Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Chaos uporządkowany

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Pamiętacie film „Efekt motyla”? Jest rozwinięciem założenia, że miniaturowy trzepot skrzydeł gdzieś w Singapurze może po trzech dniach wywołać tornado nad Ohio. To oczywiście tylko anegdota, bo zmiany nie są aż tak kolosalne, ale przekaz jest jasny. Choć z daleka zmiany pogody mogą się wydawać przypadkowe i wyjątkowo kapryśne, to jednak są one całkowicie przewidywalne, a złudzenie nieprzewidywalności jest spowodowane tylko naszym ograniczonym zrozumieniem liczby czynników pośredniczących w powstawaniu tego, zdawałoby się przypadkowego tornada. Twórcą pojęcia „efekt motyla” jest Edward Lorenz, który w 1960 roku pracował nad komputerowym modelem prognozowania pogody. Zakładał, jak większość ówczesnych badaczy, że jeśli wprowadzi się do komputera identyczne dane wyjściowe, to po przeprowadzeniu tych samych operacji powinniśmy otrzymać identyczne wyniki. Tak się jednak nie stało. Przez przypadek odkrył, że bardzo mała zmiana danych wejściowych może spowodować kolosalną, zupełnie niespodziewaną różnicę w wynikach końcowych. Tyczy się to szczególnie układów dynamicznych, mających odzwierciedlenie między innymi w zmianach pogody. Zależności prowadzące do takiego, a nie innego obrotu sprawy, są bardzo skomplikowane i nawet miniaturowa modyfikacja jednego z czynników może spowodować, że zamiast bezwietrznej pogody nadejdzie tornado. Wpisane liczby 0,506127 i 0,506 zapoczątkowały dwa bardzo różniące się od siebie wykresy – im dalej od początku, tym zmiany były większe. Ta promilowa różnica rzędu 0,025% to właśnie efekt motyla – zmiana tak mała, że aż niedostrzegalna, jednak znacząco wpływająca na całość.

Wspomniany na początku film był przełożeniem tego zjawiska na ludzką psychikę. Nie mamy wątpliwości, że ludzka psychika to jeden z najbardziej dynamicznych, chaotycznych i nieprzewidywalnych układów, z jakimi mamy do czynienia.

Kruchy los

O tym jak małe decyzje wpływają na nasze życie, przekonujemy się w obliczu wielkich tragedii. Choćby ta w Smoleńsku w 2010. Dwie osoby uratowane przez swoje wcześniejsze wybory. Jacek Sasin miał lecieć, ale w ostatniej chwili odstąpił swoje miejsce koleżance z pracy, mamy małego dziecka, której bardzo zależałoby być szybciej w domu. Sasin pojechał pociągiem. Przeżył. Podobnie Zofia Kruszyńska-Gust. Ostatecznie zrezygnowała – rozchorowała się. Żyje. Podobnych historii jest więcej. Setki osób, które tamtego pamiętnego dnia spóźniły się do pracy i uniknęły zawalenia wież WTC. Tysiące naszych błahych codziennych decyzji, które nawet nie wiemy jak bardzo wpłynęły na nasze życie.

Czy wiedzieliście, że w czasie II wojny światowej Amerykanie rozważali zrzucenie bomby atomowej na Kokuro? Nie zrobili tego, bo nad miastem wisiały ciężkie chmury. Obrano kurs na cel zastępczy – Hiroszimę.     

Sama miałam taką sytuację. Wycieczka po starówce w jednym z miast. Deszcz, zimno. Na jednej uliczce nagle zawaliła się kamienica (!). Wzięłam swoją przyjaciółkę za ramię i uciekałyśmy co sił w nogach czując jak za nami unosi się wielka ściana pyłu. W końcu odwracamy się roztrzęsione – w miejscu gdzie stałyśmy przed chwilą leżała wielka kupa gruzu. Kwestia sekund – gdybyśmy były kilka metrów dalej, nie zdążyłybyśmy uciec. Skąd miałyśmy te sekundy? Ola kilka chwil wcześniej pyta się staruszki na schodach czy nie pomóc jej nieść torby. Pani odmówiła, ale złożyła nam błogosławieństwo. Kilka sekund…

Co by było gdyby?

W rzeczywistym świecie nie możemy modyfikować przeszłości i sprawdzać różnych alternatyw. Wystarczy wyobrazić sobie jednak, że Hitler walcząc podczas pierwszej wojny światowej dostałby odłamkiem szrapnela, czego oczywiście był bardzo blisko, tak jak i innych okoliczności, w których mógł ponieść śmierć lub zostać kaleką. Kaleką, który nie mógłby być wzorem siły Aryjczyka. Na to, że pocisk spadł w tym, a nie innym miejscu, miało wpływ tysiące, a gdyby przyjrzeć się bliżej – miliony, miliardy i biliony czynników. Celowniczy mógł choćby podrapać się po nosie, ustawiając korbkę wysokości lub zrobić cokolwiek innego, co choćby minimalnie zmieniło warunki wystrzału. Inna wilgotność powietrza, mały podmuch wiatru lub cokolwiek, co wpłynęło na ustawienie działa. Miliardy możliwości, z których każda powstała w wyniku splotu miliardów poprzednich czynników, z których każdy też był rezultatem miliardów przypadków, itd. Nie trzeba nawet iść tak daleko, wystarczyłoby, żeby Hitlera przyjęto na Akademię Sztuk Pięknych, a nie byłoby dzisiaj ani ciebie, ani mnie, ani wszystkiego tego, co znamy. Znaczy coś by było, ale w zupełnie innym wydaniu.    

Na czynniki takie, jak tor lotu pocisku artyleryjskiego, nie mamy żadnego wpływu. Jednak jako psycholog wrócę do ludzi i ich wewnętrznego świata. Adolf Hitler wcale nie musiał być potworem. Jego psychika także ukształtowała się w wyniku skomplikowanych procesów, które bardzo trudno odtworzyć. Ludzki umysł to układ pozornie chaotyczny. Ale – jak już wiemy – losowość jest tylko złudzeniem. Gdybyśmy umieli odtworzyć wszystkie świadome i przede wszystkim nieświadome procesy, mogli gruntownie poznać wszystkie ważne doświadczenia z przeszłości, nasza psychika okazałaby się równie przewidywalna jak procesy fizyczne, takie jak choćby wspomniana pogoda. W praktyce w pełni nigdy nie jest to realne, a nawet wyrysowanie głównych procesów i schematów, które nas ukształtowały, jest strasznie trudne. Trudne, ale jednak możliwe. Teorią chaosu na poziomie psychiki jest psychologia głębi, czyli termin zawierający w sobie wszystkie formy i szkoły psychoterapii, które wyrosły z psychoanalizy, a także wiele teorii zupełnie już od niej odległych.

Wzór na ludzką psychikę

Chociaż pozornie nasze zachowania wydają się być często destrukcyjne i tak po ludzku bezsensowne, to nie wzięły się jednak one znikąd. Największy wpływ na nas miało najwcześniejsze dzieciństwo. Już obserwowanie niemowląt pozostawionych na chwilę bez matki pozwala doświadczonej osobie przewidzieć styl osobowości, jakie rozwinie ono w dorosłości. To czy dziecko w takiej sytuacji jest spokojne, czy krzyczy w niebogłosy, to zaczątek powstania unikalnego stylu przywiązania – cechy, która w dorosłym życiu warunkuje jak podchodzimy do innych ludzi, czy potrafimy im ufać, czy raczej uważamy, że inni mogą nas krzywdzić, a także w jakie związki wchodzimy. Również seksualność jaką w sobie rozwiniemy jest sumą doświadczeń, które nas spotkały. Dość powiedzieć, że większość pedofilów samych w dzieciństwie doświadczało przemocy seksualnej – w dorosłości, żeby jakoś przetrwać, przyjęli utożsamienie się z agresorem. To droga do oczyszczenia swojego sumienia i odzyskania poczucia wartości. Jedynym aktem woli pozostaje to, czy taka osoba ulegnie swoim preferencjom i skrzywdzi inne dziecko.

Inny czynnik, jaki wpływa na całe nasze życie to wypadki losowe – liczne traumy, które wcale nie muszą być duże. Traumy szybko spychamy do nieświadomości, a energia jaką na to pożytkujemy, sprawia, że ciągle jesteśmy zmęczeni. To też układ rodziny, w której się wychowujemy, wiek rodziców, liczba i wiek rodzeństwa, a także to, którym dzieckiem się urodziliśmy. To pytanie czy urodziliśmy się w mieście, czy na wsi. A przypadek kobiety, która ciągle wiąże się z przemocowymi partnerami? To przecież klasyczny przykład wybierania czegoś, co psychika zna, w końcu to ojciec wyznacza kobiecie wzór na mężczyznę idealnego, nawet gdy temu ojcu do bycia idealnym daleko.

Przypadek? Nie sądzę!

Czynników, które wpływają na nasze życie jest niesamowicie dużo, a w ich znalezieniu nie pomaga fakt, że różne szkoły psychoterapii skupiają się na różnych aspektach naszej osobowości. Chociaż poziom skomplikowania naszej psychiki jest tak wielki, to w tym chaosie jest reguła. Najważniejszym do zapamiętania pozostaje fakt, że nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkiem. Wszystkie nasze zachowania, dzisiejsze wybory są echem pewnych doświadczeń. Nawet najbardziej destrukcyjne nawyki służą utrzymania psychiki w pionie. W końcu lepiej się upić, niż pozwolić psychice się rozpaść na wspomnienie bólu, jaki spotkał nas przy dawnych krzywdach. Odplątywaniem tych skomplikowanych sznureczków zajmuje się psychoterapia. Jej celem jest zauważenie sensu w nielubianych przez nas zachowaniach, zrozumieniu co za nimi stoi i ponownym zintegrowaniu tych przeżyć. Żebyśmy wydawali się sobie trochę mniej chaotyczni.

Komentarze
Komentarze do:

"Chaos uporządkowany"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję