Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Ciało obce

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Stało się! Po dziewięciu pełnych atrakcji miesiącach po raz drugi zostałam mamą. Tym razem w pakiecie ciążowym dostałam: nudności, wymioty, zawroty głowy, zgagę, nadwrażliwość na zapachy, migreny, ociężałość i bezsenność. Chciałabym napisać, że po porodzie odzyskałam swoje ciało i głowę, ale że kłamać jest brzydko, napiszę jak jest.

Piłka do koszykówki

Macierzyństwo nieustająco wystawia kobiety na próbę. Zarówno ich dusze, jak i ciała. Taki na przykład brzuch. Około 18. tygodnia ciąży macica kobiety spodziewającej się dziecka jest wielkości piłki do koszykówki. Do momentu rozwiązania jeszcze trochę urośnie, finalnie wydając na świat około 3,5 kilogramowego noworodka. Trudno więc oczekiwać, że nie zmieni się wygląd skóry na brzuchu przyszłej mamy. Dodatkowe kilogramy, rozstępy czy bardziej widoczny cellulit to wspólne znaki szczególne wielu zarówno “ciężarówek”, jak i młodych matek. Jasne, możemy stosować zdrową dietę i prowadzić aktywny tryb życia. To zawsze jest korzystne i dla ciała, i dla ducha, jednak nie zawsze da oczekiwanie rezultaty, ponieważ często winne tym niedoskonałościom są nasze geny i hormony. Ponadto młoda matka rzadko ma na to czas. Rzadko bowiem dostaje od losu prezent w postaci dziecka z reklamy pampersów – czyli takiego, które tylko śpi, je i, za przeproszeniem, wydala. Dobre rady typu: “to kwestia dobrej organizacji” czy “dla chcącego nic trudnego” można sobie włożyć… między bajki. Zapewniam, że początkujący rodzic marzy przede wszystkim o tym, żeby złapać piętnaście minut snu czy w tak zwanej wolnej (bardzo zabawne) chwili, zrobić szesnaste tego dnia pranie. Nie wspominam tutaj o high need babies, których matki głęboko podziwiam i zastanawiam się skąd czerpią siły na przetrwanie kolejnego dnia.

Atrybuty kobiecości

Piersi są niekwestionowanym atrybutem kobiecości, przez większość życia stanowią wyznacznik naszej atrakcyjności. Obok upływającego czasu, który nie oszczędza nikogo, na wygląd kobiecych piersi wpływa ciąża, a później karmienie piersią. Hormony powodują, że piersi rosną w ciąży nawet o dwa rozmiary, a co za tym idzie, stają się cięższe i łatwiej ulegają sile grawitacji. To z kolei często powoduje pojawienie się rozstępów. Poza zmianą wyglądu, zmienia się (również w kobiecej głowie) postrzeganie piersi jako wyłącznie ozdoby ciała. Teraz ich najważniejszym zadaniem jest odżywianie dziecka. Karmienie piersią to temat rzeka. Temat medyczny, psychologiczny, a ostatnio nawet społeczny (mówię o ogólnonarodowej dyskusji dotyczącej karmienia piersią w miejscach publicznych). Wydawać by się mogło (ponieważ jesteśmy ssakami), że jest to banalnie proste. Po porodzie mama przystawia noworodka do piersi, a ten radośnie zajada, po czym oczywiście zasypia (bo przecież małe dzieci tylko śpią i jedzą). Rzeczywistość nie jest taka kolorowa. Mamy  karmiące napotykają na swojej mlecznej drodze wiele problemów: nawał pokarmu, zastój, zapalenie piersi, małe przyrosty wagi dziecka i przede wszystkim fizyczny ból. Dziecko dopiero uczy się ssać, a matka przystawiać je do piersi. Trudności podczas karmienia mogą powodować utratę wiary w siebie, poczucie winy, nierzadko potęgowane przez otoczenie (np. mamy czy teściowe), które oczekuje od nas określonego zachowania: utrzymywania absurdalnej restrykcyjnej diety czy “dopajania” dziecka. Pomoc i wsparcie w zakresie karmienia piersią znaleźć można na forach internetowych, specjalistycznych blogach oraz (najbardziej bezpośrednio) w poradni laktacyjnej.

Hormony mają także swój udział w gubieniu włosów w koszmarnych wręcz ilościach. Podczas gdy w ciąży włosy przyszłej mamy są często gęste, błyszczące i mocne, kilka miesięcy po porodzie, w wyniku spadku poziomu estrogenów, zaczynamy znajdować je wszędzie! Wspomaganie się różnego rodzaju suplementami czy specjalistycznymi szamponami może odrobinę pomóc, ale nie ma co oczekiwać spektakularnych efektów. Proces ten po pewnym czasie ulega zahamowaniu i wszystko wraca do normy. Całe szczęście, bo przecież dla niejednej z nas piękne włosy są synonimem kobiecości.

Głowa…

Poza zmianami w ciele, mnogość przemian dotyka w ciąży i po porodzie psychikę kobiety. A jest to prawdziwa jazda bez trzymanki. I jakkolwiek baby blues czyli spadek nastroju kilka dni po porodzie jest czymś częstym i dotykającym wiele kobiet, to zdarza się, że smutek ten przeradza się w coś poważniejszego. Depresja poporodowa to choroba, o której nadal mówi się za rzadko. Chroniczne zmęczenie organizmu czy wyczerpanie psychiczne spowodowane ciągłą opieką nad niemowlęciem oraz poczucie obciążenia nową rolą, mogą spowodować wystąpienie jej objawów. Depresja poporodowa stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia zarówno matki, jak i dziecka, ponieważ wśród jej symptomów znajdują się brak więzi z dzieckiem czy też natrętne myśli dotyczące skrzywdzenia niemowlęcia. Osoby będące blisko matki, które zauważą niepokojące oznaki zachowania, powinny podjąć działania zmierzające do udzielenia jej pomocy.

To, jak zmienia się ciało i psychika kobiety w ciąży i po porodzie, ma ogromny wpływ na jej poczucie kobiecości, atrakcyjności i pozytywne postrzeganie siebie. Przekłada się to na jakość relacji matki z otoczeniem: nowo narodzonym dzieckiem, partnerem czy innymi bliskimi osobami. Warto więc wspierać mamy, utwierdzać je w poczuciu, że macierzyństwo czyni je bardziej kobiecymi, podkreślać wartość macierzyństwa, zachęcać do zrobienia czegoś tylko dla siebie (i fizycznie w tym wspomóc, np. proponując opiekę nad dzieckiem). Instynkt macierzyński sprawia, że piramida naszych dotychczasowych priorytetów znacząco się przetasowuje i często stawiamy siebie na ostatnim miejscu. Dzięki temu jednak mamy możliwość zobaczenia, co w życiu jest dla nas naprawdę ważne.

Mnie samą, pomiędzy przewijaniem jednego, a kąpaniem drugiego dziecka też czasem olśni jakaś prosta prawda, którą słyszałam milion razy, ale dopiero teraz zaczynam rozumieć i czuć jej znaczenie. Więcej potomstwa dla mojego ciała oznaczało więcej ciążowych kilogramów, więcej rozstępów, więcej zmarszczek od martwienia się o przyszłość moich dzieci. Spoglądam więc czasem na siebie w lustrze z lekko skrzywioną miną. Po chwili jednak patrzę na śpiącą w kołysce córkę, a obok budującego z zapałem wieżę z klocków syna i stwierdzam, jak kompletnie nie ma to już znaczenia.

Komentarze
Komentarze do:

"Ciało obce"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję