Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Demon

Źródło: filmweb.pl

Źródło: filmweb.pl

Niemalże miesiąc temu, dziewiętnastego września, światem filmowym wstrząsnęła wiadomość o śmierci reżysera podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni. Jak okazało się później, 42-letni Marcin Wrona odebrał sobie życie w jednym z nadmorskich hoteli. Choć to tragiczne, co pokazuje historia innych, którzy odeszli w nieszczęśliwych okolicznościach, trudno wyobrazić sobie lepszą promocję artysty, niż jego śmierć. Ale nie tylko z niskich pobudek warto wybrać się w piątek  16 października na premierę „Demona”, prezentowanego właśnie na pamiętnym Festiwalu. Powodów jest zdecydowanie więcej.

Miałam szczęście wybrać się na przedpremierowy pokaz filmu do warszawskiego Novego Kina Wisła. Tak, jak trudno przyporządkować film do jednego gatunku, tak trudno opisać moje uczucia po powrocie z kina. Horror, czarna komedia, farsa – przerażenie, zaduma, rozbawienie. Polsko-izraelska produkcja może pochwalić się plejadą świetnych aktorów. Głównym bohaterem jest Piotr (w tej roli znakomity, nieznany mi wcześniej Itay Tiran), który przyjeżdża z Wielkiej Brytanii do Polski, aby poślubić Żanetę (Agnieszka Żulewska). Przypływa barką, rozcinającą stalowy kolor wody. Już w pierwszej scenie rzucają się w oczy świetne zdjęcia oraz mroczny klimat, który będzie co jakiś czas opuszczał ekran, by znów powrócić ze zdwojoną siłą. Para nie zna się zbyt dobrze, co podkreśla rubaszny ojciec (Andrzej Grabowski), za ich znajomością przemawiają jednak inne zażyłości Piotra z bliskimi panny młodej, m.in. z „Jasnym” (granym przez znanego m.in. z „Chrztu” Wrony, Tomasza Schuchardta). Niedaleko rodzinnego domu dziadków młodej, pan młody odkrywa ludzkie szczątki. Pociąga to za sobą machinę paranormalnych wydarzeń, mających ścisły związek z przeszłością ziem, na których odbywa się wesele oraz inną parą młodą, której przyszłość potoczyła się tragicznie…

Marcin Wrona, Źródło: filmweb.pl

Marcin Wrona, Źródło: filmweb.pl

Od samego przyjazdu Piotr przyjmowany jest iście po polsku, na ekranie leje się wódka, a główny bohater jest coraz częściej „po szwagrowsku” poklepywany. Wraz z rozciąganiem się fabuły, tytułowe demony odciągają go jednak od wszechobecnej zabawy, przez którą nikt nie widzi zła, dziejącego się przed oczami widza. Wrona w mistrzowski sposób wykorzystuje weselny schemat, obecny i powtarzany w polskim kinie od czasów „Wesela” Wajdy, aż do tego samego tytułu Smarzowskiego. Mamy wyrazistych bohaterów, groteskowego ateistę Lekarza (w tej roli bezbłędny Adam Woronowicz), płochliwego księdza (Cezary Kosiński) i Wielkiego Mędrca, Żyda (Włodzimierz Press). Bohaterowie ci ewoluują wraz z akcją i  są jednym z najbardziej przerażających jej elementów – bo czy coś może przerażać bardziej, niż strach w oczach bohatera, który przez połowę filmu bawił widza do łez? Z jednej strony mamy więc pełne zabawy wesele, ociekające „dulszczyzną” i chęcią zaspokojenia żądz gości, z drugiej dramat głównego zainteresowanego i tajemnicę sprzed lat. Duchowość i paranoja mieszają się z komizmem i absurdem, ale efektem walki jest przesłanie na temat pamięci. Premiera w piątek 16 października, w sam raz na jesień i zbliżający się listopad.

Komentarze
Komentarze do:

"Demon"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję