Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Coaching od kuchni – czyli co robi coach kiedy Klient nie patrzy

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Niejednokrotnie słyszałam stwierdzenia osób, które nie doświadczyły coachingu, że nie rozumieją w czym miałaby pomóc taka „zwykła rozmowa”. Siedzą gadają, nic się nie dzieje. I to ma być takie rewolucyjne panaceum na wszystkie smutki i problemy tego świata?

Nikt nie powiedział, że jest to panaceum. Jednak osoby, które nie były w coachingu, a nawet te, które były, nie zdają sobie często sprawy jak dużo w tym procesie dzieje się od kuchni – zarówno w umyśle coacha jak i Klienta.

W tym tekście skupię się na umyśle coacha i tym, jakie intencje stoją za prostymi pytaniami.

Po przeczytaniu tekstu, nigdy więcej nie powiesz, że coaching to zwykła rozmowa. Nabierzesz przekonania, że coach nie komunikuje się z Tobą wyłącznie jak dobry kumpel (choć element przyjacielskiej relacji się pojawia), lecz oprócz tego: analizuje, łączy fakty, interpretuje, przewiduje, zapobiega, wnioskuje…  Summa summarum dobry coaching często można zdefiniować poprzez końcowe poczucie Klienta, że właściwie osiągnął wszystko sam, a coach tylko go wspierał i był jak akuszerka, która „tylko” pomaga w narodzinach tego, co i tak jest w człowieku.

W tym tekście zdradzam klasyczne pytania, które pojawią się praktycznie w każdym coachingu. Zatem Drogi Czytelniku, zachęcam Cię do self-coachingu w trakcie czytania. Pomyśl o celu, który chciałbyś osiągnąć i czytając, zadawaj sobie po kolei poniższe pytania. Być może gdy skończysz, oprócz samej przyjemności z czytania, stworzysz sobie jaśniejszy obraz tego, jaką zmianę chcesz zaprowadzić w swoim życiu.

Po jaką zmianę przychodzisz? Z jakiego powodu się spotykamy?

To pytanie zawsze pojawi się na początku wspólnej drogi Coacha i Klienta. Coaching często porównuje się do podróży – Klient mówi gdzie chce dotrzeć, a Coach pomaga mu wybrać najbardziej optymalną drogę. Często towarzyszy mu w tej podróży, bywa jego przewodnikiem jako ktoś, kto już tędy ludzi przeprowadzał, zna dobre sposoby jak łagodzić bóle wynikające z niełatwej podróży, zna różne patenty jak sprawnie podróżować. Jednak sam początek to pytanie o cel – gdzie jedziemy? To pytanie nie tylko mówi nam gdzie będziemy zmierzać, ale też gdzie nas na pewno nie zobaczą. Ta prosta interwencja odsiewa całe mnóstwo błędnych kierunków i straconego czasu, więc jest dla Coacha jednym z najbogatszych źródeł informacji.

Jakie masz kryteria? Po czym poznasz, że jesteśmy na dobrej drodze?

Gdy już mamy cel, zarówno Klient jak i Coach potrzebują wiedzieć jak rozpoznamy, że to na pewno właściwa droga, że na pewno o to ten cały trud i ambaras. Trzymając się metafory podróży, Klient może stwierdzić, że jego kryteria to: droga niezbyt kamienista, którą można dosyć szybko pokonać, atrakcyjne przystanki, włączenie w tę drogę najbliższych. Coach na podstawie tych informacji będzie wiedział, jakimi wartościami jego Klient będzie się kierował, a jakie będą tym razem bez znaczenia.

Jaki jest powód Twojego działania? Właściwie po co się do tego zabieramy?

Ludzie nie zawsze zadają sobie to pytanie i działają automatycznie, bezrefleksyjnie. Coach zadba o to, abyś dobrze wiedział jaki tzw. metacel Ci przyświeca, gdyż nigdy nie chodzi o osiągnięcie celu samego w sobie, lecz o efekty jakie on przyniesie. Podobnie, praktycznie nigdy w zarabianiu pieniędzy nie chodzi o nie same, lecz o dobra które dzięki nim możemy posiąść.

Gdy tam dojdziemy, kim się wtedy staniesz, co będzie możliwe?

W „kuchni” coacha takie pytanie oznacza badanie efektów i konsekwencji podjętych przez Klienta działań. Ponadto Coach zapraszając Klienta do myślenia o osiągniętym celu, wzbudza w nim niesamowitą motywację. Zachęci go też do pielęgnowania tej wizji, utożsamiania się z nią, przywoływania jej w wyobraźni – zwłaszcza w momentach, kiedy na drodze zaczną piętrzyć się przeszkody, a taki moment nastąpi prędzej czy później.

Co będziesz musiał porzucić na drodze?

W dobrym coachingu dosyć szybko jak na dłoni widać, co w trakcie drogi będzie nam zawadą. Większość balastu jaki będzie trzeba porzucić, a właściwie zamienić na inny, to niewspierające przekonania – czyli to, co zapuściło korzenie w naszej głowie i nie pozwala łatwo się wyplenić.

Coach wie, że jeśli należy wykorzenić coś z głowy Klienta, to nie można pozostawić tego miejsca pustym, bo wówczas zajmą je chwasty lub to samo, co rosło tu wcześniej. Dlatego w coachingu intensywnie pracujemy nad intencjonalnym, zaplanowanym procesem zmiany przekonań. Podam Wam przykład. Jedna z moich Klientek żywiła przekonanie, które brzmiało mniej więcej tak: „ponieważ zawsze w życiu miałam pod górkę (już na starcie przyszło mi żyć w kiepskiej rodzinie), to zawsze będzie mi trudniej, zawsze będę kilka kroków z tyłu za innymi,  nigdy ich nie dogonię”. Przekonanie to, jak sobie można wyobrazić, skutecznie blokowało nawet samo inicjowanie zmian – bo po co się wysilać skoro wisi nade mną fatum bycia w tyle bez względu na to, co zrobię? Podczas naszej intensywnej pracy przekonanie zmieniło się w taki sposób „to prawda, że pochodzę z rodziny która doświadczała problemów, to prawda że przez to wielokrotnie było mi trudno, ale życie to nie wyścig, nie jest linearne. Sukces i powodzenie zależy od wielu czynników i moje trudności, go nie przekreślają, a nawet więcej mogą go wspierać. Mam unikalne doświadczenie, niełatwe wspomnienia, które paradoksalnie mogą stać się moją siłą. Mogę z nich czerpać, a nie oskarżać się za nie. Nie miałam wpływu na to, że mnie to spotkało, ale mam wpływ na to, jak to teraz wykorzystam.”

Czego Ci brakuje na tej drodze, co musisz zdobyć?

Jako Coach oraz psycholog rozmawiając z Klientem, często zastanawiam się czego brakuje mi w jego obrazie, w relacji z nim. Innymi słowy słucham również tego, czego Klient nie mówi, nie manifestuje, nie doświadcza, bo niejednokrotnie jest to wskazówka do tego, czego może mu brakować w drodze do osiągnięcia celu. Czasami w kontakcie z Klientem brakuje mi radości, optymizmu. Widzę np. że broni się przed tym, bo z tyłu głowy żywi przekonanie, iż „lepiej się nie cieszyć na zapas, lepiej się rozczarować pozytywnie”. Później podczas pracy okazuje się, iż to go bardzo ogranicza, bo nawet jeśli uda mu się osiągnąć to, czego chciał, to wciąż nie może się z tego ucieszyć, bo przecież w każdej chwili może wydarzyć się coś nieoczekiwanego. Zatem lepiej powściągnąć swoje emocje i cały czas kontrolować sytuację. Podczas coachingu Klient zauważył, że taka strategia mu nie służy i na dłuższą metę blokuje zbyt dużą ilość zasobów.

Jakbyś miał to do czegoś porównać?

Tego pytania nie zada każdy coach, ale ja to robię. Lubię proponować Klientom pracę z metaforą, lubię proponować, by wyobrazili sobie swój cel za pomocą obrazów zupełnie oderwanych od tego, czego cel dotyczy. Czasem, gdy jesteśmy na etapie omawiania problemu – proszę, aby problem został porównany do zwierzęcia, rośliny, innej abstrakcyjnej sytuacji. Jedna Klientka powiedziała mi, że jej obecny stan można porównać do sitka, do którego ktoś usilnie próbuje wlać sok i nie rozumie dlaczego ciągle się z niego wylewa. Pracowałyśmy tą metaforą do momentu kiedy Klientka zauważyła, że musi zmienić sitko na miskę, a w samym soku nie ma nic złego. Sokiem była jej praca, a sitkiem postawa wobec pracy. Zatem okazało się, że nie chodzi o zmianę pracy, aby poczuć się szczęśliwą, lecz zmianę postawy na bardziej zaangażowaną i uważną.

W jaki sposób ja mogę Ci w tym pomóc?

Zawsze pytam Klientów do czego ja im jestem potrzebna, do czego potrzebny jest drugi człowiek. Odpowiedź daje wskazówkę o tym, do jakiej roli Klient będzie próbował mnie zaprosić. Bardzo często jest to rola mentora. Klienci wyobrażają sobie, że coach jest mądrą, zasobną osobą, która ma gotowe rozwiązania na różne problemy. Zawsze jestem uważna, by nie przegapić tych wyobrażeń, gdyż należy szybko je sprostować, by uniknąć rozczarowań. Coach to nie mentor, nie jest lekarzem który przepisuje recepty i lekarstwa. Coaching jest mentalnym i emocjonalnym procesem, który wydarza się w relacji, a jego efekty nie są jednoznaczne do przewidzenia. Wymaga to od Klienta dużego zaangażowania i bycia aktywnym uczestnikiem, a nie biernym odbiorca czy uczniem.

Co jest dobrego w pozostawieniu spraw takimi, jakimi są?

Coach popełnia błąd w sztuce jeśli nie wybada dlaczego Klient do tej pory sam nie osiągnął tego, co chce. Najczęściej kryją się za tym tzw. wtórne korzyści, czyli profity związane z brakiem zmiany. Zazwyczaj dotyczą one poczucia bezpieczeństwa, braku lęku związanego z podejmowaniem nowych wyzwań. Inną pozytywną intencją braku zmiany jest możliwość „nie weryfikowania się”. Nie podejmując wyzwań ludzie mogą żyć w iluzji bycia kimkolwiek. Konfrontacja z rzeczywistością mogłaby skutecznie obalić te wizje, a to byłoby bolesne. W coachingu przekonuję Klientów, że konfrontacja z rzeczywistością jest najlepszym, co mogą dla siebie zrobić, bo tylko stanięcie w prawdzie o sobie (z akceptacją) jest najlepszym fundamentem pod jakąkolwiek zmianę.

Gdyby tak się stało/gdyby to była prawda, to co by to dla Ciebie oznaczało?

W coachingu takie pytanie pada przy różnych okazjach. Można powiedzieć, że czyni ono dużą różnicę pomiędzy procesem pomocowym a rozmową towarzyską. Nie będziesz po prostu zdawał relacji z tego, co ci się przydarzyło. Będziesz także pytany o to, jakie miało to dla Ciebie znaczenie, jak to zinterpretowałeś. Tym pytaniem można też odkodować głębsze przekonania, które stoją za drobnymi myślami automatycznymi, przydarzającymi się nam każdego dnia. Przykładowo Klientka mówi, że w trakcie pracy zaczynają dopadać ją myśli „to za trudne dla mnie”. Coach mógłby zapytać – co by to dla ciebie oznaczało, gdyby to faktycznie było za trudne? Klientka odpowiedziała – to, że jestem niekompetentna, bo inni robią to szybciej. I tym sposobem coach odkrywa niewspierające przekonanie, którego koniecznie trzeba będzie dotknąć podczas pracy, gdyż z pewnością stanie na drodze do celu.

Jakich wcześniej dróg próbowałeś, co się udawało w tej sprawie?

Najczęściej jest tak, że Klient zanim przyszedł po pomoc do coacha, wiele razy sam próbowała uporać się ze swoim problemem. Dlatego też w coachingu proste rady są nie na miejscu. Z szacunku dla Klienta, nie sugeruje się prostych rozwiązań, gdyż ten pewnie wcześniej sam ich próbował i z jakiegoś powodu nie wychodziło. Zadaniem coacha jest pomoc w odnalezieniu tego elementu w życiu Klienta, który blokuje wdrażanie prostych rozwiązań.

W jaki sposób ta trudność wpływa na inne obszary Twojego życia?

Jako coach dbam o to, aby oddzielić problem od Osoby Klienta, fachowo nazywamy to eksternalizacją problemu. Może ona objawiać się także w języku (mówię: ta trudność wpływa na ten obszar, a nie Ty wpływasz na ten obszar). Czasem proponuję ćwiczenie, w którym Klient wymyśla specjalną nazwę dla problemu, czasem też odrębną dla celu, tak aby się z nimi nadmiernie nie utożsamiał zwłaszcza z problemem. Gdy zachowa wobec niego zdrowy dystans, łatwiej będzie mu wygenerować rozwiązanie.

Jakie pytanie postawiłbyś sobie teraz sam?

Dobry coaching to taki, który uczy Klienta samodzielności, uczy go aby w przyszłości zadawać sobie te same pytanie, które usłyszał w coachingu, gdyż są one uniwersalne. Coaching powinien wyposażyć Klienta zarówno w umiejętność stawiania celnych pytań, analizowania swoich myśli i emocji, ale także w pewne wiadomości z zakresu psychologii, które są bardzo użyteczne na każdym etapie realizacji celu.

Na ile jest to realistyczne w skali od 1 do 10?

Coach bardzo często w czasie całego procesu używa narzędzia skalowania do różnych pytań np.: na ile chce ci się to robić 1-10; na ile jest to w zgodzie z twoimi wartościami 1-10; na ile będziesz żałował, jeśli jednak z tego rezygnujesz 1-10 itp. Skalowanie pozwala unikać jednoznacznych odpowiedzi „tak- nie”. Pozwala popatrzeć na wszystkie kwestie w odcieniach szarość i dzięki temu podjąć adekwatniejsze decyzje i sprawniej osiągać cele.

Jak Ci się ze mną współpracuje?

Generalnie w coachingu relacja nie ma aż tak dużego potencjału leczącego jak w psychoterapii, nie powinna być też w centrum naszej pracy. Jednak ja osobiście zawsze w pewnym momencie pytam Klientów jak im się ze mną współpracuje. Proszę, by dawali sygnały, co w pracy ze mną im służy, a co nie, abym mogła elastycznie dopasować mój warsztat pracy do potrzeb.

Podsumowując, w coachingu dzieje się dużo więcej niż można byłoby stwierdzić na pierwszy rzut oka. To pracochłonny proces zarówno dla Klienta, jak i Coacha. Wymaga sporo cierpliwości i determinacji, ale efekty bardzo często są nieporównywalnie większe od kosztów.

11992034_10153604950174770_1543833401_nGościnnie dla Magazynu Przestrzeń: Julia Kawalec

Z wykształcenia i pasji jestem psychologiem, trenerem dramy oraz certyfikowanym coachem MLC. Ukończyłam Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W ramach studiów specjalizowałam się w Terapii Rodzin i Małżeństw oraz Wspieraniu Rozwoju Osobowości. Ukończyłam dwie szkoły, które wyposażyły mnie w umiejętności do rozwojowej pracy z ludźmi: Szkołę Trenerów Dramy oraz Studium Coachingu MLC. Posiadam bogate i różnorodne doświadczenie w prowadzeniu warsztatów rozwojowych (dotyczących wszelkich umiejętności miękkich), a także prowadzenia coachingu indywidualnego (life-coaching, career-coaching). Obecnie pracuję jako psycholog szkolny w Gimnazjum i Szkole Podstawowej.

Julię można znaleźć na:
Stronie
Facebooku

Komentarze
Komentarze do:

"Coaching od kuchni – czyli co robi coach kiedy Klient nie patrzy"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję