierzchownej akcji (morderstwa, broń itp.).
  7. Akcja powinna dziać się tu i teraz − osadzanie jej w innych realiach historycznych lub geograficznych jest zabronione. Zabronione są przesunięcia w czasie.
  8. Kręcenie filmów określonego gatunku jest niedopuszczalne.
  9. Gotowy film należy przenieść na taśmę 35 mm, w formacie 4:3.
  10. Nazwisko reżysera nie powinno znajdować się w napisach końcowych.
dogmowskie ujęcie

Typowo „dogmowskie” ujęcie. „Idioci” (1998) von Triera. Źródło: filmweb.pl

Na podstawie postulatów, wyłania nam się obraz filmu „domowego”, nieco amatorskiego, pozbawionego typowych przymiotów czy wręcz osiągnięć współczesnego kina. Odrzucono takie osiągnięcia technologiczne jak filtry i oświetlenie, nałożenie dźwięku czy też muzyki przeznaczonej tylko dla widza. Odrzucono możliwości, jakie daje studio, scenografia czy statyw. Wreszcie – odrzucono także gatunek i nazwisko reżysera. Co zyskuje widz? Naturalność, paradokumentalizm, ale i trudne w pierwszym kontakcie dzieło filmowe. Filmy spod znaku „Dogma 95” są ciężkie w odbiorze nie tylko ze względu na nasze przyzwyczajenia związane z odbiorem standardowego obrazu, ale i swój pochłaniający charakter i możliwość niemalże uczestniczenia w wydarzeniach prezentowanych na ekranie. Dodatkowo zważając na fakt, że filmy z powyższej serii, co stanowi chyba kolejną niepisaną zasadę, dotykają kontrowersyjnych tematów, można zadać sobie pytanie, czy w każdym przypadku chcemy być takim uczestnikiem. Do jednej z koronnych kontrowersji Dogmy 95 należy umieszczenie w „Idiotach” (1998) von Triera prawdziwych scen seksu.

Dogma 95 #1 o relacjach międzyludzkich
Filmy spełniające standardy skandynawskich reżyserów otrzymują specjalny certyfikat „Dogme ’95”. Pierwszym z wyróżnionych w ten sposób filmów jest tzw. Dogma #1, Festen (1998) o angielskim tytule „The Celebrations”, w reżyserii niewymienionego w napisach końcowych Thomasa Vinterberga.

Certyfikat dla pierwszego filmu z serii Dogma 95 – Festen (ang. The Celebrations) Thomasa Vinterberga. Źródło: dogme952012.blogspot.com

Certyfikat dla pierwszego filmu z serii Dogma 95 – Festen (ang. The Celebrations) Thomasa Vinterberga. Źródło: dogme952012.blogspot.com

Jak można się domyślić, film stworzony jest według koncepcji (co ciekawe, koncepcja stworzona była w 1995, a film zrealizowano w 1998 roku) ustalonej przez reżysera osobiście. Thomas Vinterberg, obok Larsa Von Triera, jest bowiem uważany za jednego z głównych twórców Manifestu (dwaj pozostali reżyserowie mieli dołączyć do nich nieco później, choć inne źródła wskazują na obecność czterech z nich). Mamy więc „kamerę z ręki”, słabe oświetlenie, realizm czy wręcz naturalizm i… kontrowersyjny temat. Jako, że Festen jest jednym z moich ulubionych filmów, nie mam serca zdradzać fabuły tym, którzy go jeszcze nie widzieli. Słowem wstępu – oś filmu wyznaczają 60-te urodziny głowy rodziny, dystyngowanego i świetnie odnajdującego się w patriarchacie Helge Klingelfelda. Na podstawie manifestu można domyślić się, że Vinterberg rozprawia się, bądź podejmuje próbę rozprawienia z „burżuazyjną percepcją sztuki” od strony formalnej, ale i burżuazyjną hipokryzją od strony fabularnej. Przyjęcie zostaje zaburzone przez wyznanie syna głowy rodziny – Christiana. Podczas wznoszenia toastu stawia on ojcu zarzut molestowania (zarówno jego jak i jego siostry). Reakcje współbiesiadników nie są jednak do końca standardowe…

Festen jest prawdziwą kopalnią wiedzy o relacjach, zarówno tych rodzinnych – ojca, syna, siostry, matki i każdego z nich wobec siebie w niesamowitej przeplatance, jak i tych formalnych, które trwają tylko chwilę – dystyngowany gość a dystyngowany pan domu. Czy zasady Dogmy wpływają na jakość filmu? Na odbiór – na pewno, na moją ocenę – trudno powiedzieć. Atutem filmu jest więc pewna równowaga, między zamysłem a wartością fabularną. Szczerze polecam.

Co dalej z Dogmą?
Jest rok 2005. Sygnatariusze wycofują się z Manifestu. Być może przez złośliwych, którzy doszukiwali się w filmach złamania przykazań (żaden z filmów nie spełniał ich wszystkich), być może przez fakt, iż certyfikaty były czasami przyznawane filmom bardzo słabym, a spełniającym wymogi formalne. A może jednak dlatego, że wyzwolenie się z „pewnych tendencji” skończyło się zniewoleniem w kolejnej ramie? Melancholia (2011) von Triera zdaje się łamać wszystkie zasady po kolei, można więc sądzić, że artysta nie pozwoli sobie na związane ręce, nawet jeśli związał je… sam. Pozwalając sobie na żart, który być może spodobałby się kontrowersyjnym reżyserom podsumuję: Śluby Czystości zawsze budzą frustrację.

Komentarze
Komentarze do:

"Dogma 95 czyli filmowe Śluby Czystości"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję