Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

Analogowy świat cienia

Twin Peaks

graf. Aleksandra Zieniuk

Oglądając ponownie, po 25 latach od pierwszej emisji, serial Twin Peaks, a szczególnie jego pierwszy sezon, uderza fakt jak bardzo analogowy był jeszcze nie tak dawno świat. Nastolatki bez smartphon’a i social mediów, noszące robione na drutach swetry, telefony przewodowe, brak komputerów i GPS-ów. W latach 90-tych taka dbałość o szczegóły scenografii oraz kostiumów nie była niczym szczególnym, ale współcześnie robi wrażenie, ponieważ przenosi nas w czasie w sposób niemal dosłowny. To niewątpliwie wartość serialu oglądanego z dzisiejszej perspektywy. Twin Peaks, Marka Frosta i Davida Lyncha, emitowano w stacji ABC w latach 1990 – 1991, a w Polsce rozpoczęto emisję w 1991 r. pod nazwą Miasteczko Twin Peaks.

Dla kogoś, kto oglądał i pamięta serial z początku lat 90-tych, powrót do niego może stać się swego rodzaju podróżą sentymentalną, przeniesieniem do zakończonego dzieciństwa czy młodości, wywołanym przez filmowe obrazy, podobnie jak przenosi nas dawna piosenka, książka, czy miejsce. Mircea Eliade o uczuciach pobudzanych obrazami pisał: „(…) Obrazy wywołane nagle przez jakąś melodię, nieraz najbardziej banalną (…) wyrażają tęsknotę za przekształconą w archetyp, zmitologizowaną przeszłością; (…) «przeszłość» ta zawiera w sobie – poza żalem za czasem minionym – tysiąc innych znaczeń: oznacza ona wszystko to, co mogło się zdarzyć, lecz się nie zdarzyło; smutek wszelkiego stworzenia; (…) żal, że nie żyje się w miejscu i czasie, o których mówi piosenka; (…) wreszcie oznacza marzenie o czymś całkiem innym niż chwila obecna, o czymś nieosiągalnym nieodwołalnie utraconym – marzenie o ‚Raju’” (Mircea Eliade, strona 19-20). 25 lat temu serial miał swoich wiernych fanów, dla których wydawał się fascynujący, ale jednocześnie poza warstwą obyczajową, często niezrozumiały. Dzisiaj świadomie odczytując jego symbolikę, nabieramy przekonania, że jest ona wciąż aktualna i ponadczasowa.

Zaskakujące, że Twin Peaks ogląda się dzisiaj całkiem sprawnie, bez poczucia zażenowania czy rozbawienia naiwnością twórców. Są sceny i wątki, które kino przez 25 lat istnienia udoskonaliło, ale mimo to wracają uczucia strachu i zaniepokojenia, które towarzyszyły oglądaniu filmu za pierwszym razem. Wiemy kto zabił i dzięki temu możemy obserwować wszystko, co dzieje się poza głównym nurtem, czyli śledztwem w sprawie zabójstwa Laury Palmer.

Dlaczego strach?

Serial trudno uznać za arcydzieło sztuki filmowej, ale potrafi rozbawić i pokazać ludzkie słabości z przymrużeniem oka i dystansem, jednocześnie niosąc ze sobą istotny i uniwersalny przekaz. Na tle precyzyjnego doboru wnętrz i dbałości o szczegóły rozgrywa się dramat. Nie jest ważne, czy to Stany Zjednoczone, czy Polska, tragedia jest ta sama i budzi ten sam strach. W Twin Peaks wyraźne staje się przesłanie, że to, co mroczne nie dotyczy tylko marginesu społecznego, środowisk przestępczych, ale przede wszystkim „zwykłych” członków społeczności. Mroczną część nas samych spychamy na margines i zamykamy na nią oczy, zajmując się układaniem bibelotów na półkach, marząc o lepszym życiu czy gotując domowe obiady. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że mrok i zło dotyczą także nas i także w nas samych znajdują swoje miejsce.

Serial składa się z dwóch części. Pierwsza prowadzi do rozwiązania zagadki morderstwa, druga – pokazuje wydarzenia po jej rozwiązaniu. O ile drugą część można pominąć, to pierwsza jest symbolicznym ukazaniem nierozwiązanego konfliktu Cienia, o którym wolimy nie mówić i nie myśleć, udając, że go nie ma.

Lynch pokazał budzenie się Cienia w człowieku, jego funkcjonowanie oraz obezwładniającą moc, gdy ów Cień nie zostanie zintegrowany i włączony do świadomości. W symboliczny sposób wskazał źródła zbrodni, pozbawiając je magicznego charakteru. Twin Peaks można odczytać jako symboliczną opowieść o Cieniu. „Każda kultura, tak jak pojedynczy człowiek, posiada swój Cień – Cień, który zawiera niejasną, nieodkrytą, zapomnianą, niechcianą, niezrozumiałą, nierzadko tajemniczą stronę życia. Nie można wyobrazić sobie człowieka bez jego Cienia, jego świadomości bez nieświadomości, jego wiedzy bez niewiedzy; tak jak nie ma odpowiedzi bez pytania, rozwoju bez przeszkód i cierpienia, a dnia bez nocy.” (s. 6)

W serialu symbolem nierozwiązanego konfliktu Cienia jest ojciec – morderca. W dzieciństwie molestowany i wykorzystywany przez dorosłego, sam stał się zbrodniarzem. Nie potrafiąc przeciwstawić się swojej mrocznej stronie, staje się psychopatą molestującym własne dziecko. Niezintegrowany Cień ojca zagarnął kolejną ofiarę – córkę, która z jednej strony wykorzystywana przez ojca i w końcu zamordowana, z drugiej – sama ulega destrukcyjnej sile swojego Cienia, manifestującego się seksem z wieloma partnerami, przemocą i pornografią. Ale życie większości mieszkańców Twin Peaks zanurzone jest w mroku, konflikcie i strachu, o których nie mówią głośno, przykrywając iluzją idealnego życia.

Cień w serialu nosi imię Bob, jest odbiciem w lustrze, przeczuciem, intuicją bohaterów. Ojciec patrząc w lustro nie widzi siebie, ale swoją niechcianą, zapomnianą i zepchnięta część. Staje się ona jego drugim obliczem. Bob jako symboliczne wcielenie Cienia jest przerażający, brudny, zaniedbany, w wyglądzie bliski żebrakowi, bezdomnemu. Zenon Waldemar Dudek do ludzi Cienia zalicza takie typy postaci jak: „morderca, kat, przestępca, narkoman, chory psychicznie, ale także łagodniejsze zniekształcenia rozwoju ujawniające się pod postacią kłamstwa, kradzieży, mściwości, złośliwości, obwiniania, bezcelowego niszczenia. (…) Człowiek Cienia ma upodobanie w zajmowaniu się śmieciami, brudem, błotem, zabijaniem, rozrywaniem. (…) Typowym człowiekiem Cienia jest żebrak.”(s. 20)

Choć Cień może zostać pobudzony przez krzywdę, którą wyrządza ktoś z zewnątrz, to jego natura jest wewnętrzna i tylko kierując uwagę do wnętrza, można z Cieniem sobie poradzić.

Nadzieja

Lynch, tak jak i psychologia nie zostawia widza bez nadziei. Sam główny bohater, agent Cooper, reprezentuje tę jasną stroną człowieka – duchowość przejawiającą się marzeniem o wyjeździe do Tybetu, kierowanie się zasadami, szacunek do drugiego człowieka, ale przede wszystkim intuicję, wiarę w sny jako wiarę w podświadomość i przekonanie o jej istotnym znaczeniu w rozwoju człowieka. Twórcy serialu w usta innego z bohaterów wkładają credo jasnej strony: „Jestem wyznawcą religii miłości.” A zatem miłość rozumiana szeroko, jako miłość do siebie i świata może nas ochronić przed niszczącym wpływem Cienia.

„Cień w życiu jednostki i kultury może wpływać ograniczająco, wytwarzając postawę obronną, izolującą lub może mobilizować do samopoznania. Jednostka i kultura przekształca Cień w różnych kierunkach – przez sztukę, ciało, organizacje społeczne, system religijny. Jeżeli terapia, sztuka, wychowanie i religia nie potrafią dokonać pozytywnej transformacji Cienia oddziałując na intelekt, wyobraźnię, emocje, ciało, styl życia i postawę, Cień jednostki i kultury uwalnia się w sposób gwałtowny – przez agresję, ruchy kontestacyjne, powiązania mafijne, satanistyczne, rewolucje, wojny. (…) Nie izolacja i tłumienie Cienia, ale jego transformacja jest postawą dojrzalszą.” (s.18)

„Wszystkie próby przetworzenia lęku, agresji, winy są drogą przekształcania Cienia. Służy temu asceza, ale także psychoterapia i świadome rozwiązywanie codziennych frustracji. Pozytywne rozwiązanie problemu Cienia umożliwia panowanie nad lękiem, agresją i winą u siebie. Nie dochodzi do prowokacji w sposób niezamierzony lęku, agresji i winy u drugiego człowieka.” (s. 21)         

Ojciec – morderca także przechodzi transformację i odpuszczone zostają mu winy. Umierając uświadamia sobie okrucieństwo swoich czynów, przyznaje się do niego, dostrzega prawdę i mierzy się z nią. Przywodzi na myśl głównego bohatera innego filmu – Niebezpieczne Związki, Stephen’a Frears’a z roku 1988. Viconte’a de Valmont, który także dorósł i zobaczył swój Cień w chwili śmierci; również on wyznaje winy, uświadamia sobie własne okrucieństwo i w sposób symboliczny transformuje swój Cień.

Niedawno w mediach pojawiła się wiadomość o tym, że Lynch przygotowuje kolejne odcinki serialu. Czy do tego dojdzie i jakie one będą, tego nie wiemy. Pojawia się jednak obawa, czy warto dopowiadać słowa, do sztuki raz już wykonanej. Może to David Lynch sam chce rozwiązać swój konflikt Cienia poprzez sztukę, czego nie zrobił w latach 90-tych?

Komentarze
Komentarze do:

"Analogowy świat cienia"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję