Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Autoerotyzm – miłość do siebie

graf. Urszula Zabłocka

graf. Urszula Zabłocka

Kiedy myślimy o miłości erotycznej zazwyczaj przed oczami pojawia się scena, w której uczestniczą dwie osoby. A co z miłością erotyczną w pojedynkę? Jeżeli sam pomysł nazwania w ten sposób masturbacji budzi w Tobie zdziwienie lub bulwersuje, ten tekst jest dla Ciebie.

Jak „to” nazwać?

Onanizm lub (jeszcze gorszy) – „samogwałt” to określenia, które wypadły już z obiegu, ale nadal mało komu przez gardło przechodzi słowo masturbacja. Pomimo, że coraz rzadziej spotykamy się z fałszywymi informacjami o negatywnych skutkach masturbacji rodem ze średniowiecza, takich jak utrata wzroku czy pojawienie się nadmiernego owłosienia, autoerotyzm wciąż jest tematem tabu, o którym po prostu „nie wypada” mówić. Tym bardziej przyznać się do uprawiania samomiłości.  

Poczucie winy, lęk, wstyd, uważanie masturbacji za zdradę. Dlaczego akurat  w związku z tym rodzajem zachowań seksualnych istnieje tak wiele negatywnych i fałszywych przekonań? Nasz stosunek do masturbacji w życiu dorosłym zależeć może od kilku czynników. Przede wszystkim bardzo duży wpływ na nastawienie negatywne lub pozytywne do autoerotyzmu ma kultura i religia, zgodnie z zasadami której się wychowaliśmy. Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie wszystkie religie potępiają masturbację i istnieją również kraje o wiele bardziej liberalnej postawie niż Polska i większość krajów europejskich. Kolejnym czynnikiem są informacje na temat seksualności i wszystkiego co z nią związane, przekazane nam przez rodziców. Również te niewerbalne. W momencie gdy do pokoju nastolatka (bez pukania!) wejdzie rodzic i a) zacznie krzyczeć b) stanie sparaliżowany i nie będzie mógł się ruszyć (krępacja nastolatka narasta z każdą sekundą) c) przeprowadzi z nim po całym zajściu rozmowę, z której będzie wynikało, że to co robi jest złe – masturbacja już do końca życia może kojarzyć mu się z czymś zakazanym i czego nie powinno się robić. Nawet w prywatności własnego pokoju za zamkniętymi drzwiami. 

Dziewczynki tego nie robią

Nie zapominajmy o odwiecznej różnicy płci. Zdecydowanie większe przyzwolenie społeczne na masturbację mają mężczyźni niż kobiety. Przecież jak „hormony buzują to chłopak nie ma wyjścia”, a w dorosłym życiu „kumulowanie nasienia również nie jest wskazane”. Nie mówiąc już o anatomicznie uwarunkowanych różnicach związanych z częstszym kontaktem ze swoimi narządami intymnymi. Już od najmłodszych lat, dotykanie przez chłopców swoich narządów płciowych jest codziennością przy okazji załatwiania potrzeb fizjologicznych. Nie chcę pisać, że matka natura z nas zadrwiła, ale z pewnością kobiety muszą się bardziej nagimnastykować przy samopoznaniu niż płeć przeciwna. Niemówienie o seksualności kobiet, brak edukacji seksualnej, negatywny stosunek do swoich narządów (duża grupa kobiet nie akceptuje wyglądu swoich miejsc intymnych) może wykształcić trwały, negatywny stosunek do masturbacji.

Miłość do siebie

Czas to zmienić. Co gdybyśmy pomyśleli o masturbacji jako o przejawie miłości do samego siebie? Nie tej skrajnej – narcystycznej, ale po prostu traktowania siebie i swojego ciała z szacunkiem, wyrozumiałością i miłością. Zachęcam do tego, by spojrzeć na autoerotyzm nie w kontekście mechanicznego rozładowania pobudzenia seksualnego, do którego jest się „zmuszonym” z braku bliskości i dostępności preferowanego partnera, ale fajnej formy poznania siebie, swoich potrzeb. Poleganie tylko na zdolnościach partnera/ki bez wcześniejszego zapoznania się ze swoim ciałem lub w skrajnych przypadkach zupełnego odizolowania się od niego, może spowodować zablokowanie odczuwania rozkoszy w relacji partnerskiej. To Twoje ciało i to Ty znasz je lepiej niż ktokolwiek inny. Masturbacja to nie substytut stosunku seksualnego z drugą osobą, ale naturalny sposób na rozwój seksualności. Poznanie czego lubię, a czego nie, o czym myślę podczas, o czym fantazjuję, jaka forma stymulacji doprowadza mnie do orgazmu. Nawiązanie zmysłowego kontaktu z własnym ciałem w sposób świadomy, pozbawiony poczucia winy i wstydu może tylko zaprocentować. Zarówno w pojedynkę jak i w parze. 

Gościnnie dla Magazynu Przestrzeń: Magdalena Fritz

Fritz MagdalenaPsycholog, seksuolog, absolwentka psychologii Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej oraz studiów podyplomowych z zakresu Seksuologii Klinicznej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Oprócz pracy klinicznej i naukowej, zajmuje się także promowaniem edukacji seksualnej poprzez warsztaty seksualne dla kobiet. Jest autorką i założycielką strony Rozmowy o seksie, na której w otwarty i przystępny sposób promuje zdrową, świadomą seksualność.

logoros

 

Komentarze
Komentarze do:

"Autoerotyzm – miłość do siebie"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję