Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Być tym, kim się naprawdę jest – wywiad z Nicole Maines PL/EN

[English version below]

graf. Karolina Lubaszko

graf. Karolina Lubaszko

Transseksualizm wciąż budzi w naszym społeczeństwie lęk i niepokój, które bardzo często przeradzają się w ataki dyskryminacji i mowę nienawiści. Wynikają one przede wszystkim z braku merytorycznej wiedzy na temat osób z zaburzeniami identyfikacji płciowej, ale też zwykłej ludzkiej empatii i chęci wysłuchania historii drugiego człowieka. Opowieści są różne. Mają jednak wspólny mianownik, którym jest niewyobrażalne cierpienie – bo jak inaczej nazwać koszmar życia w ciele, którego się nie akceptuje? Transseksualność polega bowiem na niezgodności między płcią biologiczną a psychicznym poczuciem płci (identyfikacją płciową) i cechuje się trwałym dążeniem do korekty ciała. Nie jest ono żadnym kaprysem osób transseksualnych, a wielkim pragnieniem, aby w końcu być tym, kim się naprawdę jest. Ważnym czynnikiem w procesie korekty płci jest wsparcie najbliższych, na które te osoby nie zawsze mogą liczyć. Warto jednak zauważyć, że korekta płci wiąże się dla rodzica ze stratą swojej ukochanej córki czy syna. Dla żadnej ze stron nie jest to łatwy proces.

Nicole Maines miała jednak szczęście. U jej boku zawsze była i jest kochająca rodzina. Mimo to droga, którą przeszła, aby odzyskać swoją prawdziwą tożsamość, nie była usłana różami. Nicole (wcześniej Wyatt) wraz z jednojajowym bratem bliźniakiem Jonasem, zostali adoptowani przez Kelly i Wayne’a Mainesonów, którzy nie mogli, ale zawsze pragnęli posiadać dzieci. Ich szczęście nie trwało jednak długo, gdyż od najmłodszych lat Wyatt czuł się i zachowywał jak dziewczynka. Interesowały go nie tylko dziewczęce zabawki, ale też ubrania, w które lubił się przebierać ku przerażeniu swojego ojca – konserwatywnego żołnierza. Za Wyattem stała jednak zawsze kochająca matka, która okazywała mu zrozumienie i empatię oraz pozwalała na wyrażanie swojej prawdziwej tożsamości. To właśnie ona wstawiała się za chłopcem w szkole, starając się edukować personel i wyczulić nauczycieli na potrzeby „syna”. Nieustannie poszerzała swoją wiedzę na temat zaburzeń identyfikacji płciowej, zarażając nią także zdystansowanego do sprawy Wayne’a, któremu akceptacja faktu, że posiada transpłciowe dziecko, zajęła trochę więcej czasu.

Historia przemiany tej amerykańskiej rodziny nie obeszła się bez skandalu i walki. Walki rozgrywającej się nie tylko codziennie za drzwiami ich domu z własnymi przekonaniami i bezsilnością, ale też walki z instytucjami, innymi ludźmi, a ostatecznie kończącej się starciem w sądzie – w przełomowej sprawie dotyczącej obrony praw dzieci transpłciowych. Historię rodziny spisała szczegółowo Amy Ellis Nutt – autorka nagrodzona Pulitzerem – w książce pt. Zostać Nicole. Metamorfoza amerykańskiej rodziny. Z bohaterką książki Nicole Maines rozmawiamy na łamach Przestrzeni.

Joanna Niedziela: Kiedy poczułaś, że z twoim ciałem jest coś nie tak?
Nicole Maines: Odkąd pamiętam wiedziałam, że jestem dziewczyną. Miałam wtedy trzy lub cztery lata – jest to wiek, w którym mój brat i inne osoby cispłciowe (osoby nie-transpłciowe, identyfikujące się ze swoją płcią biologiczną – przyp. red.) uświadamiają sobie swoją tożsamość płciową. Dla mnie był to jednak moment, w którym zdałam sobie sprawę z rozdźwięku pomiędzy moją tożsamością a moim ciałem.

JN: Jak niezgodność między twoją płcią biologiczną i psychologiczną przejawiała się w okresie dorastania?
NM: Zadajmy sobie najpierw pytanie – jak dużą rolę odgrywa płeć w naszym społeczeństwie? Jak wiele czynności życia codziennego jest podzielone na męskie lub żeńskie? Wszystkie one stały się dla mnie problemem i skutkowały zarówno wysokim poziomem lęku, jak i depresji. Nie mogłam pójść z rodzicami do sklepu z zabawkami bez wścibskich spojrzeń gapiów, którzy wytykali palcami „chłopca” przemierzającego w tę i z powrotem alejkę z lalkami Barbie.

JN: Co było dla ciebie największą przeszkodą w staniu się Nicole?
NM: Największym problemem było uświadomienie innych ludzi, że wiem o czym mówię i kim jestem. Wiele osób często powtarza, że nie możesz wiedzieć jaka jest twoja płeć ani rozumieć czym ona jest, gdy masz trzy lub cztery lata. Warto jednak podkreślić, że nikt się nad tym nie zastanawia, kiedy chodzi o dziecko cispłciowe. Nikt nie miał przecież wątpliwości w przypadku mojego brata. A on jest w tym samym wieku, co ja. Płeć jest kwestionowana dopiero wtedy, kiedy nie wpisuje się w ramy, jakie sami jej stworzyliśmy.

JN: Odwołując się do twojego doświadczenia, co jest dla ludzi najtrudniejsze do zrozumienia, kiedy spotykają osobę transpłciową?
NM: Myślę, że dla innych ludzi najtrudniejsze jest zrozumienie, że osoby transpłciowe nie posiadają charakterystycznego wyglądu. Jednymi z najczęstszych stwierdzeń, jakie słyszę są zdania: „wcale nie wyglądasz na osobę transpłciową” lub „nigdy bym nie zgadł”. Jest to problem, który ma wpływ także na osoby cispłciowe. Na przykład, jeśli kobieta jest dobrze zbudowana to znaczy, że musiała urodzić się mężczyzną. Ludzie są przekonani, że posiadają magiczną zdolność do odgadywania, co jest w czyichś majtkach i czy ktoś jest transpłciowy – jedynie patrząc na tę osobę. Wydaje mi się, że w dużej mierze jest to wina środków masowego przekazu, które od dawna kreują fałszywy obraz osób transpłciowych granych przez cispłciowych mężczyzn w perukach i topach od bikini. Ludzie wtedy myślą, że tak właśnie powinna wyglądać osoba transpłciowa. A to jest dalekie od prawdy.

JN: Co cię denerwuje w podejściu ludzi do osób transpłciowych?
NM: Najbardziej denerwujące jest dla mnie kojarzenie osób transpłciowych z łazienkami, a łazienek z rozwiązłością seksualną. Argument przeciwko prawom osób transpłciowych, jaki najczęściej słyszę, dotyczy przekonania, że wszystkie osoby takie jak ja są mężczyznami w sukienkach. Używają ich oni jako wymówki, aby dostać się do kobiecych ubikacji i napaść na wasze żony i córki. To niezwykle obciążające, kiedy cała twoja społeczność wiąże cię z napaściami na tle seksualnym. Prawda jest jednak taka, że te dwie sprawy nie mają ze sobą zupełnie nic wspólnego. Pozwalanie osobom transpłciowym na korzystanie z łazienek zgodnych z płcią, z którą się identyfikują, w żaden sposób nie naraża nikogo na niebezpieczeństwo.

JN: Co byś powiedziała do ludzi na całym świecie na temat osób transpłciowych i ich sytuacji?
NM: Powiedziałabym, że osoby transpłciowe powinny być akceptowane takimi, jakimi są, a ich tożsamość płciowa ma takie samo znaczenie, jak tożsamość osób cispłciowych. Świat musi przestać zaprzeczać temu, kim naprawdę jesteśmy i ukazywać nas jako gwałtownych złoczyńców, którzy chcą skrzywdzić waszych bliskich. Musi przestać rozprzestrzeniać plotkę, że jesteśmy transpłciowi tylko po to, aby dostać się do łazienek odmiennej płci, co zaspokoi naszą perwersję. To jest naprawdę przygnębiające. W naszym społeczeństwie żyją małe dzieci, które są nieustannie prześladowane w szkole, odmawia się im wstępu do ubikacji i izoluje od przyjaciół, ponieważ dorośli chcą wierzyć, że są małymi przestępcami. Kiedy byłam w piątej klasie, dorośli widzieli we mnie zagrożenie dla moich rówieśników. Bolesne i smutne jest to, że ludzie wciąż tak uważają. Dane wskazują jednak, że w żadnej ze szkół, w której istnieje polityka sprzyjająca integracji osób transpłciowych, nie doszło do ataków na innych uczniów. Nie chcemy przecież nikogo krzywdzić, dlatego ludzie powinni przestać ranić też nas.

JN: Jak zmieniło się twoje życie po operacji korekty płci, która jest ostatnim etapem całego procesu*?
NM: Ostatni etap korekty płci jest odmienny dla każdej osoby transseksualnej, ponieważ nie wszystkie decydują się na operację wytworzenia pseudoprącia czy neowaginy. Zabieg był dla mnie czymś znaczącym i przerażającym jednocześnie, ale czułam, że muszę go wykonać. Nie ma chyba nic bardziej wyzwalającego, niż uczucie odzyskania swojego ciała. Mimo że przeszłam operację nieco ponad rok temu, mam wrażenie jakbym posiadała obecne ciało od zawsze – jakby nigdy nie wyglądało ono inaczej. Czuję się teraz naprawdę wolna.

*w Polsce wymieniamy następujące etapy korekty płci – a) w przypadku korekty płci z żeńskiej na męską (K/M): 1) terapia hormonalna 2) mastektomia 3) sądowe ustalenie płci 4) usunięcie macicy i przypadków 6) wytworzenie pseudoprącia 7) protezowanie prącia; b) w przypadku zmiany płci z męskiej na żeńską (M/K): 1) terapia hormonalna 2) sądowe ustalenie płci 3) usunięcie jąder i prącia, wytworzenie neowaginy. Bardzo często osoby transseksualne nie decydują się na ostatnią operację wytworzenia pseudoprącia lub neowaginy. Nie chodzi jedynie o jej wysoki koszt, a satysfakcję osiąganą na wcześniejszych etapach procesu.

Miejscem, w którym można szukać pomocy w przypadku wątpliwości związanych ze swoją tożsamością płciową, a także wsparcia podczas procesu korekty płci jest Fundacja Trans-Fuzja – organizacja pozarządowa skupiona na działalności na rzecz praw osób transpłciowych. Obecnie Fundacja działa w czterech obszarach – rzecznictwa, wsparcia, edukacji oraz kultury. Po pomoc można zwrócić się także do Stowarzyszenia Lambda Warszawa, pomagającego osobom, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Słowniczek:
transseksualizm – niezgodności między płcią biologiczną a psychicznym poczuciem płci (identyfikacją płciową), cechująca się trwałym dążeniem do korekty ciała.
transpłciowość – ludzie określani tym mianem to zarówno transseksualiści, jak i transwestyci, osoby czujące przynależność do obu płci lub nieczujące przynależności do żadnej z nich. Transpłciowość jest więc pojęciem szerszym niż transseksualizm.

_Amy Ellis Nutt_Zostać Nicole grzbiet 25.indd

Zostać Nicole. Metamorfoza amerykańskiej rodziny, Amy Ellis Nutt
Wydawnictwo Czarna Owca

English version

Transsexualism still raises fear and anxiety in our society, which often turn into attacks of discrimination and hate speech. They result mainly from the lack of essential knowledge about people with gender identity disorder, but also an ordinary human empathy and willingness to listen to the story of another human being. The stories are different. However, they have a common denominator which is the unimaginable suffering – how else can we call a nightmare of living in a body that we don’t accept? Transsexuality is an incompatibility of biological and psychological sex (gender identity), and is characterized by a persistent desire to change it. This is not a whim of transgender people but a great desire to finally be who you really are. An important factor in the process of sex change is having support from the loved ones, for which these people cannot always count on. However, it should be noted that for the parents, sex change involves the loss of beloved daughter or son. For both sides this is not an easy process.

graf. Tomasz Opaliński

graf. Tomasz Opaliński

Nicole Maines was lucky. Her loving family was always at her side and still is. Despite this, the way she went to recover her true identity was not a bed of roses. Nicole, (formerly Wyatt) together with her monozygotic twin brother Jonas, were adopted by Kelly and Wayne Maines who could not but always wanted to have children. Their luck did not last long because from an early age Wyatt felt and acted like a girl. He was interested not only in girls’ toys, but also clothes, in which he liked to dress up to the dismay of his father – a conservative soldier. However, Wyatt’s loving mother was always standing by him and showed him understanding and empathy. She also allowed him to express his true identity. It was she who interceded for a boy at school, trying to educate staff and sensitize teachers to the needs of her „son”. She continually broadened her knowledge about gender identity disorders and managed to overcome the scepticism of Wayne, who needed a bit more time to accept the fact that he had a transgender child.

The transformation of this American family didn’t happen without scandal and fight. Not only a fight with their own beliefs and a sense of helplessness but also a struggle with institutions, other people and ultimately a confrontation in court – in a landmark case concerning the rights of transgender children. The history of the family was described in detail in the book “Becoming Nicole: The Transformation of an American Family” by Pulitzer Prize-winning author Amy Ellis Nutt. We conducted an interview with the book’s protagonist, Nicole Maines, for Magazyn Przestrzeń.

Joanna Niedziela: When did you feel that there is something wrong with your body?
Nicole Maines: I’ve known I was a girl for as long as I can remember. I knew when I was 3 or 4 years old, about the same age my twin brother and other cisgender people realize how they identify. For me, though, there was a disconnect between my identity and my body.

JN: How did an incompatibility of your biological and psychological sex manifest itself during adolescence?
MN: Well, how gendered is our society? How many things in everyday life are separated into male or female? All of those became an issue, and resulted in me having high levels of both anxiety and depression. We couldn’t go to Toys R Us without someone staring at the „boy” who was walking up and down the Barbie aisle.

JN: What was the biggest obstacle for you in becoming Nicole?
MN: The biggest issue was just getting people to realize that I knew what I was talking about and that I knew who I was. A lot of people like to say that you cannot possibly know what gender you are or understand gender at such a young age of 3 or 4, but we have to remember that no one questions it when it comes to a cisgender child. No one second guessed my brother. And he’s the same age as me. Gender is only questioned when it doesn’t fit into the boxes we’ve created for it.

JN: According to your experience, what is most difficult for people to understand when they meet a transgender person?
NM: I think the most difficult thing for people to understand is that there isn’t a certain „look” to transgender people. One of the most common things I hear is, „well, you don’t look transgender,” or, „I never would have guessed!” This is a problem that affects cisgender people, too. If a cis woman looked a little too rugged, she must have been born male. People think that they have some magic ability to tell what is in someone’s pants or whether or not they’re trans just by looking at them. And I think this is largely in part due to how transgender people were portrayed in popular media for so long, played by cisgender men in wigs and bikini tops. People think that there’s a „transgender look.” And that couldn’t be further from the truth.

JN: And what upsets you in people’s approach to transgender people?
NM: The thing that upsets me the most is that people have associated transgender people with bathrooms and bathrooms with sexual misconduct. The argument against transgender rights that I hear most frequently is that we are all men in dresses using that as an excuse to get into women’s bathrooms and assault your wives and daughters. It incredibly aggravating to have your entire community be associated with sexual assault. The fact of the matter is, those two issues have nothing to do with one another whatsoever. Allowing us to use the bathrooms that we identify with will, in no way shape or form, put your loved ones at risk.

JN: What would you say to all the world about transgender people and their situation?
NM: I would say that transgender people need to be accepted as who they are and that their identities are just as valid as those of a cisgender person. The world needs to stop denying who we are, and painting us as violent villains who are our to hurt your loved ones. The world needs to stop spreading that we are just in it for the bathrooms, that we are making it up because we’re perverts. It’s disheartening. We have little kids who are bullied relentlessly in school, denied access to bathrooms, and isolated from their friends because the adults want to believe that this kid is some kind of criminal. When I was in fifth grade adults were making claims that I was a danger to my classmates. It’s hurtful and it’s so sad that people are still buying into that. The records show that in no school that has a transgender inclusive policy as a transgender student made an attack on anyone. We are not trying to hurt anyone, so people need to stop hurting us.

JN: How has your life changed after sex reassignment surgery, which is the final stage of gender reassignment?
NM: The final stage of transition is different for every transgender person, and not everyone seeks out gender reassignment surgery. It’s huge and it’s scary, but for me it was something that I felt I needed to do. It’s incredibly liberating to finally feel like I’m in my own body. Though I only had surgery a little over a year ago, it, somehow, feels like I’ve been in this body forever, like nothing else was ever there. It’s so freeing.

Komentarze
Komentarze do:

"Być tym, kim się naprawdę jest – wywiad z Nicole Maines PL/EN"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję