Magazyn Przestrzeń to połączenie codziennej psychologii z kulturą. To miejsce na odnalezienie siebie, dotknięcie swoich emocji, rozwój osobisty. Jest to także płaszczyzna dla sztuki i artystów. Celem magazynu jest promocja świadomego życia, psychologii, ciekawych inicjatyw, szeroko pojętej kultury oraz utalentowanych twórców.

Przestrzeń © 2016



Website credits: MH

Przeglądaj cały numer

A1 or not A1

A1ornotA1_72dpi

graf. Urszula Zabłocka

„Karola, tak naprawdę to kwestia Twojego wyboru: albo decydujesz się na A i jesteś świadoma, że dalej może Cię spotkać XYZ, albo nie decydujesz się na A, nic nie robisz i masz to, co miałaś”. Słowa usłyszane ostatnio od jednej z bardziej znaczących osób w moim życiu wydają się być dla mnie uniwersalną receptą na życiowe dylematy. Zauważyłam, że ludzie (w tym ja!) bardzo często przejawiają tendencję do komplikowania swojej sytuacji. Układają w głowie hipotetyczne konstrukty, które tak naprawdę w ogóle nie odnoszą się do rzeczywistości.  „Jeśli zrobię A, to będę musiał zrobić B, a jak wyjdzie z tego D, a nie C, to będę żałować”.  Znacie takie „rozkminki”? Pewnie wielokrotnie zastanawialiście się nad kwestiami, które nigdy nie miały miejsca, są wyłącznie „tworami wyobraźni”. Życie w świecie marzeń i fantazji jest oczywiście bardzo przyjemne, ale na pewnym etapie może doprowadzić do braku realnego działania „tu i teraz”. Jak zatem podejmować decyzje? Działajmy przy pomocy systemu „zero-jedynkowego”, czyli „TAK/NIE”. Pamiętajmy jednak, aby wybory, które w ten sposób dokonujemy stanowiły tylko „małe kroki” w podjęciu ostatecznej decyzji. Postępując w ten sposób, nie ryzykujemy zbyt wiele, w każdym momencie możemy się wycofać i wrócić do punktu wyjścia. Dzięki temu realnie, a nie tylko „w wyobraźni”, odczuwamy konsekwencje naszych decyzji, możemy na bieżąco „aktualizować” własne preferencje, wartości. Pamiętajmy – „mapa to nie teren”! I wcale nie chce tutaj dewaluować map. Oczywiście są bardzo pomocne, ułatwiają nam wiele spraw. Chyba nie muszę tłumaczyć, że odpowiednikiem tej metaforycznej mapy są nasze myśli, zaś terenu – rzeczywistość. Zwróćmy uwagę, że to w jaki sposób myślimy, jest wynikiem przeszłych doświadczeń (naszych i zaobserwowanych u innych), które nierzadko mogą stanowić generator rozczarowań i żalu, a w konsekwencji przyszłości – lęków i obaw. Czasami zapominamy, że wszystko stale ulega zmianie i wiele rzeczy zdążyło się zdezaktualizować. Testujmy więc rzeczywistość na bieżąco, nie myślmy „utartymi schematami”, ponieważ może to przynieść wiele nowych, twórczych rozwiązań, a także pomóc w walce z oporem i brakiem motywacji. 

Wyobraźmy sobie sytuację: leniwe niedzielne popołudnie, leżysz przed telewizorem bądź komputerem. Nagle pojawia się myśl: „może pójdę pobiegać?”. STOP. Chyba już domyślacie się, jak „duża odległość” dzieli relaks na kanapie i podjęcie aktywności fizycznej? Tylko naprawdę zmotywowane osoby wstaną bez słowa, założą sportowe ubranie i po prostu pobiegną spalać kalorie. Pozostali, najprawdopodobniej w oparciu o wcześniejsze doświadczenia, stwierdzą: „nie chce mi się, tutaj jest mi ciepło i przyjemnie, po co z tego rezygnować na rzecz wysiłku, potu i zmęczenia?”. A gdyby podjąć niebudzącą większego oporu decyzję „A1” – wstanę?! Ze świadomością, że samo „wstanie” wcale nie musi, ale tylko może oznaczać dalsze następstwa, podejmujemy drobne wybory A2, A3, A4 … – otworzę szafkę, ubiorę sportowe ubrania, zasznuruję buty, wyjdę z domu, pobiegnę 10 m… i… i pewnie stwierdzę: „jak świetnie, że zdecydowałam się zrobić coś pożytecznego dla siebie.”

Oczywiście różne „typy” decyzji mogą wymagać spełnienia wielu różnych kryteriów, np. wybór kierunku studiów. Wtedy nasza procedura postępowania będzie po prostu bardziej rozbudowana, ale to wcale nie musi oznaczać, że skomplikowana i trudna. Podejmowanie poważnych decyzji powinno stać się procesem wymagającym na ogół prostej odpowiedzi: „tak/nie” na wiele pytań, wykonaniu kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu eksperymentów testujących jej poszczególne aspekty. Ta ilość koniecznych działań do wykonania może spowodować w nas chęć skrócenia sobie drogi, podjęcia szybkiej decyzji, tłumacząc się potem przed sobą „intuicją”. Nie chcę, byście odebrali mnie źle. Aspekt emocjonalny ma ogromne znaczenie, jednakże może nie warto się nim kierować, podejmując ostateczną decyzję, ale wykorzystywać go na poszczególnych  „etapach” tworzących tę decyzję. Szansa, że postąpiliśmy słusznie będzie wtedy z pewnością większa niż 50% wynikające z prostego rachunku prawdopodobieństwa przy losowym wyborze.    

Komentarze
Komentarze do:

"A1 or not A1"

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję