Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Na sztukę współczesną nigdy nie jest za późno

Zmierzając szybkim krokiem w stronę Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskiego, już z daleka widziałam liczną grupę seniorów wchodzących do budynku. Podążyłam za nimi i niepewnie stanęła z boku, podczas gdy koordynatorka projektu, Pani Joanna Tabaka, wygłosiła wstęp i spytała, kto jest na wydarzeniu po raz pierwszy. Wiele osób podniosło rękę. Mikrofon został następnie przekazany  kuratorowi wystawy CO JEST SPOŁECZNE? Aktywność Zamku Ujazdowskiego w przestrzeni publicznej (1988–2014) Panu Grzegorzowi Borkowskiemu i rozpoczęło się oprowadzenie. Ze zdziwieniem przyglądałam się zaciekawionym, pełnym fascynacji starszym osobom, które zwiedzały ekspozycję. Zaraz, zaraz. Czy tutaj wszystko gra? Seniorzy zaintrygowani sztuką współczesną? Czy to się przypadkiem nie wyklucza? Ani trochę. Dzień Seniora w Centrum Sztuki Współczesnej trwa już od roku i przyciąga coraz liczniejsze grupy zainteresowanych. Ukazuje także społeczną kwestię aktywizacji ludzi starszych. Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, co oznacza, że za jakiś czas w populacji będą przeważały osoby w podeszłym wieku. Z drugiej strony wydarzenie uczula nas na głęboko zakorzeniony stereotyp na temat tej grupy osób i ma na celu zmianę naszych przekonań. Jak mówi dla nas Joanna Tabaka, myśląc o edukacji głównie skupiamy się na dzieciach i młodzieży. Zapominamy o seniorach, którymi sami się kiedyś staniemy. O istocie Dnia Seniora w Centrum Sztuki Współczesnej rozmawiamy z Panią Joanną, koordynatorką projektu.

Dzień Seniora w CSW; fot. Magazyn Przestrzeń

Dzień Seniora w CSW; fot. Magazyn Przestrzeń, JN

Joanna Niedziela: Jak to wszystko się zaczęło? Skąd wziął się pomysł na Dzień Seniora w Centrum Sztuki Współczesnej?
Joanna Tabaka: Pomysł nie wyszedł ode mnie, ale jest mi bardzo bliski. W zeszłym roku, jak wróciłam po dwóch latach do Zamku, zajmowałam się PR kultury, ale też bliski jest mi rozwój widowni, czyli budowanie relacji z widzem, który zakłada myślenie o  widzu, podejście empatyczne do różnych grup i tworzenie dla nich dedykowanej oferty. Również to, że mam background z psychologii spowodował, że staram się myśleć o różnych ludziach. Przez to, że sama jestem laikiem mam taką potrzebę, aby burzyć tę barierę, bo widzę ile osób ma takie myślenie o sztuce współczesnej, której powoduje, że zamiast czerpać z tego energię, siłę, kreatywność to odcinają się od niej. A dlaczego? Bo często ze strony instytucji kultury brak wyciągniętej ręki – „zobaczcie, że możecie tu przyjść, że nie musicie wszystkiego rozumieć i nie wszystko musi się wam podobać, ale coś wam to może dać”. I po to właśnie jest dzień seniora. Powiem tak, bardzo się cieszę, że pomysł kwitnie, bo oferta edukacyjna jest skierowana głównie do młodzieży. Jesteśmy społeczeństwem starzejącym się i taka tendencja, aby myśleć o tej grupie, która jest bardzo duża w Polsce przyszła do nas z Zachodu, gdzie to jest naturalne. Tak naprawdę do pracy z seniorami zainspirowała mnie moja przyjaciółka Paulina Braun, która organizuje dancingi międzypokoleniowe i widziałam ile jej to daje energii i siły. Jak tylko pojawiła się inicjatywna dnia seniora w kwietniu zeszłego roku, który był odgórnie zaproponowany przez naszych współpracowników – Zofię Rojek i zasugerowany przez Fundację Zaczyn (Przemysław Wiśniewski) to stwierdziłam, że się tym zajmę. Wkroczyłam, zaczęłam czuwać, aby była ulotka, żeby były krzesła i zawsze ta sama osoba, która wychodzi, bo ci ludzie już się do mnie przyzwyczaili, znają mnie, mam ich nawet na Facebooku (śmiech), piszemy między sobą. Zaczęła tworzyć się więź i relacja, a ciężko wytworzyć z instytucją więź, jeśli ona nie ma twarzy. Jestem takim „ułatwiaczem”, mediatorem, zawsze stoję przy kuratorze, wtrącam się, daję wstęp – uczestnik czuje się wtedy przywitany, jak w domu. Skąd pomysł, a raczej, po co pomysł na dzień seniora? Sama będę kiedyś seniorem i chcę mieć takie poczucie, że nie będę wykluczona, że mogę nadal robić ciekawe rzeczy, że ktoś się nie spojrzy na mnie krzywo. Stereotypy wobec tej grupy są straszne, są bardzo dewaluujące, ci ludzie są pozamykani w domach, model wielopokoleniowej rodziny się rozpada. Po co są galerie, instytucje? Żeby się spotkać, to jest funkcja społeczna, oni tu przychodzą, także aby się poznać. Moim sukcesem jest to, że nieśmiało, ale jednak przychodzi coraz więcej panów.

JN: Jak seniorzy odbierają sztukę? Czy im się podoba, czy ją rozumieją?
JT: Zawsze powtarzam, że sztuki nie trzeba rozumieć. My tutaj dajemy kontekst, kurator opowiada jakie jest zaplecze merytoryczne, ale tak naprawdę są różne poziomy przetwarzania jej, np. emocjonalny. Dla mnie każde spotkanie ze sztuką, każda zmiana jaką we mnie wywołuje jest cenna i nie oceniamy tu czy coś jest lepsze czy gorsze. Zdarza się, że osoby, które zajmują się wystawami i ich tworzeniem często nie myślą o widowni, to jest tak zwany konflikt mistrz-uczeń – są na tyle zaawansowani i otoczeni sztuką, że brak im prostszej perspektywy. Oczywiście po to jest właśnie edukacja, aby pośredniczyć między artystą, kuratorem, a widzem. Jenak w dniu seniora trzeba także myśleć o specyficznym komunikowaniu, dlatego staram się uprościć ulotki, czcionka musi być większa, trzeba też bardzo dużo empatii i zrozumienia, ale dopiero jak się z tą grupą pobędzie to coś się zmienia w sposobie myślenia. Zawsze zachęcam do korzystania z tego, że kurator jest na miejscu, mówię „proszę zadawać pytania, może się podobać, nie podobać”. Widzę też po tym roku swoją zmianę. Zaczynam dostrzegać te osoby, ich potrzeby, że one gorzej słyszą, często gorzej widzą, mają problemy z chodzeniem, zawsze też staram się, aby były krzesła. To jest takie budowanie empatii, ale też szacunku do tej grupy, na jej potrzeby. Te osoby są tak niezwykle pełne energii i mają przestrzeń na to, aby coś jeszcze przyswajać. Szczerze powiedziawszy trochę im zazdroszczę, bo nie wiem czy będę miała wystarczającą emeryturę. Chętnie zamiast do pracy poszłabym na działkę, poczytała książki, pochodziła po galeriach, bo tak naprawdę na kulturę też trzeba mieć przestrzeń, a ta grupa ma to, czego nasi widzowie powinni mieć jak najwięcej: czas. Oni go mają i są zainteresowani oraz gotowi pogłębiać swoją wiedzę.

JN: Czy dzień seniora cieszy się dużym zainteresowaniem? Czy coraz więcej osób bierze w nim udział?
JT: Zazwyczaj nie przychodzi mniej niż 20 osób i tutaj mam taki problem, bo chcę utrzymać wysoką jakość obsługi, a jeśli jestem sama to przy większej grupie staje się to już problemem. Dzisiaj była grupa 40 osób, która jest pokaźna, a zdarzało się i 60 osób, gdzie była artystka Pani Katarzyna Józefowicz i już trudniej było nad taką grupą zapanować, szczególnie, że każdy chciał zdjęcie. Jedna pani mi zarzuciła, że nie promuję wystarczająco tego wydarzenia. Nie robię zapisów przez Internet, bo wiem, że dużo osób niestety nie ma komputera. Nie chcę też nikomu ograniczać dostępu, warto żeby każdy spróbował chociaż raz, ale z większą ilością osób już bym nie dała rady bez przeformowania wydarzenia. Jest taka stała grupa, kojarzę ją po twarzach, która była już na pewno więcej niż 5-6 razy. Zdarza się, że ktoś raz przyjdzie, potem wróci za jakiś czas, więc jest ciąga fluktuacja, ale to się utrzymuje na poziomie 20-30 osób.

Dzień Seniora w CSW' fot. Magazyn Przestrzeń

Dzień Seniora w CSW; fot. Magazyn Przestrzeń, JN

JN: Jaką formę ma dzień seniora, bo to chyba nie są tylko oprowadzenia po wystawach?
JT: U nas wystawy zmienią się mniej więcej co trzy miesiące, więc oprowadzanie jest naturalnym wprowadzeniem do tego co się aktualnie dzieje, ale też najmniej wymagającą formą – kurator przychodzi i po prostu opowiada. Jeśli dział edukacji ma czas to staramy się urozmaicać o warsztaty, raz była artystka, która zrobiła zarazem oprowadzenie, jak i warsztaty, co spotkało się z dużą aprobatą. Z tego, co widzę to seniorzy jednak wolą formę warsztatową – lubią aktywności manualne, lubią też wychodzić w przestrzeń zamku, raz np. był spacer historyczny dotyczący Szpitala Ujazdowskiego. Seniorzy żywo komentują, więc od razu widać czy są zadowoleni czy nie, oni się z tym nie kryją, nie mają barier.

JN: Wśród seniorek słyszałam rozmowę na temat obecności na Facebooku. Czy seniorzy się bardziej aktywizują? Coś się zmienia w tym stereotypowym obrazie?
JT: Tak, bo nawet duże korporacje organizują różnego rodzaju szkolenia i są świadomi, że jeśli nauczą seniorów korzystać z komputera i Internetu, to zdobędą kolejnych klientów. Niestety pomogła też emigracja, bo jak wcześniej babcia nie miała potrzeby nauki korzystania ze Skype’a to teraz, żeby widzieć wnuczka co jakiś czas, musi się tego nauczyć. Zachodzą duże zmiany, ale ja nadal staram się mówić, gdzie można dostać coś w formie analogowej, bo wiele osób zapomina, że nawet nie wszystkie młode osoby korzystają z Facebooku, więc czasem trzeba coś umiejętnie umieścić na ulotce czy na stronie. Zawsze daję seniorom ulotkę na następny miesiąc, żeby mieli wszystkie istotne informacje pod ręką. Pomaga też w tym cykliczność wydarzenia, zawsze ten sam dzień, ta sama godzina.

JN: Jakie są dalsze plany względem dnia seniora? Czy będzie kontynuowany?
JT: Z tego, co słyszałam dyrekcja dawała mi sygnał, że chce rozwijać edukację dla seniorów w CSW. Ja widzę też pewien potencjał i możliwości, ale wydaje mi się, że kolejnym krokiem powinny być projekty współtworzone przez uczestników. Jest bardzo dużo pań, które mają doświadczenie i wiedzę, mogłyby je przekazać, myślę też o takich warsztatach, polegających na wymianie umiejętności. Mam takie poczucie, że trzeba mieszać różne formy, ale widzę, że najbardziej sprawdzają się warsztaty, szczególnie z artystami, którzy są komunikatywni, ale też spacery, mniej chyba oprowadzania z kuratorami, które wymagają dużo wysiłku (stanie) i skupienia. Myślę też o tym, i to chyba jest dobry krok, aby zrobić Akademię Sztuki Współczesnej dla seniorów, bo każdy tutaj wchodzi z różnią wiedzą. Raz zrobiliśmy spotkanie o performansie, które prowadziła edukatorka i nie bała się pokazać tego, co kontrowersyjne. Widziałam wtedy, że seniorom brak tej podstawowej wiedzy, jakie są typy sztuki współczesnej, co to jest w ogóle sztuka współczesna. Osobiście zrobiłabym takie spotkanie, może wraz z uniwersytetem trzeciego wieku, na zasadzie lektoratu – wstęp do sztuki współczesnej, ale taki bardzo edukacyjny, łączący wykład z warsztatem.

Dzień Seniora w CSW; fot. Magazyn Przestrzeń

Dzień Seniora w CSW; fot. Magazyn Przestrzeń, JN

JN: Czy zdarzają się dyskusje podczas spotkań, przerywanie kuratorowi, głosy, że coś jest dziwne, kontrowersyjne?
JT: Oczywiście. Ja nawet zachęcam do tego, aby przerywać, ale w przypadku niektórych kuratorów jest to trudniejsze (śmiech). Niektórym się da, niektórym ja próbuję przerwać, co nie jest łatwe, a lubię przerywać i wprowadzać do danego tematu. Np. dziś pytałam, kto z państwa widział dotleniacz, który był na jednym z filmów i były głosy „ja, ja”. Seniorzy wtedy czują, że to jest jakieś nawiązanie relacji, że to jest też ich własne doświadczenie. Sposób prowadzenia spotkań musi być specyficzny: ciepły, przyjazny i interaktywny. Muszę jednak przyznać, że seniorzy są dużo bardziej chętni do komentowania i zadawania pytań niż nastolatkowie.

JN: Jak krótko podsumowałaby Pani Dzień Seniora?
JT: To zdanie już padło dziś z moich ust, ale warto je powtórzyć: na sztukę współczesną nigdy nie jest za późno.

Po oprowadzeniu odbyło się spotkanie z seniorami, ponieważ było to wydarzenie jubileuszowe. Co myślą o nim sami seniorzy? Jest to dla nich ciekawa inicjatyw, ale zarazem kontrowersyjna. Widzą związek sztuki współczesnej z psychologią, jako odzwierciedlenie utajonych myśli czy pragnień. Padły głosy, że godzina oprowadzania to zdecydowanie za mało, ale dzięki obecności kuratora ma to większy sens. Bez poznania szerszego kontekstu i zamysłu autora, dzieła bywają po prostu niezrozumiałe. Seniorzy mają także nadzieję, że wydarzenie będzie kontynuowane, ponieważ bardzo im się podoba.

Dzień Seniora w Centrum Sztuki Współczesnej jest wydarzeniem cyklicznym, odbywającym się w drugą środę każdego miesiąca w formie spotkań, warsztatów czy oprowadzenia po aktualnej wystawie. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Komentarze
Komentarze do:

"Na sztukę współczesną nigdy nie jest za późno"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję