Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Recenzja książki: Baronowa jazzu

Puściłam utwór ‘Round Midnight Theloniousa Monka, legendy jazzu, starając się poczuć to, czego mogła doświadczyć Pannonica Rothschild, gdy usłyszała go po raz pierwszy u swojego przyjaciela w Nowym Jorku. To właśnie ta kompozycja – smutna, leniwa, seksowna ballada z odrobiną bluesa, rzuciła na nią urok, pod wpływem którego pozostała do końca życia. Tego pamiętnego dnia odsłuchała płytę niemal dwadzieścia razy z rzędu, przez co spóźniła się na samolot do Meksyku, gdzie czekał na nią mąż z dziećmi. Muzyka zaczarowała ją tak bardzo, że do domu już nigdy nie wróciła. Musiała przecież poznać Theloniousa Monka osobiście.

Baronowa jazzu, czyli Pannonica Rothschild

Baronowa jazzu to opowieść biograficzna o barwnej postaci, jaką była Pannonica Rothschild, której imię pochodzi od rzadkiego okazu ćmy. Urodzona w 1913 roku w bajecznie bogatej, arystokratycznej żydowskiej rodzinie, nie zaznała nigdy biedy. Ale to nie bogactwo, a wolność była tym, czego najbardziej w życiu potrzebowała. W rodzinie Rothschildów panowała bowiem zasada, wedle której interesami zajmowali się mężczyźni, a kobietom nie wolno było się wtrącać. Chowana od najmłodszych lat pod kloszem, pierwszy raz zachłysnęła się samodzielnością poślubiając barona Julesa de Koenigswartera, dzięki któremu nauczyła się pilotować samolot. Wraz z mężem osiedli we Francji. Kiedy wybuchła wojna, Pannonica uciekła z dwójką dzieci do Anglii, a potem na życzenie męża do Kanady. Nie mogła jednak usiedzieć w miejscu. Kiedy dowiedziała się o śmierci matki, zostawiła dzieci u przyjaciół rodziny w północnej części stanu Nowy Jork i wróciła do kraju. Wstąpiła do armii Wolnej Francji, z nadzieją, że będzie walczyć u boku męża. Pojechała za nim aż do Afryki. 

Uwolnić się

Małżeństwo dało jej jedynie pozorne poczucie wolności. Oswobodzona z rodzinnych więzów, przeszła pod kontrolę męża. Wpadła z deszczu pod rynnę. Wojna była dla niej przełomowym momentem, dzięki któremu zobaczyła, że można żyć inaczej. Nauczyła jej samodzielności i pewności siebie. Kiedy nastał pokój, Jules dostał stanowisko ambasadora w Norwegii, a dwa lata później rodzina przeniosła się do Meksyku. To tam Nica poczuła „powołanie”, którym był jazz. Zmęczona dyplomatycznym życiem, znajdowała coraz więcej wymówek, aby podróżować do Nowego Jorku. Podczas jednego z wyjazdów usłyszała utwór Theloniousa Monka, który odmienił jej życie. Nica już nigdy nie wróciła do domu. Mieszkała w hotelach i woziła się bentleyem. Była już stale obecna w środowisku jazzowym i u boku Monka, którego odnalezienie zajęło jej trochę czasu. Została jego mecenaską i organizatorką imprez, ale też przyjaciółką i wielbicielką. Każdy kolejny dzień był dla niej oczekiwaniem na wieczór, na kolejne jazz session w nocnych klubach. W końcu imię zobowiązuje.  

Po prostu słuchaj muzyki

Hannah Rothschild zrekonstruowała życie swojej ciotecznej babki z niezwykłą starannością i dużą dozą fascynacji, ale i lęku – przed odkryciem historii Nici, czarnej owcy rodziny, która odważyła się żyć po swojemu. Dzięki swojej dociekliwości dotarła do wielu źródeł – filmów, książek, artykułów, archiwów, listów, fotografii, ale i osób, które znały Nicę osobiście. Powstająca przez dwadzieścia lat biografia jest także ukłonem w stronę czarnoskórych jazzmanów i odtworzeniem realiów Nowego Jorku tamtych czasów. Pannonica nie była w stanie ochronić swoich przyjaciół przed dyskryminacją na tle rasowym, z którą spotykali się na każdym kroku. Pomagała im jednak w codziennych sprawach i woziła swoim drogim samochodem, przez co wzbudzała sensację. Czy byłaby zadowolona, gdyby przeczytała książkę o sobie samej? Autorka uważa, że irytowałoby ją to całe zamieszanie, a jedyne, co by powiedziała to zdanie, podsumowujące dobrze jej życie: „Sza, słuchaj muzyki, Hannah. Po prostu słuchaj muzyki.”

Czy udało mi się poczuć to, co poczuła Nica słuchając pierwszy raz utworu ‘Round Midnight? Owszem. I myślę, że nie tylko mi. Jest to w końcu najczęściej nagrywany standard spośród wszystkich utworów skomponowanych kiedykolwiek przez jazzmanów.

Baronowa jazzu, Hannah Rothschild
Wydawnictwo Czarne

Komentarze
Komentarze do:

"Recenzja książki: Baronowa jazzu"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję