Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Cały świat w jednej torbie

manatka5

fot. Manatka

Dwie bliskie sobie osoby, mama Jola i córka Ola, postanowiły wykorzystać babciną maszynę i stworzyć wspólny projekt – Manatkę. Jest on odpowiedzią na potrzeby współczesnych konsumentów, którzy coraz częściej pragną rzeczy oryginalnych, niepowtarzalnych i dobrej jakości. Takie są właśnie torby Manatkowego duetu, o których rozmawiamy z ich twórczyniami.

Joanna Niedziela: Skąd pomysł na założenie firmy krawieckiej?
OLA: Manatka to nasz pierwszy projekt krawiecki, ale nie było to tak, że szyć nauczyłyśmy się tydzień przed wykonaniem pierwszej torby. Maszyna do szycia odkąd pamiętam pojawiała się regularnie na kuchennym stole – spod igły mamy wychodziły najładniejsze i najlepszej jakości sukienki, bluzki wykończone haftem, kolorowe spodnie, których zazdrościła mi każda koleżanka. Do tej pory mam niektóre projekty mamy i niecierpliwie czekam, aż założy je moja córka.
JOLA: Obie lubimy klasyczne, proste rzeczy – wbrew pozorom o takie najtrudniej w sklepach. Półki uginają się od bluzek z nadrukami, sweterków z koralikami, ale znalezienie bazowych produktów to często nie lada wyzwanie. Dotyczy to także toreb – zwykle wybierać musimy między eleganckimi, ale bardzo drogimi, skórzanymi a nieco tańszymi, ale wykonanymi z kiepskich materiałów i prawie zawsze zepsutymi nietrafionym nadrukiem, krojem czy doszytym kwiatkiem. Chciałyśmy stworzyć torby, które może kupić każdy – których forma będzie na tyle klasyczna, by pasować do różnych okazji, ale jednocześnie na tyle oryginalna, żeby każda klientka czuła się posiadaczką wyjątkowej Manatki.

JN: Co oznacza nazwa Manatka?
OLA: Za kształt nazwy odpowiedzialny jest mój chłopak. Kiedy powstawała Manatka, pracował jako copywriter i oryginalnymi hasłami sypał jak z rękawa. Wygrała opcja, która najlepiej opisywała nasze projekty – Manatka – to torba, do której zmieścisz wszystkie swoje manatki.
JOLA: Nazwa jest też wycieczką do przedszkolnych lat Oli, kiedy zdanie „Ola, posprzątaj swoje manatki” padało w naszym domu kilka razy dziennie.
OLA: To prawda, byłam potworną bałaganiarą.

JN: Jaką rolę w Manatce odgrywa babcina maszyna?
JOLA: Po pierwsze ma wartość sentymentalną – to przeszło pięćdziesięcioletni Łucznik, który uszył nie tylko setki spódnic czy bluzek, ale przede wszystkim suknię ślubną babci Oli.
OLA: Babcina maszyna spełnia też czysto praktyczną funkcję – jest po prostu bardzo dobra. Nie ma dla niej zbyt trudnego projektu – uszyje wszystko. I wydaje niesamowity, bardzo odprężający dźwięk – jest jak mantra, szycie na niej to przyjemność.

Od lewej: Ola, babcia Oli - mama Joli,, Jola

fot. Manatka; Od lewej: Ola, babcia Oli (103 lata), Jola

JN: Zamieniłybyście ją kiedykolwiek na inną?
JOLA: Próbowałyśmy szyć na nowszych, wydawałoby się bardziej zaawansowanych modelach. Bez skutku. Albo przyzwyczaiłyśmy się tak do starej maszyny, albo te sprzedawane obecnie w sklepach są po prostu kiepsko wykonane.
OLA: Nowe maszyny są lekkie, pięknie opakowane, ale nie posiadają tej intuicji, jaką ma nasz czarny, potwornie ciężki Łucznik. On dosłownie łapie, o co nam chodzi – szyje w zasadzie sam, my tylko lekko kierujemy materiał.

JN: Co do Manatki wnosi każda z Was?
OLA: Mama wnosi fantastyczny warsztat i niesłychaną, wręcz pedantyczną dbałość o najdrobniejszy szczegół. Każde cięcie, szew wykonane są tak, że nie ma mowy o rozerwaniu czy popruciu.
JOLA: Ola pracuje nad tym, żeby każdy projekt Manatki był nietypowy, inny od wszystkich, ale jednocześnie utrzymany w przyjętej przez nas konwencji.
OLA: O kształcie projektów decydujemy razem – wybieramy materiały, dodatki. Ale za ostateczną formę najczęściej odpowiedzialna jestem zwykle ja.

JN: Czy dzięki wspólnej pasji Wasza więź jest silniejsza?
OLA: Nasza więź zawsze była tak silna, że trudno byłoby o jeszcze silniejszą. Więc szycie nie miało bezpośredniego wpływu na relację między nami, ale rzeczywiście spędzamy teraz ze sobą jeszcze więcej czasu, mamy nową wspólną pasję, a to zawsze wnosi dużo dobrego, świeżego.

manatka3

fot. Manatka

JN: Jaka jest historia pierwszej torby?
OLA: Zaczynając studia w Warszawie, a chwilę później pracę, wychodziłam z domu o 8 rano, a wracałam o 21. Duża, pakowna torba, w której zmieszczę „mydło i powidło” była mi bardzo potrzebna, ale te, które znajdowałam w sklepach albo były niebagatelnie drogie (młodzi polscy projektanci cenią się bardziej niż niejeden włoski mistrz), albo uszyte były tak, że po trzech dniach urywały im się uszy i przecierały dna. Przypomniałam sobie, że przecież w domu stoi maszyna, a mama świetnie szyje. W kuchennym zaciszu tworzyłyśmy torbę, która nie tylko nie kosztowała całej naszej pensji, ale też była dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam. Uszyłyśmy ją ze specyficznych rodzajów nici i materiałów, dlatego wiernie służy mi do dziś i nawet nie pomyśli o tym, żeby się popruć J

JN: Co wyróżnia Manatki?
OLA: Przede wszystkim kolorowe materiały – bazową serię wyróżniały śliczne tasiemki z przeróżnymi wzorami, nowe projekty (które wprowadzamy od kilku tygodni) to przede wszystkim niesamowicie energetyczne materiały kontrastujące z czernią czy szarością tworzącymi podstawę torby. Drugą cechą charakterystyczną są gabaryty Manatek. Niezależnie od typu rozmiarowego (XL i XXL) są dużo większe niż standardowe torby – w ich wnętrzach można skryć absolutnie wszystko. Kiedyś nasza klientka przysłała nam zdjęcie jej samej we wnętrzu Manatki – zmieściła się do niej cała!
JOLA: Strona praktyczna jest dla nas tak samo ważna, jak estetyczna. Staramy się szyć tak, żeby Manatki nie tylko cieszyły oko, ale także spełniały praktyczne oczekiwania klientek. Począwszy od wyboru materiałów, skończywszy na szwach pracujemy tak, żeby zminimalizować szanse poprucia. Chcemy tworzyć rzeczy nie tylko ładne, ale i bardzo dobrej jakości. Ważne jest też to, że nie ma dwóch takich samych Manatek – różnią się między sobą wzorami, kolorami i nawet jeżeli tworzą je tasiemki o takich samych wzorach, to i tak do ich szycia używamy innego koloru nici czy podszewki. Każda jest absolutnie wyjątkowa.

JN: Szycie takich toreb wymaga nie lada zdolności. Gdzie nauczyłyście się tak szyć?
OLA: Mnie oczywiście cierpliwie uczyła szyć mama. Pokazała wszystkie triki i magiczne sztuczki.
JOLA: Pasja do szycia jest nam przekazywana z pokolenia na pokolenie. Podstaw projektowania i szycia nauczyłam się, będąc w szkole podstawowej na zajęciach technicznych, ale to lekcje mojej mamy dały mi najwięcej.

manatka2

fot. Manatka

JN: Skąd się biorą materiały, tasiemki?
OLA: Co do materiałów bazowych – pochodzą od zaprzyjaźnionego dostawcy u którego zaopatrujemy się od pierwszej torby. Prowadzi malutki sklepik, ale jest w stanie przywieźć dla nas taki materiał, jaki tylko sobie wymarzymy. Tasiemki i kolorowe materiałowe wstawki zamawiamy u indywidualnych dostawców, zwykle za granicą. Większość tasiemek pochodzi ze Stanów, ostatnio zaczęłyśmy współpracę ze sklepem w Australii. Niekiedy na swoje zamówienie czekamy kilka tygodni, ale zawsze jest warto – dostajemy najlepszej jakości materiały w fantastyczne wzory.

JN: Ile czasu zajmuje zrobienie jednej torby?
JOLA: Projekty są dosyć skomplikowane, a każdy element (podstawę torby, kieszenie, metki) wykonujemy własnoręcznie. Zwykle trwa to około dwóch, trzech godzin.

JN: Czy szycie mogłoby być jedynym sposobem na życie? Myślałyście o tym?
JOLA: Każda z nas oprócz Manatki ma kilkanaście innych zajęć, którym staramy poświęcać się bez reszty. Nasza dzień często trwa 18-19 godzin – stało się to już standardem, że naszym codziennym sposobem przemieszczania się nie jest chód, ale sprint. Manatka to młody projekt i chociaż dopiero się rozwija, zajmuje nam coraz więcej czasu. Niewykluczone, że niedługo stanie się naszym priorytetowym zajęciem.
OLA: Jakiś czas temu stanęłam przed pierwszym biznesowym dylematem – czy Manatka ma szanse stać się nie tylko hobby, ale poważną firmą? Uznałam, że ma na tyle duży potencjał, że warto poświęcić jej maksymalnie dużo czasu. Dlatego zrezygnowałam z wielu różnych zajęć i moją uwagę dzielę obecnie między szycie a pisanie pracy magisterskiej.

JN: Czy nosicie swoje torby?
OLA: Odwiedzający mnie znajomi widząc stelaż z tuzinem różnych Manatek śmieją się, że przez cały rok mogę codziennie zabierać ze sobą inną. Ale w praktyce wygląda to tak, że mam trzy ulubione Manatki – szarą i dwie czarne, wszystkie XXL (mimo że mam zaledwie 160 cm wzrostu – i zwykle wybieram jedną z nich.
JOLA: W Manatkach chodzą chyba wszystkie nasze koleżanki: i te Oli, studentki, i te moje – mamy dorosłych dzieci, niekiedy babcie. Manatki są zatem odporne nie tylko na zniszczenie, ale i na wiek – może je nosić każdy (nasza najmłodsza klientka ma 6 lat!). Ja też mam kilka swoich – sprawdzają się idealnie na rodzinnych zakupach, długich spacerach.

manatka1

fot. Manatka

JN: Ile kilogramów uniesie Manatka?
OLA: Manatki przetrwały wszystkie nasze próby – nawet te z obciążeniem pięćdziesięciokilogramowym. Są w zasadzie nie do zdarcia – prędzej urwie się sam materiał (a że jest to grube płótno, nie będzie to łatwe) niż puści szew.

JN: Co czujecie, gdy widzicie kogoś z Manatką na ulicy?
OLA: Pamiętam jak jechałam ze znajomym jego samochodem i na przejściu dla pieszych zobaczyłam dziewczynę z moją Manatką. To nie była znajoma, którą spotykam, co jakiś czas, ale ktoś obcy, spotkany przypadkiem. Przeszczęśliwa krzyknęłam tak głośno i nieoczekiwanie „MANATKA!”, że przerażony kierowca natychmiast ostro zahamował i samochód stanął dęba. Pierwsze zderzenie z Manatką na ulicy o mało nie skończyło się wypadkiem (śmiech).
JOLA: Widok kogoś z naszą torbą na ramieniu jest dla nas zawsze największą motywacją do pracy. Wiemy wtedy, że nasza praca ma sens i sprawia komuś radość, jest mu potrzebna.

JN: Gdzie można kupić Wasze torby?
OLA: Pierwszym punktem, w którym można oglądać i kupować Manatki jest nasz sklep internetowy – www.manatka.pl. Oprócz tego, co jakiś czas pojawiamy się na różnego rodzaju imprezach modowych, targach. Staramy się na bieżąco informować o naszej aktualnej lokalizacji na naszym fanpage’u. Zawsze można też do nas napisać maila i spotkać się z nami w naszej domo-pracowni w Warszawie.

JN: Myślałyście o otwarciu sklepu stacjonarnego?
JOLA: W planach mamy otwarcie sklepu z naszymi projektami (nie tylko torbami) w naszym rodzinnym mieście – Tomaszowie Mazowieckim. Jesteśmy w trakcie dopracowywania szczegółów.

JN: Dziękuję za wywiad i trzymam kciuki za rozwój firmy!
OLA i JOLA: Dziękujemy

Manatki można znaleźć na:
Facebooku
Stronie

Komentarze
Komentarze do:

"Cały świat w jednej torbie"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję